czwartek, 30 kwietnia 2015

Rozdział 15

-... bo nie i już.- poszłam dalej jedząc mojego loda. Chłopak cała drogę się do mnie nie odzywał, to było już męczące.- I co teraz nie będziesz się do mnie odzywać ?
-Nie no będę ale teraz to ja myślę.
-Taa ty myślisz ? To jakoś mi do ciebie nie podobne.-zaśmiałam się, popatrzył się tylko na mnie.- No co ?
-Ej a czy ty przypadkiem nie chcesz tańczyć bo myślisz, ze musisz ze mną ? Wiesz nie musisz możemy Ci znaleźć partnera.
-Nie o to chodzi po prostu nie i już.
-To dlaczego przecież tak możesz uratować swoja grupę, nie zależy Ci na niej ?
-Zależy i dobrze wiesz jak bardzo.
-To dlaczego nie chcesz iść na ten cholerny konkurs ?
-Bo nie potrafię tańców towarzyskich.- krzyknęłam mu prosto w twarz
-Wow, tego to ja nie brałem pod uwagę. Ale przecież podobno na zajęciach tańczyłaś..
-No tak ale to tylko ten taniec potrafię, bo tylko w niego potrafię się wczuć a inne mi po prostu nie podchodzą.
-Ale ty wiesz ze możesz się nauczyć ? Przecież Ci pomogę.
 -Tak wiem i w ogóle dziękuje za  chęci ale mnie się nie da nauczyć już próbowałam i mi nie wychodziło.Po prostu nie potrafię z kimś współpracować cały czas byłam zdana tylko na siebie i trudno jest mi się wczuć w muzykę, rozumiesz ?- przeciwdziałam z nadzieją w głosie że odpuści sobie i da mi spokój
-Nie, no bo przecież to nic trudnego.- cała drogę truł mi dupę, na szczęście po drodze spotkałyśmy Van, ona mi go szybko zabrała. Weszłam do domu i poszłam do salonu żeby wszystko opowiedzieć mamie, coś mi tam doradziła ale nie wiele bo tez była za tym żeby wystąpić. Strasznie zachciało mi się pić więc postanowiłam, że pójdę do kuch zrobić sobie herbatę. Po chwili zadzwonił telefon, na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Vic podpisane jako "Debil <3" odebrałam
-No hej Nell słuchaj, wpadnę do ciebie,a ty mi pomożesz. okey ?
-Okey ale w czym ?
-No bo spodobał mi się taki jeden, i w ogóle..- przerwałam jej
-No co ty na serio ? Ale super boze nawet nie wiesz jak ja czekałam na ten moment zawsze chciałam z tobą o tym pogadać ale ty zawsze trzymałaś się wersji ze miłość nie istnieje, i wgl, a no i powtarzałaś że do osiemdziesiątki jeszcze kupę....- teraz to ona nie dała mi dokończyć
-Kobito zamkniesz ty się- przytaknęłam- No i dalej trzymam się tej wersji, wiesz co jak mogłaś pomyśleć, że się zakocham, zadajesz głupie pytania, przecież zazwyczaj potrzebuje pomocy w ubraniach.
-Ooooo czyli, że na marne się cieszyłam.
-No tak jakby słuch....- nagle połączenie się zakończyło, czyżby mi bateria poszła, spojrzałam na telefon ale jednak się myliłam, nie zastanawiając się już dłużej wstawiłam czajnik i poszłam do salonu.
Oczami Vic   
Byłam sobie w galerii, bo musiałam sobie coś kupić na przyjęcie, ponieważ mój tato tak jakby jest biznesmenem, i dzisiaj jest bankiet u nas w domu. Zadzwoniłam do Nell ponieważ miałam problem którą sukienkę ubrać więc kupiłam oby dwie i zamierzałam do niej przyjść i się pokazać i by mi pomogła doradzić, zadzwoniłam do niej, a ona zaczęła mi swoje paranoje, sama nie ma chłopaka,a będzie komuś narzekać, ale cóż to już taki tym człowieka. Kiedy tak szłam nagle ktoś na mnie wszedł, a telefon opuściłam do fontanny. Patrząc się na nią zaczęłam piszczeć, odwracając się popatrzyłam złowrogo na osobnika który jest temu winny. Był to blondyn, o brązowych oczach, miał grzywkę na bok dłuższą niż reszta, tak fajnie mu zwisała.
-Ja przepraszam ja nie chciałem, ja Ci odkupię telefon obiecuje.
