sobota, 23 maja 2015

Rozdział 16

Do pokoju weszła Van, jakaś taka zadowolona, nie to że mi się to nie podoba. Usiadła koło mnie na łóżku i powiedziała.
-Słuchajcie muszę się wam pochwalić- powiedziała uśmiechnięta, czekaliśmy z niecierpliwością- Spotkałam mojego kolega z klasy w którym się bujałam i on teraz jest taki przystojny i taki fajny i i wgl taki,taki.-zaczęliśmy się śmiać.
-A który to, czy to przypadkiem nie jest Jacke?
-Nie to Timi.- powiedziała, a mnie zmroziło, tak strasznie go nie lubię w szkole zgrywał cwaniaka i podrywał każdą, a ona mówi ze ten taki fajny, pff. Gorzej być nie mogło, przecież on tylko patrzy jakby tu wykorzystać dziewczynę.- Po twojej minie twierdze, ze nie jesteś zadowolona.- powiedziała podejrzanie, powiedziałam jej to co myślę no i po 5min zaczęła się kłótnia. Każda miała swoje zdanie, ona była nim tak zauroczona, ze nie widziała co się działo wokół niej, a ja za to miałam na niego oko, no hej trzeba chronić i dbać o swoja siostrę. Może nie okazuje jej tego często no ale kocham ją jaka by nie była to jest moja siostrą. Nagle wyszła i trzasnęła drzwiami, Ross wyglądał na zszokowanego. Byłam załamana zachowaniem Van ja rozumiem, ze chłopaki na nią w jakiś sposób działają ale aż tak. Po chwili poczułam rękę na ramieniu
-Będzie dobrze, zobaczysz.- uśmiechnęłam się. Po godzinie odprowadziłam chłopaka do drzwi, pożegnałam się i umówiłam się z nim na jutro na próby. Wykąpałam się i poszłam spać. Następnego dnia obudziłam się z wielkim leniem nic mi się nie chciało, zeszłam na dół, zrobiłam śniadanie, zjadłam, poszłam się ogarnąć. Po drodze obudziłam Van i zaszłam do mamy. Kiedy weszłam przeraziłam się bo mama wyglądała okropnie
-Hej mamo- dałam buziaka- Jak się czujesz, coś Cie boli?- zapytałam wystraszona
-Nie kochanie wszystko okey tylko ta pogoda tak na mnie działa- to prawda zawsze kiedy pada deszcz mama jest taka nijaka- Nie martw się wszystko dobrze zaraz zażyje lekarstwa i będzie okey.- uśmiechnęła się, pożegnałam się wzięłam torbę i poszłam do szkoły.Po drodze spotkałam Vic, gadała mi o wczorajszym incydencie, jak nic koleś jej wpadł w oko. Deszcz padał coraz mocniej, ale ja byłam suchutka pod parasolką, kiedy nagle samochód przejeżdżający koło nas wjechał w kałużę i nas oblał. Vic była tak wkurzona, że cała drogę do szkoły przeklinała na tego pajaca. Ja choć tez byłam zła to nie mogłam przestać się śmiać kiedy na nią patrzyłam. Kiedy byłyśmy już w budynku, Vic poszła do klasy malarskiej, a ja na śpiew. Lekcje minęły mi spokojnie, nie mogłam się skupić bo cały czas o czymś myślałam ale nie wiem o czym, tak wiem dziwna jestem, czasem tak mam. Na przerwach siedziałam u pani woźnej i rozmawiałyśmy o życiu, kontem oka widziałam jak Timi dobiera się do Van, aż mnie coś trafiało, ale to jej życie jest dorosłą da radę i może nie zrobi nic głupiego. Po szkole wróciłam do domu, kiedy weszłam na stole była karteczka od mamy " Moje misie nie ma mnie w domu bo poszłam z ciocią Stormie na zakupy, jedzenie macie w lodówce, będę około 20 XoXo". Zagrzałam sobie jedzenie, i poszłam oglądać telewizor, kiedy zjadłam umyłam naczynia i poszłam odrobić lekcje. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi, zeszłam na dół a moim oczom ukazała się Alice.
-Hej Nell mogę u ciebie posiedzieć bo mama, pojechała do pracy a tato poszedł coś załatwić.
-Jasne wchodź możesz przychodzić kiedy tylko chcesz. Co tam u ciebie jak się czujesz.
-Dobrze, dzisiaj chyba nici z tańca, bo na dworze pada- powiedziała smutna
-No dzisiaj tak ale jutro ma podobno świecić słoneczko, i jak trawa wyschnie to potańczymy.- uśmiechałam się, i zabrałam ja na górę pomalowałyśmy sobie paznokcie pokolorowałyśmy kolorowanki, słuchałyśmy i śpiewałyśmy piosenki. Nagle ktoś zapukał do drzwi, to był Ross
-Hej i co gotowa do tańca?- popatrzyłam się zdezorientowana
-Czy ty wiesz, ze pada deszcz ?
-Wiem.- uśmiechnął się
-No i nie da się tańczyć.
-Jak to nie poczekaj.- i poszedł? okey to było dziwne. Po chwili usłyszałam roześmianą Alice jak mnie woła, kiedy weszłam na górę, Alice stała przy oknie
-Coś się stało?- zapytałam, a ona tylko ruchem ręki pokazała mi żebym podeszła, do okna. Kiedy wyjrzałam zauważyłam Ross'a na moim ogródku który wiruje wśród kwiatków i krzewów. Momentalnie zaczęłam się śmiać. Nagle zadzwonił telefon, odebrałam
-I co ja daję radę to ty też dasz.
-Nie jestem aż tak zdolna.
-Oj no chodź damy radę.- rozłączyłam się i podałam Alice parasolkę żeby nie przemokła i się nie przeziębiła. Wyszłyśmy na ogródek, Alice poszła pod mini altankę, a ja podeszłam do Ross'a.
-Jesteś debilem.- przytaknął i zawiązał mi chustkę na oczy.- Ale tak bez muzyki.
-Jeżeli się wczujesz to muzyka nie będzie Ci potrzebna żeby dobrze zatańczyć.- zaczęliśmy się poruszać pośród kropelek deszczu. Słyszałam jak dziewczynka nuci sobie coś pod nosem. Po godzinie deszcz przestał padać i za chmur wyszło słoneczko, poczułam jak delikatnie ogrzewa moje ciało. Oczywiście było dużo wpadek, nie raz upadłam i nawet nie pomogli mi wstać tylko się sami ze mnie śmiali. Kiedy skończyliśmy poszliśmy do mnie się wysuszyć. Alice na szczęście była sucha, ja z Ross'em wzięliśmy sobie ręcznik. Wstawiłam wodę na herbatę, kiedy byliśmy już w miarę ogarnięci poszliśmy do mojego pokoju,
-Ej Ross zaśpiewasz coś dla mnie?- zapytała dziewczynka
-Jasne a co chcesz ?
-Co kol wiek.- powiedziała uśmiechnięta. Ross zaczął, a ona patrzyła się w niego jak w obrazek, w jej oczach było tyle szczęścia, ona jest taka słodka, traktuje ją jak siostrę, po za tym znam ją od małego, nie było mnie przy niej cały czas ale nadrobimy to. Po chwili do mojego pokoju wparowała Vic
-Hej, hej, hej- mówiła strasznie szybko i miała banana na mordzie- Słyszałaś nasz grupa wraca na salę, podobno jakiś koleś zapłacił za nią, i możemy dalej trenować obdzwoniłam już wszystkich, i są tak szczęśliwi, że organizują imprezkę.- powiedziała na jednym wydechu, momentalnie popatrzyłam się na Ross'a z byka i podejrzeniem
-No, co?
-Nie udawaj, że nie wiesz, "Jakiś koleś zapłacił za sale" no i ciekawe kto to- powiedziałam wkurzona- Przecież prosiłam Cię żebyś nic nie robił dałabym sobie radę.
-Ale to nie ja, przysięgam. Myślisz, że bym z tobą na marne tańczył.
-No to kto inny by mi wpłacił tyle kasy?- cały czas patrzyłam z podejrzeniem na Ross'a
-Nie wiem ale to na pewno nie ja. A po za tym powinnaś się cieszyć, nareszcie odzyskałaś to co kochasz.
-No, to prawda- momentalnie się uśmiechnęłam- To co kiedy ta imprezka?
-Jutro o 20- uśmiechnęła się, na twarzy Alice zauważyłam smutek, a no tak umówiłam się, ze przyjdę do niej an nockę.
-Nie mogę, jestem już umówiona z Alice- popatrzyłam na nią i się uśmiechnęłam.
-No okey. ale ja tam sama nie pójdę.
-Spokojnie jak chcesz to mogę Ci załatwić niezłego partnera i ochroniarza. Co ty na to?
-No, no chętnie.- uśmiechnęła się momentalnie się zaśmialiśmy.- No okey dobra ja się zwijam bo umówiłam się z mamą na zakupy papa wam.
-Papa tobie- powiedziałam i poszła. Po chwili po dziewczynkę zadzwoniła mama, razem z Ross'em poszliśmy ją odprowadzić. Kiedy się pożegnałam z Alice, i chciałam wrócić do domu chłopak wpadł na pomysł żebym wpadła do niego. Czemu nie i tak nie mam co robić, będąc u niego przywitałam się z debilami i poszłam do wujka się przywitać
-Hej wujek co tam u ciebie ?
-A wszystko dobrze-przytuliłam go- a u ciebie?
-A daj spokój- opowiedziałam mu cała historyjkę z tańcem i tym gościem- No i jestem taka zła na tego frajera co to wpłacił, nie wiem kto to i nie potrzebuje jałomurznych, dałabym sobie sama radę.
-E e e tylko nie frajer to porządny mężczyzna, z żoną i piątką dzieci na utrzymaniu no 6 ale jedno nie jego.
-No nie tylko mi nie mów, ze to ty.- powiedziałam patrząc błagalnie
-No to ja się nie odezwę- zaśmialiśmy się
-No ale dlaczego, przecież to było trochę sumy ?
-No co ty dla tak ślicznej i słodkiej dziewczynki zrobi się wszystko, czyż nie?- przytuliłam wujka i podziękowałam, po dłuższej rozmowie  poszłam do dziewczyn na górę do pokoju. Kiedy weszłam do środka zauważyłam nową twarzyczkę, wyglądała całkiem sympatycznie.
-Hej Nell, jak miło, że przyszłaś-Rydel rozmawiała przez telefon kiedy skończyła powiedziała- Sorki, ze tak długo ale rozmawiałam z moją przyjaciółką Maxin no wiesz to ta dziewczyna Riker'a no i ona wraca za dwa tygodnie i będzie to wielka niespodzianka dla mojego brata- ucieszyłam się razem z nią. Chyba nie będę wam opowiadać co robiłyśmy no wiecie HOT ploty i na tym się kończy, ale hej w końcu jesteśmy dziewczynami nic nam nie umknie. Oczywiście umówiłyśmy się jutro na zakupy, a później może zahaczymy o jakąś imprezkę. Po dwóch godzinach musiałam się zbierać, bo dzisiaj idę na nockę do Alice. Pożegnałam się ze wszystkimi i wyszłam, ku mojemu zdziwieniu Ross'a nie było musiał gdzieś wyjść ale co mnie tam. Będąc w domu spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i poinformowałam mamę i Van, ze wychodzę i będę rano. Będąc pod drzwiami domu zadzwoniłam, otworzyła mi je uradowana Alice
-O hej dobrze, ze już jesteś właśnie robiliśmy sobie warkoczyki.- powiedziała wpychając mnie do środka. Czy ona powiedziała robiliśmy, może zaprosiła jakąś koleżankę, będą party jak nic. Weszłam na górę, a tam doznałam szoku....
Oczami Riker'a        
Dzisiaj brat poprosił mnie żebym poszedł z jakąś laską na imprezę, żeby jej się nic nie stało. Czemu bym nie miał się zgodzić, po pierwsze darmowa impreza,a po drugie czego się nie robi dla brata i przyjaciółki. Stałem pod budynkiem tam gdzie miałem się spotkać z dziewczyną, nagle poczułem jak ktoś delikatnie mnie stuka w ramie, obróciłem się i zauważyłem blondynkę.
-Hej to ty jesteś Victoria?- patrzyła się na mnie z podejrzeniem, a po chwili tak jak by mnie chciała zabić wzrokiem- Coś się stało?
-Ty mnie nie pamiętasz co nie?
-A powinienem?- zapytałem zdezorientowany
-To przypadkiem nie ty utopiłeś, moją Miki?
-Co?- to aż tak byłem pijany na ostatniej imprezie, ze nie pamiętam- Jaką Miki?- powiedziałam z przerażeniem. Przecież ja nigdy nikogo nie zabiłem, chyba? Teraz już nie jestem pewny
-No mój telefon- i nagle jak by kamień spadł mi z serca.
-Kto nadaje imię swojemu telefonowi?
-Ja!?- powiedziała oburzona- Nie mów mi tylko, że to ty jesteś Riker?- powiedziała błagalnie
-Nie jestem- dziewczyna się uśmiechnęła- Uszczęśliwiłem Cię tym kłamstwem?- dziewczyna popatrzyła się zdziwiona, a ja się uśmiechnąłem.
-Wiesz co? Dobra chodź bo się spóźnimy.- powiedziała i ruszyła. Będąc już na imprezie, dziewczyna nieźle się najebała. Ale dalej dzielnie tańczyła, i jakoś trzymała się na nogach. I chyba nawet w tym stanie mnie polubiła, bo ze mną zatańczyła, cud? Pijąc sok na kanapie zauważyłem jak blondynkę obmacuje jakiś koleś próbowała się wydostać z jego objęć ale pijana nic nie mogła zrobić. Wkroczyłem do akcji
-Ej koleś!- wyrwałem dziewczynę, a ona stanęła za moimi plecami- Chyba widzisz, że jakoś specjalnie nie jest chętna.
-A ty to kto jej anioł stróż! Weź lepiej odejdź bo zrobię Ci krzywdę!- powiedział grożąc mi pięścią, było widać i czuć, ze jest mocno najebany.
-Dobra daruj sobie, a ty Vic chodź wracamy do domu.- kiedy obróciłem się do kolesia plecami i już chciałem iść, złapał mnie za ramie
-Szmata zostaje ze mną- po tym co usłyszałem aż się krew we mnie zagotowała, odwróciłem się i wyjebałem mu z pięści, ledwo się pozbierał. Szybkim krokiem wyszliśmy, idąc ulicą dziewczyna się nie odzywała, szła w krótkim rękawku i się trzymała za ramiona. Zdjąłem swoją kurtkę
-Masz, ubierz pewnie Ci zimno.- powiedziałem dając jej kurtkę
-Ale wtedy ty zmarzniesz- powiedziała patrząc się na mnie zdziwiona 
-Oj weź- powiedziałem i zarzuciłem ją na dziewczyny ramiona. Całą drogę dziewczyna milczała, szła wpatrując się w ziemię, wyglądała na nieobecną. Pewnie była przerażona, zachowaniem swojego kolegi. Kiedy byliśmy już pod jej domem, chciałem się pożegnać z dziewczyną, a ona się nagle we mnie wtuliła.
-Dziękuje, że ze mną poszedłeś gdyby nie ty to nawet nie chcę teraz myśleć co by się wydarzyło.- po chwili usłyszałem ciche szlochanie.
-Ciii, nie myśl już o tym, jesteś już bezpieczna.- powiedziałem głaskając ją po plecach, dziewczyna odkleiła się ode mnie, otarła oczy.
-Sorry czasem jak się spiję to często płaczę, nikomu ani słowa, bo już po tobie,a no i jeszcze raz dziękuje za wszystko- oddała mi kurtkę i poszła do domu. Dziwny przypadek dziewczyny, ale cóż i takie muszą istnieć świat byłby nudny gdyby każdy był taki sam.
Oczami Vic 
 Był piękny wieczór, postanowiłam umówić się z Timem. Wychodząc z domu zadzwonił do mnie telefon to była mama, okazało się, że zostaje dzisiaj na noc u Cioci, bo wujek pojechał z Rylandem na camping, a ciocia boi się sama zostać. Po chwili ktoś zakrył mi oczy.
-Zgadnij kto to?- powiedział przyjemnie szepcząc mi do ucha.
-No nie wiem może... Timi ?- chłopka zaśmiał się, jego ręce z oczu przeniosły się na biodra, powolnie się o mnie ocierał.- Może jakaś mała nagroda.- obrócił mnie do siebie i pocałował, jego język wirowa na moim podniebieniu.
-Wiesz... ja mam wolną chatę Nell jest na nocce, a mama została u przyjaciółki na noc.- chłopakowi zaświeciły się oczy. Złapałam go za rękę i ruszyliśmy w stronę domu, kiedy tylko otworzyłam drzwi, chłopak przerzucił mnie przez ramię i zaniósł do pokoju. Rzucił mnie na łóżko, będąc pod nim zaczęłam rozpinać mu koszulę, chłopak nie był mi dłużny ponieważ szybko pozbył się mojej bluzki. Kiedy jego koszula została rzucona w kąt, zaczął obcałowywać mi dekolt, wkładając ręce pod moje plecy rozpiął mi stanik. Obcałowywał je teraz całe piersi, ssał moje sutki, zaczęłam pojękiwać. Zjeżdżając coraz niżej ściągnął mi spodenki, razem z majtkami. Językiem drażnił moją kobiecość, mój oddech stał się cięższy, postanowił wspomóc się dwoma palcami, moje jęki narastały, a chłopaka nakręcało to jeszcze bardziej, po chwili nie wytrzymując dłużej ściągnął swoje spodnie razem z bielizną założył kondoma rozchylił moje uda i we mnie wszedł. Na początku poruszał się powoli, ale z sekundy na sekundę było coraz szybciej, na karku czułam ciepły, niespokojny oddech chłopaka. Zmieniając pozycje usiadłam na chłopka okrakiem i nabiłam się na jego kolegę, poruszałam się powoli, obcałowywałam jego klatę dochodząc do ust. Moje ruchy stały się mocniejsze i szybsze, co powodowało coraz to głośniejsze jęki. Kiedy ja i Tim prawie już doszliśmy, chłopak ostatni raz wbił się we mnie z całej siły jęk przemienił się w krzyk rozkoszy. Zmęczeni opadliśmy koło siebie na łóżku, chłopak objął mnie ramieniem i i przykrył kołdrą. Wtulona w niego zasnęłam.
________________________________________________
Hej wam *.*  Co tam? 
Mam nadzieje, ze rozdział wam się spodoba, taki trochę dziwny ale mam już plan na dalszą część i w ogóle zrobiłam sobie rozpiskę mam już zapisane dwie kartki więc mam nadzieję, ze pomysły na bloga mi się nie wyczerpią i blog będzie jakoś funkcjonował oczywiście połowa zależy od was czy będziecie czytać. 
Jak myślicie co się wydarzy w następnym rozdziale ?
Czemu Nell doznała szoku? 
Jak dale potoczy się akcja między Van,a Timim? 
Czy Riker i Vic zostaną przyjaciółmi ?    
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ 4 KOMY NEXT     

5 komentarzy:

  1. Hejka! Chciałabym cie zaprosić na swojego bloga! :) http://letsnotbealone.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Suuuuper rozdział, nie mogłam się go doczekać!!!
    Myślę, że do Alice na noc przyszedł także Ross :D mam nadzieję, że będę miała rację.
    Skoro Nell oceniła Timi'ego (nie wiem, czy dobrze odmieniłam :/) jako cwaniaka, to możliwe, że po jakimś niedługim czasie on zostawi Van, bo będzie chciał się tylko zabawić, lub będzie dalej z nią, lecz będzie źle na nią wpływał i Van się zmieni.
    Moim zdaniem w przyszłości Riker i Vic będą nawet kimś więcej niż tylko przyjaciółmi, ale jak narazie tak, zaprzyjaźnią się :)
    Czekam na next!
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Eghem jak to jest że przypadkiem dowiedziałam sie o 16 rossdziale xD ja ? Ze mnie nie poinformowałaś xD ale wracajac do bloga świetny  rozdział xD Riker i Vic ? Przyjaciółmi? Może na początku. Ale to tylko kwestia czasu xD a w pokoju Alice jak nic siedz Ross xD ja to wiem xD no tak chyba wszystko powiedziałam xD a no i czekam na next i licze ze mnie o nim poinformujesz xD twoja Pudi xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Dopiero co znalazłam ten blog, ale od razu się zakochałam. Całość jest świetnie napisana. Może trochę błędów ortograficznych (ale okay, nie będę się czepiać). Na samym początku zachwyciła mnie fabuła. Czekam na następny rozdział. Mam nadzieję, że będzie lepszy niż ten, bo z tego co zauważyłam każdy rozdział jest lepszy od poprzedniego

    OdpowiedzUsuń