Przekraczając próg, dziewczynki pokoju, doznałam wielkiego szoku. Otóż na łóżku siedział Ross, z bananem na mordzie i z dziesiątkami małych warkoczyków. Zaczęłam się śmiać, jak to ja migdałki na wierzchu.
-Nie podoba Ci się?- zapytała Alice
-Nie, nie, podoba. Pasuje mu, czy może jej?- zaczęłam się śmiać- Alice,a nie miałyśmy być tylko we dwie to miał być babski wieczór?-zapytałam
-No tak wiem, ale wiesz jak ja lubię Ross'a- i popatrzyła się na niego, jakby zaczarowana, naćpana. Uśmiechnęłam się i przyłączyłam się do nich, Alice już skończyła u blondyna więc on mi teraz robił,a ja jej. Godzinka minęła nam przyjemnie, rozmawialiśmy, śmialiśmy się, wygłupialiśmy.- No to Nell masz jakiegoś chłopaka na oku?- zapytała się dziewięciolatka. No nie powiem zaskoczyła mnie- No co? W końcu to babski wieczór.
-No okey. No to tak, mam kogoś na oku- patrzyli na mnie z zaciekawieniem- Moja siostrę żeby nic nie przeskrobała- i zaczęłam lać z ich min.- No a ty Rossy masz kogoś na oku?
-Tak, dziewczyny słuchajcie ostatnio spotkałem takiego fajnego umięśnionego chłopaka, że aż się podnieciłam. Dopiero po chwili okazało się, ze patrzę w lustro.- haha dobre.
-A ty Alice ?- zapytałam
-No co ty ja i chłopak?
-A co dziewczyna?- zapytał Ross, popatrzyłam się zdziwiona i załamana
-Coo? Nie, po prostu nikt mi nie jest potrzebny tak do trzydziestki, no bo po co mi chłopak?
-Jak będziesz miała więcej lat to Ci powiem po co- powiedział Ross unosząc dwukrotnie brwi, ale z niego świnia.
-Jak to po co, żeby wiedzieć, że ma się w nim oparcie. Co dnia wstawać z tą świadomością, ze ktoś Cie kocha jeszcze oprócz rodziców. Spędzać razem radosne chwile i żyć jak w bajce.
-To dlaczego ty jeszcze nie masz?- no i tu mnie mała zagięła
-Może dlatego, ze jeszcze nie trafiłam na swojego księcia? Albo on szuka w złym miejscu.- zaśmialiśmy się. Później pośpiewaliśmy na karaoke, pooglądaliśmy bajki i poszliśmy spać. Rano wstałam i nikogo nie było w łóżku ani Ross'a ani Alice. Teraz myślicie jak się tam zmieściliśmy, normalnie Alice i Ross to była jedna osoba dziewczynka tak się w niego wtuliła. Zeszłam na dół, a tam szok, mąka porozsypywana po całej kuchni, jakby tornado przeszło. A tym tornadem była Alce z Ross'em.
-Co tu się stanęło? Jakim cudem zrobiliście taki bałagan?- stałam na schodach, nie mogłam się ruszyć, po prostu... o wow.
-My tylko chcieliśmy zrobić naleśniki.- powiedziała Alice trzymając patelnie w ręku. załamana, rozkazałam im posprzątać, ja za ten czas zrobiłam ciasto i zaczęłam smażyć. Cały czas mi podjadali z talerza
-Wiesz może i są smaczne ale jakoś nie ma z tobą zabawy.- powiedział jedząc naleśnika, a Alice mu przytaknęła.
-Ze mną nie ma zabawy?- przytaknęli jeszcze raz. Wzięłam jajko i rozbiłam je na głowie Ross'a- Alice dalej uważasz, ze nie ma ze mną zabawy?- roześmiana pokiwała przecząco głową- Tak myślałam, smacznego- powiedziałam do blondyna który siedział w szoku. Po chwili się odezwał
-Powiedz, że tego nie zrobiłaś?
-Nie zrobiłam.- uśmiechnęłam się, po chwili blondyn wstał z krzesła, ja oddaliłam się.
-Oj tak uciekaj- powiedział i ruszył za mną wybiegłam na ogród, biegaliśmy wokół krzewu i nagle mu wpadłam w ramiona, ja się pytam jak można być takim debilem.- Pożałujesz tego, Alice dawaj!- krzyknął do dziewczynki w domu, chciałam się zapytać o co chodzi ale szybko dostałam odpowiedź. Dziewczynka włączyła spryskiwacze, w objęciach Ross'a nie mogłam się wydostać.
-Jesteś głupi wiesz, ze sam się zmoczyłeś ?
-Było warto, a po za tym jajko mi z głowy spłynie.- zaczął trzepać głową, a jajko wszędzie chlapało.
-O fuuu..- skomentowałam, chłopak się zaśmiał
-No co ty to tylko jajko.- powiedziała uśmiechnięty od ucha do ucha
-No ale mi nie chodzi o jajko....tylko o o o to.- pokazałam na niego.