-Ale ja chce mój, na następny raz patrz jak chodzisz. Jak tak mogłeś tak strasznie go kochałam, i jeszcze tak ładnie go ozdobiłam. I wiesz co daruj sobie.- powiedziałam i odeszłam, po trzech krokach usłyszałam śmiechy za sobą, kiedy się odwróciłam blondyn stał  w fontannie i szukał telefonu, utrudniały mu ozdoby które tryskały wodą, na szczęście udało mu się je ominąć kiedy już miał wychodzić, sruuu wodą w mordę, byłam tak zła ale i tak zaczęłam się śmieć, podszedł do mnie cały mokry.
-Proszę, oto twój telefon, ale żebyś już  nie była taka zła to ja też mam za swoje- i zarzucił swoją mokra grzywką. Wzięłam telefon i poszłam przed siebie, no chyba nie myślicie, ze mu powiem dziękuje, no za co " Dzięki,że najpierw utopiłeś mój telefon, a później go wyłowiłeś" Hahah no chyba bym na głowę upadła. Wyszłam z galerii i ruszyłam w stronę domu Nell. Kiedy byłam pod jej drzwiami, zadzwoniłam dzwonkiem, otworzyła mi jej mama, przywitałam się i szybciorem poleciałam do jej pokoju. Kiedy weszłam od razu zaczęłam mówić, a to o sukienkach, a najwięcej to chyba o tym incydencie, z telefonem, byłam niby zła ale i tak się uśmiechałam za kazdym razem kiedy tylko przypominał mi się ten widok. Ona zaczęła te swoje fanaberie pogadała, sobie troszkę i przeszłyśmy do pokazu mody nie trwał długo bo okazało się, że różowa sukienka wgl do mnie nie pasuje, tak to powiedziała moja najlepsza przyjaciółka tylko dlatego żeby mieć ja dla siebie skapnęłam sie po tym, jak powiedziała, "Wiesz wyglądasz okropnie wiesz mi do twarzy w różu, oddaj mi ja to przechowam" Taaa więc została mi zielono-żółta. Kiedy już skończyłyśmy zadała mi pytanie.
-Ej słuchaj Vic mam pytanko czy ty potrafisz tańczyć wolne kawałki ?
-No tak przecież to łatwe.
-No właśnie nie do końca, wiesz bo twoja najlepsza przyjaciółka nie potrafi. Pomogła byś mi ?
-No jasne, kiedy ?
-Dzisiaj ?
-No co ty, ja rozumiem, że twój pokój jest duży ale nie aż tak.
-Nie tu, w ogrodzie mam dużo wolnego miejsca, to co ?- przytaknęłam, ona wzięła radio i poszłyśmy na ogród, był on nadzwyczajny, kwiaty się mieniły, a fontanna dodawała przyjemnej atmosfery. Kiedy włączyła wolną piosenkę zaczęłyśmy. Nawet nie wiecie jak mnie strasznie bolą nogi nie od tego, ze długo tańczyłyśmy, już po pięciu minutach stanęła mi chyba ze sto razy.
-Sorry- powiedziała za setnym razem- Ja po prostu próbuje się skupić na muzyce, żeby jakoś mnie wciągnęła, ale nie potrafię, ona mnie nawet nie pociąga ja jestem energiczna ja chce coś szybkiego, a nie poruszać się jak bym chciała,a nie mogła.
-Wiesz co na dzisiaj to już chyba koniec, moje nogi nie dają rady.- pożegnałam się z przyjaciółka i poszłam do domu.
Oczami Nell
Zostając jeszcze chwile na ogrodzie, próbowałam połapać niektóre kroki.
-No to tak Nell skup się, to szło tak, prawa, lewa,lewa, prawa, nie to nie tak,a może tak.- mówiłam sama do siebie próbując trafić w rytm i przypomnieć sobie kroki, po pół godzinie, dalej nie miałam ani rytmu ani kroków.
-To idzie prawa,lewa,prawa,lewa,prawa,prawa- usłyszałam głos za sobą, kiedy się odwróciłam był to Ross.
-Rzeczywiście, dzięki, co ty tutaj robisz ?- zapytałam zdziwiona.
-A wiesz chciałem, Cie przekonać, ale widzę, że już nie muszę.- uśmiechnął się
-To, że sobie próbuje nie oznacza od razu że będę tańczyć w tym głupim konkursie.
-Chce Ci przypomnieć, że ten głupi konkurs, może uratować Ci grupę.- popatrzyłam się z byka
-No ale co ja mam zrobić, ćwiczę już, trochę i nie potrafię nawet wyczuć rytmu.
-Chodź pomogę Ci- podałam mu ręce, on przeszedł do pozy- Przybliż się przecież Cię nie ugryzę- zrobiłam jeden mały kroczek, on popatrzył się załamany i przyciągnął mnie do siebie.- No masz tak być.- zaczął mi tłumaczyć, co i jak kiedy już zaczęliśmy nie minęła minuta jak już mu nadepnęłam na nogę. 
-Oj no widzisz- powiedziałam załamana
-Wiesz ja bardziej czuje- powiedział uśmiechnięty
-Wiesz co daruj sobie.- chciałam odejść ale mnie zatrzymał
-Daj chustkę.-powiedział stanowczo.
-Ale po co? Przecież to damska ? Nie możesz sobie kupić?
-Haha ale śmieszne, nie mam aż tak złego gustu, no daj to rzesz.- oddałam mu chustkę, po chwili usłyszałam pisk, jakiejś dziewczynki, kiedy odwróciłam się w stronę pisku zobaczyłam Alice. Podbiegła szybko i wtuliła się w Ross'a.
-Boziu nawet nie wiesz jak ja cię uwielbiam, dasz mi autograf ?- mówiła szybko i piskliwie cała podekscytowana. Ross napisał jej na ręce bo nie miała kartki, i przyszła przytulić się do mnie
-Hej co robicie, chyba nie przeszkadzam.
-Nie, fajnie że wpadłaś właśnie uczę się tańczyć.
-Ale przecież ty potrafisz
-No tak ale nie potrafię wolnych.
-Dobra to ja usiądę i popatrzę.- powiedziała uśmiechnięta i usiadła kolo fontanny.
-Ale my już skończy...
-Nic nie skończyliśmy chodź tu.- powiedział Ross, podeszłam powoli i stanęłam na przeciw jego.- Zamknij oczy.- zamknęłam, po chwili na twarzy poczułam materiał- Teraz powinnaś bardziej skupić się, i może uda coś się z tobą zdziałać.- powiedział odchodząc.
-No ale hej ja nic nie widzę, to chociaż mi mów gdzie mam iść.
-Prosto, lewo, prosto, prosto, prawo- kiedy szłam za ich kierowaniem, nagle w coś uderzyłam, to była moja choineczka. Zaczęli się ze mnie śmiać, za chwili usłyszałam jak przybijają sobie piątkę,
-Dzięki, Alice myślałam, że jesteś po mojej stronie.
-To już nie myśl- powiedział Ross i złapał mnie za rękę, stykaliśmy się ciałami, nasze ręce były splecione- Okey Alice włącz muzykę.Tylko nie dawaj głośno.Kiedy ściszyła nic nie było słychać.
-Ale ja teraz nic nie słyszę i jak mam wyczuć rytm?
-Jeżeli się skupisz to dasz radę- po tych słowach wyluzowałam się i czułam jak delikatne nuty dochodzą do mojego ucha. Kiedy byłam gotowa dałam znać Ross'owi i ruszyliśmy, pierwsze kroki szły nam gładko. Byłam zdziwiona, Ross kierował mną, a ja tylko próbowałam nadążać, i nie stanąć mu na nogę. Taniec dobiegał końca, a ja jeszcze nie strzeliłam żadnej gafy, kiedy muzyka przestała grać, byłam z siebie taka dumna, że zaczęłam skakać z radości. Ściągnęłam chustkę i przytuliłam Ross'a , a z Alice zaczęłam tańczyć.-Widzisz jak chcesz to potrafisz.- powiedział uśmiechnięty.
-Ale to wyszło przypadkiem. Ja ie wiem jak to zrobiłam.
-Daj sobie szansę, może nam się uda, i wygramy, przyznam że będzie trudno ale ja dam radę.To co ? Wchodzisz w to ?
-No proszę zgódź się, przecież musisz mi dać jakiś przykład, trzeba walczyć ze swoimi, słabościami.- popatrzyłam się uśmiechnięta na Alice, tak strasznie mi jej szkoda, chciałabym ja nauczyć tańca bo wiem, ze zawsze ją to fascynowało, ale jej serducho tego nie wytrzyma ledwo daje radę z wygłupami.-No prosze zrób to dla mnie.
-No okey, okey dla ciebie. Ale już się tak nie patrz.- przytuliła mnie dziewczynka, a po chwili z daleka było słychać jej mamę jak ją woła.
-Dobra ja już muszę wracać no to co do jutra na próbie- przytuliła się jeszcze do Ross'a, chwile jej to trwało- Dobra idę. Ale jeszcze chwilę. Dobra już. To pa.- pomachaliśmy jej i poszliśmy do mnie na zasłużona przekąskę. Kiedy weszliśmy do kuchni mama właśnie coś robiła,
-O hej kochani co tam ? Widziałam jak tańczycie, bosko, nie wiedziałam, ze moja córcia i jej przyjaciel są tak zdolnymi dziećmi.- kiedy tylko padło słowo "przyjaciel" odruchowo się na siebie popatrzyliśmy, no bo kurcze w końcu jesteśmy czy nie bo ja się gubię. Nagle moje wątpliwości rozwiały słowa Ross'a
-To prawda trudno znaleźć tak zdolną przyjaciółkę- powiedział obejmując mnie ramieniem. Uśmiechnęłam się, po chwili mama zapytała
-Kto chce czekoladowe babeczki ?- krzyknęliśmy jednocześnie " My" mama się zaśmiała.- okey to ja wam zaraz przyniosę. Wzięłam wodę, a Ross szklanki i poszliśmy do mnie do pokoju. Zamknęłam drzwi i usiadłam po turecku na łóżku, a chłopak na przeciwko mnie opierając się o belkę.
-Mogę się ciebie o coś zapytać ?
-No dawaj.
-Skąd znasz Alice  ?
-Wiesz bo to była kiedyś moja sąsiadka, później jej rodzice musieli się przenieś ponieważ ma problemy z serduchem, i tylko w Nowym Yorku mogli jej pomóc, a że teraz jest tutaj taka możliwość to powrócili do swojego starego miejsca, a ja się ciesze bo dzięki nim moja mama jest szczęśliwsza,a ja chciałabym żeby Alice cieszyła każda chwila, bo zostało jej nie dużo, a wiem, ze podołam temu działaniu, bo nic nie uszczęśliwia bardziej jak śmiech dziecka.- powiedziałam mu wszystko w skrócie jeszcze więcej niż musiałam
-Nie widać tego po niej, gdybyś nie powiedziała to bym się nie domyślił, jesteś wspaniała.
-Dobra teraz ja mam pytanie, ale musisz odpowiedzieć. My w końcu jesteśmy przyjaciółmi czy dalej masz do mnie jakąś urazę.
-Wiesz.. ostatnio tak myślałem, i chciałem Cię przeprosić, bo zachowałem się nie fair, bo to w końcu nie twoja wina że musieliśmy się rozstać. I teraz im więcej czasu z tobą spędzam, tym bardziej nie chcę Cię stracić drugi raz.- mówił to szczerze, znaczy chce w to wierzyć że nie robi sobie jaj. Przytuliłam chłopaka,
-Tęskniłam.
-Ja też- nagle do pokoju weszła mama.
-Ooooo to ja nie będę, przeszkadzać, tylko wiecie co byście się zdecydowali na dole mówicie, ze przyjaciele a tu co ?
-Wiesz co mamo jak mogłaś pomyśleć, że ja i on, nie rozśmiesza mnie.
-No właśnie, ciociu nie obrażaj mnie, mam lepszy gust.
-A już się bałam, że z tobą gorzej- skierowała słowa do Ross'a, zrobiłam oburzoną minę i siedziałam z fochem. Zaśmiali się i po chwili mama wyszła.Chciałam coś powiedzieć ale Ross zatkał mi usta babeczkę,
-Twoja mama jest boska.
-No wiesz po kimś to muszę mieć- powiedziałam, a po chwili ktoś zapukał.
_________________________________________________________
 Hej wam ;) Wiem że długo nie pisałam, ale mam nadzieje, że się nie gniewacie. :*
Buzi wszystkim co czytają mojego bloga :* I dzielnie czekali, a inni nawet przypominali na Fb. Tak Zuza to się tyczy ciebie <3 No to tak co ja mogę więcej napisać, miłego czytania <3 A no i jeszcze jedno
                                                                           .

                                                                           .
                                                                           .      
                                                                           .
                                                                           .
                                                KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
                                               DZIĘKUJE ZA UWAGĘ  5 KOM NEXT  

4 komentarze:

  1. YOLO xD Scena z fontanną <3 i tańcem też <3 Gdyby nie ten dylemat z sukienką pomyślałabym że opisujesz przyszłe losy swojej BFF XD Okm Rozdział jest SuPeR i czekam na next pupanie XOXO

    OdpowiedzUsuń
  2. Super dzięki kochana jesteś , że o mnie wspomniałaś :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju jakie słodziaki *.* Mam nadzieję, że i tak nie długo będą dla siebie kimś więcej niż tylko przyjaciółmi :3
    Już nie mogę się doczekać nexta!
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się podoba!
    http://just-give-me-a-reason-raura-r5.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń