piątek, 13 marca 2015

Rozdział 13

Jak co dzień wstałam to znaczy wywlokłam się jakoś z łóżka, zjadłam śniadanie, umyłam zęby, ubrałam się, i jakoś zleciało, że mam dziesięć minut żeby się nie spóźnić do szkoły.Wychodząc z domu podjechało do mnie ciemne auto, no nie powiem trochę się wystraszyłam bo miało przyciemniane szyby.Kiedy tylko kierowca się ujawnił wpadłam w śmiech to był Riker.Jego mina dodawało mi jeszcze więcej powodów do śmiania się,zdezorientowany chłopak zadał pytanie,
-Hej podwieźć Cię do szkoły ?
-Spoko. A takie małe pytanko mam, co ty tu robisz o tak wczesnej porze ?
-No wiesz nie to ze cię śledzę, nie rób sobie nadziei- w tym momencie zarzucił swoją grzywą- mamy spotkanie w studiu, a że tędy mam bliżej to czemu nie.
-Okey- i też zarzuciłam swoimi włosami, Riker się zaśmiał,a ja wsiadłam do auta.Cała drogę gadaliśmy o muzyce, strasznie mnie ciekawiło co oni tam robią, pewnie śpiewają no ale to inaczej się słucha a inaczej jest być tam i to przeżyć, jak tam jest.
-Wiesz jak chcesz to możesz kiedyś się ze mną zabrać na próbę zespołu.
-Serio? Była bym taka szczęśliwa.-wychodząc z auto posłałam Riker'owi buziaczka i poszłam na lekcje.Cały czas myślałam jaki układ przedstawić dzisiaj grupie.Na lekcjach byłam nieobecna, nie wiem w ogóle po co przychodziłam.Nie no taki żarcik trzeba udawać od czasu do czasu mądrego. Po lekcjach poszłam szybko do domu coś zjeść.Na zajęcia spóźniłam się półgodziny ale napisałam do jednej dziewczyny żeby przekazała innym że zajęcia będą przesunięte na inną godzinę. Spóźniłam się dlatego, ze moja mama miała dzisiaj gorszy dzień, a każde takie samopoczucie prowadzi ją tylko na jedną drogę... Poprosiłam Van żeby z nią została i się nią zaopiekowała bo ja mam inne obowiązki, oczywiście wyleciała mi z ból wersem.Ale ją zlałam, no bo co miałam się z nią kłócić.Kiedy doszłam na zajęcia przebrałam się i dołączyłam do rozgrzewającej się grupy.
-Hej wam wybaczcie mi przesuniecie zajęć, ale były małe komplikacje.
-Jesteś pewna że będziesz dzisiaj w stanie poprowadzić zajęcia? Co tam jedne zajęcia w tą czy we tą.
-Nie ja dam radę w końcu zobowiązałam się do czegoś.- uśmiechnęłam się chociaż ze w środku męczyła mnie cały czas myśl o mamie i jej stanie.A było już tak dobrze i co ? Tak nagle jej się pogorszyło, jestem ciekawa do czego dąży Bóg w moim życiu. Po rozmyśleniu wzięłam się w garść i pokazałam grupie nowe ruchy. Kiedy dziewczynom udało się mnie jakoś rozbawić już nie myślałam o niczym innym tylko o układzie, w środku tańca zadzwonił telefon jakiś nieznany numer.
-Hallo
-Dzień dobry czy dodzwoniłem się do Pani Nell Norrington?
-Tak,a kto mówi ?
-Doktor Steav proszę o szybkie pojawienie się....-szybko się rozłączyłam biorąc swoje rzeczy zawiadomiłam grupę że jak na dzisiaj to koniec zajęć.Chciałam już wychodzić ale Jake mnie zatrzymał
-Dobrze się czujesz strasznie blada jesteś, podwieźć Cię gdzieś ?
-Wiesz była bym Ci wdzięczna gdybyś mnie podwiózł do szpitala.- powiedział tylko "jasne" i poszedł po swoje rzeczy kiedy na niego czekałam podeszła do mnie Vic i powiedziała "Wszystko będzie dobrze". Kiedy Jake był gotowy poszła z nim do auta i po dziesięciu minutach byłam na miejscu podziękowałam mu i pędem poszłam do budynku. Nie wiedząc gdzie jest moja mama poszłam do recepcjonistki żeby się zapytać.
-Mogłaby mi Pani podać numer sali na której leży moja mama Kristen Norrington.-zmierzając mnie wzrokiem udawała że szuka coś w notesiku uhhh jak ja tego nienawidzę, zadzwonił telefon
-Zaczekaj- o nie tego już za wiele, wyrwałam jej telefon z ucha i rzuciłam nim o blat
-Nie ja nie będę czekać bo nie mam  czasu, byłam pierwsza. Więc bądź tak miła i ogarnij swoje cztery litery i podaj mi numer sali.
-Spokojnie, ja mam czas.
-Ty może masz ale ja nie wyobraź sobie, ze moja mam jest ciężko chora i dobrze by było gdybym teraz tam przy niej była.
-Numer 32.- popatrzyła się z byka
-Dziękuje nie można było tak od razu.- teraz to ja wzięłam swoje cztery litery i podbiegłam pod salę.Kiedy byłam już na miejscu na krzesłach siedziała ciocia i Ross ? Co oni tu robią ?
-Hej ciociu gdzie jest mama ?-ona cały czas milczała.- Do jasnej cholery pytam się gdzie jest moja mama? Ciocia nic nawet się nie odważyła na mnie popatrzeć.Na szczęście albo i nie spotkałam doktora,
-Panie doktorze proszę zaczekać. Wie Pan może gdzie znajduje się Kristen Norrington ?
-Tak na sali operacyjnej.
-Jak to co się stało?
-Strasznie dużo krwi jej ubyło podczas krwotoku, przepraszam ale muszę iść.- ale jak to przecież była przy niej Van. Właśnie Van czemu jej tu nie ma ? Ze łzami w oczach podeszłam jeszcze raz do cioci ale teraz już na spokojnie bo już brak mi sił na to wszystko.
-Ciociu odpowiedz mi na pytanie. Czy Van do ciebie zadzwoniła że mama jest w szpitalu ?-ciocia nic mi nie odpowiedziała cały czas płakała, Ross widząc ze mam już dość postanowił się udzielić
-Kiedy przyszliśmy do twojej mamy Van nie było w domu,a Kristen leżała na podłodze i nie miała siły się ruszyć.Moja mama szybko zadzwoniła na pogotowie i dalej już wiesz co się działo.-załamana wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Van chyba jeszcze nigdy aż tak się na niej nie zawiodłam
-Halo-odebrała roześmiana
-Słysze że jest Ci do śmiechu przyjeżdżaj do szpitala w try miga sala 32.- i rozłączyłam się nie mam już siły to wszystko mnie przerasta.Po dziesięciu minutach pojawiła się Van.
-No hej przyjechałam szybko jak tylko się dało.- zerwałam się z krzesła i do niej podeszłam
-Gdzie ty byłaś? -cisza spodziewałam się tego-Pytam się chyba ciebie ? Zamierzasz mi odpowiedzieć!?
-Nie krzycz na mnie, byłam z koleżankami na zakupach.
-Haha na zakupach no i jak się bawiłaś?-spuściła wzrok -Nie wiedziałam że zachowasz się kiedykolwiek tak bezmyślnie, nawet nie wiesz jak się na tobie zawiodłam,jak można być aż takim debilem.
-Ale mama powiedziała, ze mogę i ona da sobie radę.
-Serio? Po tej akcji jesteś dla mnie skończona nienawidzę Cię rozumiesz-mówiłam przez łzy-i tak i tak byś my tu trafili ale gdybyś była przy mamie straciła by mniej krwi i jej stan byłby lepszy.Najlepiej to zejdź mi z oczu.-dziewczyna nie odzywając się poszła,a ja nie mając już siły rozpłakałam się pozostało mi już tylko to i nadzieje że mama przetrwa operację.Po chwili na swojej ręce poczułam czyjąś dłoń odwracając się dostrzegłam ze to Ross będąc bezsilną przytuliłam się do niego,chłopak objął mnie mocno i powtarzał słowa typu "wszystko będzie dobrze, jestem przy tobie, twoja mam to silna kobieta da radę", pierwszy raz poczułam ze mogę na niego liczyć i ze wszystkie żale które do sobie mieliśmy zniknęły, moje łzy nie przestawały lecieć.