-O ty Szujo.- zaczął się o mnie wycierać, no chyba coś mnie trafi zaraz.
-Ja tam nie chce wiedzieć co wy robicie.- odezwała się Alice, co wywołało u nas śmiech.
-Dziecko nie powinnaś na to patrzeć.-powiedział Ross
-Dziecko?! Ty śmieszny jesteś.- odwróciła się i wyszła. Zaczęliśmy się ponownie śmiać. Po wszystkim posprzątaliśmy kuchnię, kiedy już byliśmy w miarę ogarnięci, poszliśmy wszyscy na plac zabaw z Alice.
Oczami Alice
Kiedy byliśmy już na placu, zaproponowałam zabawę w chowanego. Jak zwykle z Ross'em wkręciliśmy Nelly, że to ona szuka. Kiedy liczyła do 50, żebyśmy mieli więcej czasu, razem z chłopakiem schowaliśmy się do domku na drzewie. Kiedy wyjrzałam przez okienko, zobaczyłam Nell jak nasz szuka na placu zabaw.
-Ładna ta Nell, co nie?
-Tak?- powiedział ze znakiem zapytania
-No co tak tylko mówię, ze ty i ona byście pasowali do siebie.- powiedziałam i od razu rzuciłam wzrok w dal żeby tylko nie na Ross'a
-Mała co ty kombinujesz?- zapytał się i podnosząc mi podbródek
-Nic- powiedziałam mając już plan w głowie.
-Może mi się podoba, ale to nie jest takie łatwe, bo......-i tu przerwała na Nell
-Mam was
-Długo Ci to zajęło-powiedział Ross chcąc dopiąć dziewczynie
-Wiedziałam, ze tu jesteście, ale chciałam wam dać chwile bo wiem że Alice strasznie Cie lubi.
-Jasne-powiedziałam
-To co schodzimy?
-Już,chwila, nam daj jeszcze-powiedział Ross
- Okey.- i zeszła na dół
-Mała, to co tu gadaliśmy to między nami okey?
-Okey- zrobiliśmy małe paluszki przysięgi i zeszliśmy. Mieliśmy iść na obiad ale moja mama zadzwoniła do Nell, żebym już wracała. Kiedy mnie odprowadzili, poszłam do mamy i jej wszystko opowiedziałam.
Oczami Ross'a
Kiedy odprowadziliśmy Alice, poszliśmy do kawiarenki. Tak o, żeby nadrobić ten stracony czas. Szczerze strasznie mi jej brakowało.
-Co Państwo zamawiają?-podeszła do nas kelnerka
-Ja po proszę lody "Nibylandia", a ty Nell?- zapytałem się dziewczyny
-Ja po proszę lody miętowo czekoladowe z podwójną bitą śmietaną.- uśmiechnęła się jak taka mała dziewczynka. Kiedy czekaliśmy na zamówienie, rozmawialiśmy o wszystkim co się wydarzyło w naszym życiu. Zaskakujące było to, że nie miała jeszcze ani jednego chłopaka. Wtedy przypomniały mi się słowa Alice. Ale wszystkie moje myśli rozwiała kelnerka podchodząc z rachunkiem.
-Proszę o to rachunek.- podała na talerzyk. Kiedy zobaczyłem ze Nell szuka kasy od razy się zapytałem
-Yyyyy Co ty robisz?-zapytałem zdziwiony
-No szukam kasy na zapłacenie za swoje wspaniałe lody.
-O nie, nie. Ja płacę.- Dawałem już pieniądze kiedy ona wtrąciła swoją rękę.
-Ja zapłacę za siebie- i wciskała kobiecie kasę.
-O nie- odtrąciłem jej rękę. Oburzona się poddała
-Niech się Pani nie złości na swojego chłopaka , chciał zrobić miły gest.-uśmiechnęła się szeroko kobieta.
-Ale to nie jest mój chłopak.-zaczęła się śmiać.
-Oj cicho może będzie jakaś zniżka dla par.
-Przykro mi ale nie ma.
-To nie, my nie jesteśmy parą- zaczęliśmy się śmiać. Zapłaciłem i wyszliśmy odprowadziłem Nell do domu.
-Wejdziesz- zapytała
-Nie wracam już do domu. Mozę zatęsknili za mną.- zaśmialiśmy się
-Nie sądzę, no ale idź idź.-uśmiechnęła się- to co papap, do jutra? może?
-Papa, do jutra. "Moja dziewczyno"- i dając jej buziaka w policzek, odszedłem.
-Ross............
_________________________________________________
Hejo Ludzie :*
Mam nadzieje, ze mnie jeszcze pamiętacie ;)
Jasne, że nie. Tak długo długo mnie nie było :D
Mam już plan na bloga i będę go realizować.
Mam nadzieje że powrócicie do czytania bloga i będziecie mi zostawiać komentarze.
Kocham was i wierzę :*