-Dziękuje, że jesteś przy mnie.
-Nie ma za co.-uśmiechnął się delikatnie- co powiesz na spacerek żebyś się przewietrzyła, poodpychała świeżym powietrzem ?
-Nie ja chyba zostanę chce być na bieżąco.
-Idź ja do ciebie zadzwonię jeżeli się czegokolwiek dowiem- odezwała się ciocia. Ross pociągnął mnie za rękę i poszliśmy do pobliskiego parku.Całą drogę Ross podawał mi chusteczki,a ja próbowałam się opanować,kiedy usiedliśmy na ławce w ręce cały czas tarmosiłam telefon. Po chwili chłopak mi go zabrał
-Hej! Spokojnie wszystko będzie dobrze, i zostaw ten telefon skup się teraz na przyrodzie.
-Serio? To nie jest takie łatwe kiedy wiesz że twoja mama walczy o życie.Zawsze kiedy rano wstaje proszę o to żeby ten dzień nie był ostatnim, trudno jest mieszkać z ukochaną osobą która umiera Ci na oczach, i to nie tak że nic nie czuje i zamyka oczy tylko się torturuje z dnia na dzień czuje się coraz gorzej-łzy znowu zaczęły mi napływać-aż w końcu kiedyś przyjdzie takie dzień.....-nie dokończyłam bo chłopak mi przerwał
-Nie mów tak, zobaczysz wszystko będzie dobrze,zawsze masz mnie i cała moja rodzina jest do twojej dyspozycji, pamiętaj my zawsze ci pomożemy.
-A pomożesz mojej mamie?
-Choć bym chciał to nie potrafię.-po tych słowach chłopak mnie przytulił.Nagle zadzwonił telefon szybko wyrwałam się z objęć chłopaka i odebrałam.
-Hallo.
-Hej Nell tu ciocia mama jest już po operacji ale.....-nie dałam jej dokończyć
-Już idę.-nie czekając na chłopaka ruszyłam w stronę szpitala.
-Dzięki!!!- powiedział oburzony pokazałam mu ruchami rąk żeby przyszedł i ruszyliśmy razem.Na szczęście przy wejściu napotkałam lekarza.
-Witam doktorze, jak czuje się moja mama, mogę ją odwiedzić ?
-Jest dobra i zła wiadomość od której zacząć ?
-Od dobrej-odezwał się Ross, nawet zapomniałam ze dalej tu jest
-No to operacja się powiodła i powinno być coraz lepiej.-od razu mi ulżyło
-A ta zła ?-zapytałam choć dobrze wiedziałam że tego nie chcę słyszeć
-Zła to taka, że twoja mama jest chwilowo w śpiączce i nie wiemy kiedy się obudzi.- co? chciałam jeszcze się o coś zapytać ale doktor został wezwany.Poszłam pod sale i patrzyłam jak niewinny człowieczek sobie śpi.W myślach rozmawiałam z tatą mówiłam mu rzeczy typu "Mam nadzieje że teraz jesteś przy niej bo ja nie mogę, obiecaj mi że nie zostawisz mnie samej z Van" itd. Była już północ, a ciocia dalej była przy nas.
-Ciociu idź do domu jutro też jest dzień, to znaczy dzisiaj. Będę cię informowała na bieżąco obiecuje.-machnęła tylko rekom i siedziała dalej.-Ross zawieź mamę do domu niech się nie męczy.
-Okey pojadę do domu pod warunkiem że Ross z tobą zostanie okey? Ja zadzwonię po Marka.-powiedziała ciocia
-Ale ja sobie dam sama radę przecież jestem już prawie dorosła.
-No właśnie prawie.-powiedziała ciocia i poszła na dwór zadzwonić.
-Na serio nie musisz tu ze mną siedzieć, jedź z mamą do domu.
-A może ja chcę?
-Wow od kiedy ty jesteś taki dobry ? Do Caritasu się zapisałeś, spokojnie powiem im że czuwałeś nad nami.
-Dobra nie to że się poddaje ale nie chcę się kłócić.
-Ale my się nie kłócimy, po prostu uzgadniamy kto ma racje.-uśmiechnęłam się do chłopaka, on się tylko zaśmiał.
-Dobra dzieciaki ja jadę mam nadzieje że dacie sobie radę i się nie pozabijacie.
-No co ty mamo my ? -popatrzyliśmy na siebie teatralnie- Takie aniołki z nas, popatrz tylko.-w tym momencie uśmiechnęliśmy się do cioci jak małe dzieciaczki.
-Wiesz po tych słowach mi ulżyło- powiedziała sarkastycznie i zaśmiała się- Dobra ja idę pa wam.
-Pa tobie-powiedział Ross, a ciocia zniknęła za zakrętem. Po dłuższej chwili zaczęliśmy ze sobą rozmawiać a było dużo do omówienie, całe dziesięć lat.Rozmowom nie było końca dowiedziałam się tylu rzeczy o które bym go nawet nie podejrzewała.Opowiedział mi nawet taką pewną sytuację z jakąś dziewczyną że nie potrafiła biegać i na niego wpadła, na początku zaczęłam się śmiać ale po kalkulacji mojego mózgu moja reakcja była całkiem inna.
-Wiesz co sam nie potrafisz biegać, nie wpadło Ci do głowy że to ty nie potrafisz jeździć ?
-Ale o co Ci chodzi czemu bronisz tej dziewczyny ?
-Bo to ja nią jestem.- chłopak wyraczył oczy, a po chwili zaczęliśmy się śmiać.Będąc już wyczerpana położyłam głowę na chłopaka ramieniu tak jakoś odruchowo zawsze jak jestem z Vic to tak robię.Nagle urwał mi się film, pamiętam tylko ze końcowa rozmowa była o zwierzętach. Budząc się poczułam delikatny materiał, powoli otwierając oczy dostrzegłam pomarańczowe ściany z żółtymi detalami, podniosłam się jak poparzona, nagle drzwi się otworzyły a w nich stała Rydel okey jak tak wszystko sobie kalkuluje to myślę że jestem u Lynchów w domu.
-Hej piękna! -uśmiechnęła się szeroko nie odpowiedziałam jej- Chyba coś powiedziałam nie przywitasz się ze mną ?- zrobiła smutną minkę
-Aaaaa to do mnie było ? Sry myślałam , że masz zwidy i mówisz do kogoś innego.-zaśmiałyśmy się
-Co tam jak Ci się spało?
-Wiesz łóżko lepsze niż jak krzesło szpitalne.-uśmiechnęłam się
-A jak się czujesz ?
-Wiesz.... źle głowa mi pęka nie potrzebnie płakałam.
-Chodź dam Ci ubrania pójdziesz się odświeżyć i pójdziemy zrobić śniadanie.
-Az tak zalatuje ode mnie ?- Rydel się zaśmiała
-Nie po prostu dobrze Ci to zrobi- wywlekając się z łózka poszłam do pokoju dziewczyny wybrać sobie coś i do łazienki.W trakcie kompania ktoś wtargnął mi do łazienki na szczęście to była tylko Rydel poinformować mnie że zostanę sama bo ona musi coś załatwić a reszta rozpłynęła się.Kiedy byłam już odświeżona ubrałam się w ciuszki i poszłam sobie zrobić coś do jedzenia.
Oczami Ross'a
Cała grupa była wezwana do studia z samego rana, ledwo co wróciłem ze szpitala, a już musiałem jechać.Ledwo przytomny wsiadłem do samochodu, kiedy byliśmy na miejscu, zaczęła się próba. Szczerze mówiąc to mój głos nie brzmiał dzisiaj najlepiej.
-Stop! Stop! Stop! Ross co się z tobą dzieje ?-powiedział zbulwersowany Riker
-Stary ja nie spałem całą noc daj na luz- powiedziałem ziewając
-To się idzie spać a nie się z dziwkami szlaja.- po tych słowach zmroziłem go wzrokiem
-Wiesz wyobraź sobie, że nie szlajałem się z dziwkami! Byłem w szpitalu z Nell !-widać było że Riker'owi zrobiło się głupio nie czekając na jego odpowiedź, wziąłem swoje rzeczy i poszedłem do domu się przespać.
Kiedy otworzyłem drzwi pierwsze co mi się rzuciło w oczy to Nell machając tyłkiem robiąc coś przy blacie, chyba mnie nie słyszała bo miała słuchawki na uszach ale nie powiem od razu odechciało mi się spać. Chciałem ją wystraszyć od tyłu kiedy byłem już koło niej ona się odwróciła, a że miała w ręce picie oblała mnie nim.
-Ross ja przepraszam to taki tik obronny ciesz się ze picie miałam, a nie coś innego.-zaczęła się tłumaczyć brunetka, jej mina była tak zabawna że zacząłem się śmiać. Wydawała się być zdezorientowana, ale oczywiście nie pozostałem jej winny.Szybkim zwinnym ruchem wziąłem przerzuciłem ją przez plecy i otwierając drzwi na taras zaczęła krzyczeć.
-Ross! Puść mnie to było nie chcący ja na prawdę nie chciałam. Pomocy!
-Wiesz ze twoje krzyki są na marne w domu nikogo nie ma, a ja i tak zrobię co chcę.-mówiąc to wrzuciłem ją do basenu.
Oczami Nell
Nie mogłam uwierzyć, że Ross to zrobił na prawdę.
-To nie fair ja zrobiłam to niechcący a ty ?
-No ja też. UPS!- zaśmiał się, jeszcze pożałuje.
-Okey to teraz mi pomóż wyjść.- chłopak podał mi rękę, a ja wykorzystałam całą moją siłę żeby go pociągnąć do basenu.Kiedy chłopak się wynurzył powiedziałam tylko "Ups" i zaczęłam uciekać, kiedy byłam w domu postanowiłam że się schowam za kanapę, znając życie będzie szukał czegoś bardziej skomplikowanego. Słysząc jak wchodzi do domu zaczęłam się po cichu chichrać bo przy każdym kroku chlipotał.
-Wiesz na twoim miejscu to ja bym się ujawnił, kara będzie wtedy łagodniejsza, wiesz że ja i  tak cię znajdę to w końcu mój dom.- zaczynam się go bać, jaka kara. Kiedy przeszedł koło sofy nie zaglądają za nią ulżyło mi chciałam już przemieścić się w inne miejsce ale nagle przed moimi oczami pojawił mi się on, słyszałma tylko wielki pisk i to mój.Chciałam uciec ale chłopak złapał mnie od tyłu próbując się wydostać zaczął mnie łaskotać chcąc się uwolnić dałam mu z łokcia w brzuch ale tak delikatnie chyba, bo chłopak się zgiął. Upadając na podłogę podeszła do niego i przyklękłam.
-Hej stary nic Ci nie jest to było delikatnie na prawdę.-po raz drugi się tłumaczyłam, chłopak popatrzył na mnie z byka, okey chyba jednak nie.
-Żartowałem- na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech, a ja zaczęłam go lać.Chłopak nie wyrabiał ze śmiechu nie miał siły nawet żeby się bronić.Ale wykorzystał moją nieuwagę bo teraz leżąc na podłodze to ja byłam pod nim.Patrzyłam się na niego ze złością
-Czemu takie piękne oczka mają tyle nienawiści- zaczęłam się śmiać
-A ty co poetą chcesz zostać ?- kiedy miał już coś powiedzieć drzwi do domu się otworzyły a w nich.....
__________________________________________________________________________
Hej *.*
Co tam u was Miśki :* Mam nadzieje że rozdział wam się spodoba <3 Trochę taki naciągany bo coś weny nie mam, ale spokojnie kiedyś mnie najdzie ale do puki nie dodam rozdziału to zapraszam na mój drugi BLOG <3 Pisam go z przyjaciółką http://lolsy123456789.blogspot.com/2015/03/rozdzai-20.html

Mam nadzieje że wam się spodoba ;) 
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
5 KOMENTARZY=NEXT 

Wyobraźcie sobie ze to Ross wychodzący z basen. Na widok tego zdjęcia moje zęby są cały czas na wierzchu :D

5 komentarzy:

  1. LoVe xD czekam na next i oczywiście wiernie zostawiam koma xD co z tego że zaraz będziemy czatować xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham tego bloga.Juz nie mogę się doczekać nexta.Chciałbym żeby Ross i Nell byli razem na zawsze.
    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny <3 o rany w końcu są pogodzeni aaaa :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zostałaś nominowana do LBA po wiecej zapraszam na tyjestesmoimskarbem.blogspot.com

    PS. super blog i rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń