Przekraczając próg, dziewczynki pokoju, doznałam wielkiego szoku. Otóż na łóżku siedział Ross, z bananem na mordzie i z dziesiątkami małych warkoczyków. Zaczęłam się śmiać, jak to ja migdałki na wierzchu.
-Nie podoba Ci się?- zapytała Alice
-Nie, nie, podoba. Pasuje mu, czy może jej?- zaczęłam się śmiać- Alice,a nie miałyśmy być tylko we dwie to miał być babski wieczór?-zapytałam
-No tak wiem, ale wiesz jak ja lubię Ross'a- i popatrzyła się na niego, jakby zaczarowana, naćpana. Uśmiechnęłam się i przyłączyłam się do nich, Alice już skończyła u blondyna więc on mi teraz robił,a ja jej. Godzinka minęła nam przyjemnie, rozmawialiśmy, śmialiśmy się, wygłupialiśmy.- No to Nell masz jakiegoś chłopaka na oku?- zapytała się dziewięciolatka. No nie powiem zaskoczyła mnie- No co? W końcu to babski wieczór.
-No okey. No to tak, mam kogoś na oku- patrzyli na mnie z zaciekawieniem- Moja siostrę żeby nic nie przeskrobała- i zaczęłam lać z ich min.- No a ty Rossy masz kogoś na oku?
-Tak, dziewczyny słuchajcie ostatnio spotkałem takiego fajnego umięśnionego chłopaka, że aż się podnieciłam. Dopiero po chwili okazało się, ze patrzę w lustro.- haha dobre.
-A ty Alice ?- zapytałam
-No co ty ja i chłopak?
-A co dziewczyna?- zapytał Ross, popatrzyłam się zdziwiona i załamana
-Coo? Nie, po prostu nikt mi nie jest potrzebny tak do trzydziestki, no bo po co mi chłopak?
-Jak będziesz miała więcej lat to Ci powiem po co- powiedział Ross unosząc dwukrotnie brwi, ale z niego świnia.
-Jak to po co, żeby wiedzieć, że ma się w nim oparcie. Co dnia wstawać z tą świadomością, ze ktoś Cie kocha jeszcze oprócz rodziców. Spędzać razem radosne chwile i żyć jak w bajce.
-To dlaczego ty jeszcze nie masz?- no i tu mnie mała zagięła
-Może dlatego, ze jeszcze nie trafiłam na swojego księcia? Albo on szuka w złym miejscu.- zaśmialiśmy się. Później pośpiewaliśmy na karaoke, pooglądaliśmy bajki i poszliśmy spać. Rano wstałam i nikogo nie było w łóżku ani Ross'a ani Alice. Teraz myślicie jak się tam zmieściliśmy, normalnie Alice i Ross to była jedna osoba dziewczynka tak się w niego wtuliła. Zeszłam na dół, a tam szok, mąka porozsypywana po całej kuchni, jakby tornado przeszło. A tym tornadem była Alce z Ross'em.
-Co tu się stanęło? Jakim cudem zrobiliście taki bałagan?- stałam na schodach, nie mogłam się ruszyć, po prostu... o wow.
-My tylko chcieliśmy zrobić naleśniki.- powiedziała Alice trzymając patelnie w ręku. załamana, rozkazałam im posprzątać, ja za ten czas zrobiłam ciasto i zaczęłam smażyć. Cały czas mi podjadali z talerza
-Wiesz może i są smaczne ale jakoś nie ma z tobą zabawy.- powiedział jedząc naleśnika, a Alice mu przytaknęła.
-Ze mną nie ma zabawy?- przytaknęli jeszcze raz. Wzięłam jajko i rozbiłam je na głowie Ross'a- Alice dalej uważasz, ze nie ma ze mną zabawy?- roześmiana pokiwała przecząco głową- Tak myślałam, smacznego- powiedziałam do blondyna który siedział w szoku. Po chwili się odezwał
-Powiedz, że tego nie zrobiłaś?
-Nie zrobiłam.- uśmiechnęłam się, po chwili blondyn wstał z krzesła, ja oddaliłam się.
-Oj tak uciekaj- powiedział i ruszył za mną wybiegłam na ogród, biegaliśmy wokół krzewu i nagle mu wpadłam w ramiona, ja się pytam jak można być takim debilem.- Pożałujesz tego, Alice dawaj!- krzyknął do dziewczynki w domu, chciałam się zapytać o co chodzi ale szybko dostałam odpowiedź. Dziewczynka włączyła spryskiwacze, w objęciach Ross'a nie mogłam się wydostać.
-Jesteś głupi wiesz, ze sam się zmoczyłeś ?
-Było warto, a po za tym jajko mi z głowy spłynie.- zaczął trzepać głową, a jajko wszędzie chlapało.
-O fuuu..- skomentowałam, chłopak się zaśmiał
-No co ty to tylko jajko.- powiedziała uśmiechnięty od ucha do ucha
-No ale mi nie chodzi o jajko....tylko o o o to.- pokazałam na niego.
-O ty Szujo.- zaczął się o mnie wycierać, no chyba coś mnie trafi zaraz.
-Ja tam nie chce wiedzieć co wy robicie.- odezwała się Alice, co wywołało u nas śmiech.
-Dziecko nie powinnaś na to patrzeć.-powiedział Ross
-Dziecko?! Ty śmieszny jesteś.- odwróciła się i wyszła. Zaczęliśmy się ponownie śmiać. Po wszystkim posprzątaliśmy kuchnię, kiedy już byliśmy w miarę ogarnięci, poszliśmy wszyscy na plac zabaw z Alice.
Oczami Alice
Kiedy byliśmy już na placu, zaproponowałam zabawę w chowanego. Jak zwykle z Ross'em wkręciliśmy Nelly, że to ona szuka. Kiedy liczyła do 50, żebyśmy mieli więcej czasu, razem z chłopakiem schowaliśmy się do domku na drzewie. Kiedy wyjrzałam przez okienko, zobaczyłam Nell jak nasz szuka na placu zabaw.
-Ładna ta Nell, co nie?
-Tak?- powiedział ze znakiem zapytania
-No co tak tylko mówię, ze ty i ona byście pasowali do siebie.- powiedziałam i od razu rzuciłam wzrok w dal żeby tylko nie na Ross'a
-Mała co ty kombinujesz?- zapytał się i podnosząc mi podbródek
-Nic- powiedziałam mając już plan w głowie.
-Może mi się podoba, ale to nie jest takie łatwe, bo......-i tu przerwała na Nell
-Mam was
-Długo Ci to zajęło-powiedział Ross chcąc dopiąć dziewczynie
-Wiedziałam, ze tu jesteście, ale chciałam wam dać chwile bo wiem że Alice strasznie Cie lubi.
-Jasne-powiedziałam
-To co schodzimy?
-Już,chwila, nam daj jeszcze-powiedział Ross
- Okey.- i zeszła na dół
-Mała, to co tu gadaliśmy to między nami okey?
-Okey- zrobiliśmy małe paluszki przysięgi i zeszliśmy. Mieliśmy iść na obiad ale moja mama zadzwoniła do Nell, żebym już wracała. Kiedy mnie odprowadzili, poszłam do mamy i jej wszystko opowiedziałam.
Oczami Ross'a
Kiedy odprowadziliśmy Alice, poszliśmy do kawiarenki. Tak o, żeby nadrobić ten stracony czas. Szczerze strasznie mi jej brakowało.
-Co Państwo zamawiają?-podeszła do nas kelnerka
-Ja po proszę lody "Nibylandia", a ty Nell?- zapytałem się dziewczyny
-Ja po proszę lody miętowo czekoladowe z podwójną bitą śmietaną.- uśmiechnęła się jak taka mała dziewczynka. Kiedy czekaliśmy na zamówienie, rozmawialiśmy o wszystkim co się wydarzyło w naszym życiu. Zaskakujące było to, że nie miała jeszcze ani jednego chłopaka. Wtedy przypomniały mi się słowa Alice. Ale wszystkie moje myśli rozwiała kelnerka podchodząc z rachunkiem.
-Proszę o to rachunek.- podała na talerzyk. Kiedy zobaczyłem ze Nell szuka kasy od razy się zapytałem
-Yyyyy Co ty robisz?-zapytałem zdziwiony
-No szukam kasy na zapłacenie za swoje wspaniałe lody.
-O nie, nie. Ja płacę.- Dawałem już pieniądze kiedy ona wtrąciła swoją rękę.
-Ja zapłacę za siebie- i wciskała kobiecie kasę.
-O nie- odtrąciłem jej rękę. Oburzona się poddała
-Niech się Pani nie złości na swojego chłopaka , chciał zrobić miły gest.-uśmiechnęła się szeroko kobieta.
-Ale to nie jest mój chłopak.-zaczęła się śmiać.
-Oj cicho może będzie jakaś zniżka dla par.
-Przykro mi ale nie ma.
-To nie, my nie jesteśmy parą- zaczęliśmy się śmiać. Zapłaciłem i wyszliśmy odprowadziłem Nell do domu.
-Wejdziesz- zapytała
-Nie wracam już do domu. Mozę zatęsknili za mną.- zaśmialiśmy się
-Nie sądzę, no ale idź idź.-uśmiechnęła się- to co papap, do jutra? może?
-Papa, do jutra. "Moja dziewczyno"- i dając jej buziaka w policzek, odszedłem.
-Ross............
_________________________________________________
Hejo Ludzie :*
Mam nadzieje, ze mnie jeszcze pamiętacie ;)
Jasne, że nie. Tak długo długo mnie nie było :D
Mam już plan na bloga i będę go realizować.
Mam nadzieje że powrócicie do czytania bloga i będziecie mi zostawiać komentarze.
Kocham was i wierzę :*
The future starts today, not tomorrow.
środa, 27 stycznia 2016
sobota, 23 maja 2015
Rozdział 16
Do pokoju weszła Van, jakaś taka zadowolona, nie to że mi się to nie podoba. Usiadła koło mnie na łóżku i powiedziała.
-Słuchajcie muszę się wam pochwalić- powiedziała uśmiechnięta, czekaliśmy z niecierpliwością- Spotkałam mojego kolega z klasy w którym się bujałam i on teraz jest taki przystojny i taki fajny i i wgl taki,taki.-zaczęliśmy się śmiać.
-A który to, czy to przypadkiem nie jest Jacke?
-Nie to Timi.- powiedziała, a mnie zmroziło, tak strasznie go nie lubię w szkole zgrywał cwaniaka i podrywał każdą, a ona mówi ze ten taki fajny, pff. Gorzej być nie mogło, przecież on tylko patrzy jakby tu wykorzystać dziewczynę.- Po twojej minie twierdze, ze nie jesteś zadowolona.- powiedziała podejrzanie, powiedziałam jej to co myślę no i po 5min zaczęła się kłótnia. Każda miała swoje zdanie, ona była nim tak zauroczona, ze nie widziała co się działo wokół niej, a ja za to miałam na niego oko, no hej trzeba chronić i dbać o swoja siostrę. Może nie okazuje jej tego często no ale kocham ją jaka by nie była to jest moja siostrą. Nagle wyszła i trzasnęła drzwiami, Ross wyglądał na zszokowanego. Byłam załamana zachowaniem Van ja rozumiem, ze chłopaki na nią w jakiś sposób działają ale aż tak. Po chwili poczułam rękę na ramieniu
-Będzie dobrze, zobaczysz.- uśmiechnęłam się. Po godzinie odprowadziłam chłopaka do drzwi, pożegnałam się i umówiłam się z nim na jutro na próby. Wykąpałam się i poszłam spać. Następnego dnia obudziłam się z wielkim leniem nic mi się nie chciało, zeszłam na dół, zrobiłam śniadanie, zjadłam, poszłam się ogarnąć. Po drodze obudziłam Van i zaszłam do mamy. Kiedy weszłam przeraziłam się bo mama wyglądała okropnie
-Hej mamo- dałam buziaka- Jak się czujesz, coś Cie boli?- zapytałam wystraszona
-Nie kochanie wszystko okey tylko ta pogoda tak na mnie działa- to prawda zawsze kiedy pada deszcz mama jest taka nijaka- Nie martw się wszystko dobrze zaraz zażyje lekarstwa i będzie okey.- uśmiechnęła się, pożegnałam się wzięłam torbę i poszłam do szkoły.Po drodze spotkałam Vic, gadała mi o wczorajszym incydencie, jak nic koleś jej wpadł w oko. Deszcz padał coraz mocniej, ale ja byłam suchutka pod parasolką, kiedy nagle samochód przejeżdżający koło nas wjechał w kałużę i nas oblał. Vic była tak wkurzona, że cała drogę do szkoły przeklinała na tego pajaca. Ja choć tez byłam zła to nie mogłam przestać się śmiać kiedy na nią patrzyłam. Kiedy byłyśmy już w budynku, Vic poszła do klasy malarskiej, a ja na śpiew. Lekcje minęły mi spokojnie, nie mogłam się skupić bo cały czas o czymś myślałam ale nie wiem o czym, tak wiem dziwna jestem, czasem tak mam. Na przerwach siedziałam u pani woźnej i rozmawiałyśmy o życiu, kontem oka widziałam jak Timi dobiera się do Van, aż mnie coś trafiało, ale to jej życie jest dorosłą da radę i może nie zrobi nic głupiego. Po szkole wróciłam do domu, kiedy weszłam na stole była karteczka od mamy " Moje misie nie ma mnie w domu bo poszłam z ciocią Stormie na zakupy, jedzenie macie w lodówce, będę około 20 XoXo". Zagrzałam sobie jedzenie, i poszłam oglądać telewizor, kiedy zjadłam umyłam naczynia i poszłam odrobić lekcje. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi, zeszłam na dół a moim oczom ukazała się Alice.
-Hej Nell mogę u ciebie posiedzieć bo mama, pojechała do pracy a tato poszedł coś załatwić.
-Jasne wchodź możesz przychodzić kiedy tylko chcesz. Co tam u ciebie jak się czujesz.
-Dobrze, dzisiaj chyba nici z tańca, bo na dworze pada- powiedziała smutna
-No dzisiaj tak ale jutro ma podobno świecić słoneczko, i jak trawa wyschnie to potańczymy.- uśmiechałam się, i zabrałam ja na górę pomalowałyśmy sobie paznokcie pokolorowałyśmy kolorowanki, słuchałyśmy i śpiewałyśmy piosenki. Nagle ktoś zapukał do drzwi, to był Ross
-Hej i co gotowa do tańca?- popatrzyłam się zdezorientowana
-Czy ty wiesz, ze pada deszcz ?
-Wiem.- uśmiechnął się
-No i nie da się tańczyć.
-Jak to nie poczekaj.- i poszedł? okey to było dziwne. Po chwili usłyszałam roześmianą Alice jak mnie woła, kiedy weszłam na górę, Alice stała przy oknie
-Coś się stało?- zapytałam, a ona tylko ruchem ręki pokazała mi żebym podeszła, do okna. Kiedy wyjrzałam zauważyłam Ross'a na moim ogródku który wiruje wśród kwiatków i krzewów. Momentalnie zaczęłam się śmiać. Nagle zadzwonił telefon, odebrałam
-I co ja daję radę to ty też dasz.
-Nie jestem aż tak zdolna.
-Oj no chodź damy radę.- rozłączyłam się i podałam Alice parasolkę żeby nie przemokła i się nie przeziębiła. Wyszłyśmy na ogródek, Alice poszła pod mini altankę, a ja podeszłam do Ross'a.
-Jesteś debilem.- przytaknął i zawiązał mi chustkę na oczy.- Ale tak bez muzyki.
-Jeżeli się wczujesz to muzyka nie będzie Ci potrzebna żeby dobrze zatańczyć.- zaczęliśmy się poruszać pośród kropelek deszczu. Słyszałam jak dziewczynka nuci sobie coś pod nosem. Po godzinie deszcz przestał padać i za chmur wyszło słoneczko, poczułam jak delikatnie ogrzewa moje ciało. Oczywiście było dużo wpadek, nie raz upadłam i nawet nie pomogli mi wstać tylko się sami ze mnie śmiali. Kiedy skończyliśmy poszliśmy do mnie się wysuszyć. Alice na szczęście była sucha, ja z Ross'em wzięliśmy sobie ręcznik. Wstawiłam wodę na herbatę, kiedy byliśmy już w miarę ogarnięci poszliśmy do mojego pokoju,
-Ej Ross zaśpiewasz coś dla mnie?- zapytała dziewczynka
-Jasne a co chcesz ?
-Co kol wiek.- powiedziała uśmiechnięta. Ross zaczął, a ona patrzyła się w niego jak w obrazek, w jej oczach było tyle szczęścia, ona jest taka słodka, traktuje ją jak siostrę, po za tym znam ją od małego, nie było mnie przy niej cały czas ale nadrobimy to. Po chwili do mojego pokoju wparowała Vic
-Hej, hej, hej- mówiła strasznie szybko i miała banana na mordzie- Słyszałaś nasz grupa wraca na salę, podobno jakiś koleś zapłacił za nią, i możemy dalej trenować obdzwoniłam już wszystkich, i są tak szczęśliwi, że organizują imprezkę.- powiedziała na jednym wydechu, momentalnie popatrzyłam się na Ross'a z byka i podejrzeniem
-No, co?
-Nie udawaj, że nie wiesz, "Jakiś koleś zapłacił za sale" no i ciekawe kto to- powiedziałam wkurzona- Przecież prosiłam Cię żebyś nic nie robił dałabym sobie radę.
-Ale to nie ja, przysięgam. Myślisz, że bym z tobą na marne tańczył.
-No to kto inny by mi wpłacił tyle kasy?- cały czas patrzyłam z podejrzeniem na Ross'a
-Nie wiem ale to na pewno nie ja. A po za tym powinnaś się cieszyć, nareszcie odzyskałaś to co kochasz.
-No, to prawda- momentalnie się uśmiechnęłam- To co kiedy ta imprezka?
-Jutro o 20- uśmiechnęła się, na twarzy Alice zauważyłam smutek, a no tak umówiłam się, ze przyjdę do niej an nockę.
-Nie mogę, jestem już umówiona z Alice- popatrzyłam na nią i się uśmiechnęłam.
-No okey. ale ja tam sama nie pójdę.
-Spokojnie jak chcesz to mogę Ci załatwić niezłego partnera i ochroniarza. Co ty na to?
-No, no chętnie.- uśmiechnęła się momentalnie się zaśmialiśmy.- No okey dobra ja się zwijam bo umówiłam się z mamą na zakupy papa wam.
-Papa tobie- powiedziałam i poszła. Po chwili po dziewczynkę zadzwoniła mama, razem z Ross'em poszliśmy ją odprowadzić. Kiedy się pożegnałam z Alice, i chciałam wrócić do domu chłopak wpadł na pomysł żebym wpadła do niego. Czemu nie i tak nie mam co robić, będąc u niego przywitałam się z debilami i poszłam do wujka się przywitać
-Hej wujek co tam u ciebie ?
-A wszystko dobrze-przytuliłam go- a u ciebie?
-A daj spokój- opowiedziałam mu cała historyjkę z tańcem i tym gościem- No i jestem taka zła na tego frajera co to wpłacił, nie wiem kto to i nie potrzebuje jałomurznych, dałabym sobie sama radę.
-E e e tylko nie frajer to porządny mężczyzna, z żoną i piątką dzieci na utrzymaniu no 6 ale jedno nie jego.
-No nie tylko mi nie mów, ze to ty.- powiedziałam patrząc błagalnie
-No to ja się nie odezwę- zaśmialiśmy się
-No ale dlaczego, przecież to było trochę sumy ?
-No co ty dla tak ślicznej i słodkiej dziewczynki zrobi się wszystko, czyż nie?- przytuliłam wujka i podziękowałam, po dłuższej rozmowie poszłam do dziewczyn na górę do pokoju. Kiedy weszłam do środka zauważyłam nową twarzyczkę, wyglądała całkiem sympatycznie.
-Hej Nell, jak miło, że przyszłaś-Rydel rozmawiała przez telefon kiedy skończyła powiedziała- Sorki, ze tak długo ale rozmawiałam z moją przyjaciółką Maxin no wiesz to ta dziewczyna Riker'a no i ona wraca za dwa tygodnie i będzie to wielka niespodzianka dla mojego brata- ucieszyłam się razem z nią. Chyba nie będę wam opowiadać co robiłyśmy no wiecie HOT ploty i na tym się kończy, ale hej w końcu jesteśmy dziewczynami nic nam nie umknie. Oczywiście umówiłyśmy się jutro na zakupy, a później może zahaczymy o jakąś imprezkę. Po dwóch godzinach musiałam się zbierać, bo dzisiaj idę na nockę do Alice. Pożegnałam się ze wszystkimi i wyszłam, ku mojemu zdziwieniu Ross'a nie było musiał gdzieś wyjść ale co mnie tam. Będąc w domu spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i poinformowałam mamę i Van, ze wychodzę i będę rano. Będąc pod drzwiami domu zadzwoniłam, otworzyła mi je uradowana Alice
-O hej dobrze, ze już jesteś właśnie robiliśmy sobie warkoczyki.- powiedziała wpychając mnie do środka. Czy ona powiedziała robiliśmy, może zaprosiła jakąś koleżankę, będą party jak nic. Weszłam na górę, a tam doznałam szoku....
Oczami Riker'a
Dzisiaj brat poprosił mnie żebym poszedł z jakąś laską na imprezę, żeby jej się nic nie stało. Czemu bym nie miał się zgodzić, po pierwsze darmowa impreza,a po drugie czego się nie robi dla brata i przyjaciółki. Stałem pod budynkiem tam gdzie miałem się spotkać z dziewczyną, nagle poczułem jak ktoś delikatnie mnie stuka w ramie, obróciłem się i zauważyłem blondynkę.
-Hej to ty jesteś Victoria?- patrzyła się na mnie z podejrzeniem, a po chwili tak jak by mnie chciała zabić wzrokiem- Coś się stało?
-Ty mnie nie pamiętasz co nie?
-A powinienem?- zapytałem zdezorientowany
-To przypadkiem nie ty utopiłeś, moją Miki?
-Co?- to aż tak byłem pijany na ostatniej imprezie, ze nie pamiętam- Jaką Miki?- powiedziałam z przerażeniem. Przecież ja nigdy nikogo nie zabiłem, chyba? Teraz już nie jestem pewny
-No mój telefon- i nagle jak by kamień spadł mi z serca.
-Kto nadaje imię swojemu telefonowi?
-Ja!?- powiedziała oburzona- Nie mów mi tylko, że to ty jesteś Riker?- powiedziała błagalnie
-Nie jestem- dziewczyna się uśmiechnęła- Uszczęśliwiłem Cię tym kłamstwem?- dziewczyna popatrzyła się zdziwiona, a ja się uśmiechnąłem.
-Wiesz co? Dobra chodź bo się spóźnimy.- powiedziała i ruszyła. Będąc już na imprezie, dziewczyna nieźle się najebała. Ale dalej dzielnie tańczyła, i jakoś trzymała się na nogach. I chyba nawet w tym stanie mnie polubiła, bo ze mną zatańczyła, cud? Pijąc sok na kanapie zauważyłem jak blondynkę obmacuje jakiś koleś próbowała się wydostać z jego objęć ale pijana nic nie mogła zrobić. Wkroczyłem do akcji
-Ej koleś!- wyrwałem dziewczynę, a ona stanęła za moimi plecami- Chyba widzisz, że jakoś specjalnie nie jest chętna.
-A ty to kto jej anioł stróż! Weź lepiej odejdź bo zrobię Ci krzywdę!- powiedział grożąc mi pięścią, było widać i czuć, ze jest mocno najebany.
-Dobra daruj sobie, a ty Vic chodź wracamy do domu.- kiedy obróciłem się do kolesia plecami i już chciałem iść, złapał mnie za ramie
-Szmata zostaje ze mną- po tym co usłyszałem aż się krew we mnie zagotowała, odwróciłem się i wyjebałem mu z pięści, ledwo się pozbierał. Szybkim krokiem wyszliśmy, idąc ulicą dziewczyna się nie odzywała, szła w krótkim rękawku i się trzymała za ramiona. Zdjąłem swoją kurtkę
-Masz, ubierz pewnie Ci zimno.- powiedziałem dając jej kurtkę
-Ale wtedy ty zmarzniesz- powiedziała patrząc się na mnie zdziwiona
-Oj weź- powiedziałem i zarzuciłem ją na dziewczyny ramiona. Całą drogę dziewczyna milczała, szła wpatrując się w ziemię, wyglądała na nieobecną. Pewnie była przerażona, zachowaniem swojego kolegi. Kiedy byliśmy już pod jej domem, chciałem się pożegnać z dziewczyną, a ona się nagle we mnie wtuliła.
-Dziękuje, że ze mną poszedłeś gdyby nie ty to nawet nie chcę teraz myśleć co by się wydarzyło.- po chwili usłyszałem ciche szlochanie.
-Ciii, nie myśl już o tym, jesteś już bezpieczna.- powiedziałem głaskając ją po plecach, dziewczyna odkleiła się ode mnie, otarła oczy.
-Sorry czasem jak się spiję to często płaczę, nikomu ani słowa, bo już po tobie,a no i jeszcze raz dziękuje za wszystko- oddała mi kurtkę i poszła do domu. Dziwny przypadek dziewczyny, ale cóż i takie muszą istnieć świat byłby nudny gdyby każdy był taki sam.
Oczami Vic
Był piękny wieczór, postanowiłam umówić się z Timem. Wychodząc z domu zadzwonił do mnie telefon to była mama, okazało się, że zostaje dzisiaj na noc u Cioci, bo wujek pojechał z Rylandem na camping, a ciocia boi się sama zostać. Po chwili ktoś zakrył mi oczy.
-Zgadnij kto to?- powiedział przyjemnie szepcząc mi do ucha.
-No nie wiem może... Timi ?- chłopka zaśmiał się, jego ręce z oczu przeniosły się na biodra, powolnie się o mnie ocierał.- Może jakaś mała nagroda.- obrócił mnie do siebie i pocałował, jego język wirowa na moim podniebieniu.
-Wiesz... ja mam wolną chatę Nell jest na nocce, a mama została u przyjaciółki na noc.- chłopakowi zaświeciły się oczy. Złapałam go za rękę i ruszyliśmy w stronę domu, kiedy tylko otworzyłam drzwi, chłopak przerzucił mnie przez ramię i zaniósł do pokoju. Rzucił mnie na łóżko, będąc pod nim zaczęłam rozpinać mu koszulę, chłopak nie był mi dłużny ponieważ szybko pozbył się mojej bluzki. Kiedy jego koszula została rzucona w kąt, zaczął obcałowywać mi dekolt, wkładając ręce pod moje plecy rozpiął mi stanik. Obcałowywał je teraz całe piersi, ssał moje sutki, zaczęłam pojękiwać. Zjeżdżając coraz niżej ściągnął mi spodenki, razem z majtkami. Językiem drażnił moją kobiecość, mój oddech stał się cięższy, postanowił wspomóc się dwoma palcami, moje jęki narastały, a chłopaka nakręcało to jeszcze bardziej, po chwili nie wytrzymując dłużej ściągnął swoje spodnie razem z bielizną założył kondoma rozchylił moje uda i we mnie wszedł. Na początku poruszał się powoli, ale z sekundy na sekundę było coraz szybciej, na karku czułam ciepły, niespokojny oddech chłopaka. Zmieniając pozycje usiadłam na chłopka okrakiem i nabiłam się na jego kolegę, poruszałam się powoli, obcałowywałam jego klatę dochodząc do ust. Moje ruchy stały się mocniejsze i szybsze, co powodowało coraz to głośniejsze jęki. Kiedy ja i Tim prawie już doszliśmy, chłopak ostatni raz wbił się we mnie z całej siły jęk przemienił się w krzyk rozkoszy. Zmęczeni opadliśmy koło siebie na łóżku, chłopak objął mnie ramieniem i i przykrył kołdrą. Wtulona w niego zasnęłam.
________________________________________________
Hej wam *.* Co tam?
Mam nadzieje, ze rozdział wam się spodoba, taki trochę dziwny ale mam już plan na dalszą część i w ogóle zrobiłam sobie rozpiskę mam już zapisane dwie kartki więc mam nadzieję, ze pomysły na bloga mi się nie wyczerpią i blog będzie jakoś funkcjonował oczywiście połowa zależy od was czy będziecie czytać.
Jak myślicie co się wydarzy w następnym rozdziale ?
Czemu Nell doznała szoku?
Jak dale potoczy się akcja między Van,a Timim?
Czy Riker i Vic zostaną przyjaciółmi ?
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ 4 KOMY NEXT
-Słuchajcie muszę się wam pochwalić- powiedziała uśmiechnięta, czekaliśmy z niecierpliwością- Spotkałam mojego kolega z klasy w którym się bujałam i on teraz jest taki przystojny i taki fajny i i wgl taki,taki.-zaczęliśmy się śmiać.
-A który to, czy to przypadkiem nie jest Jacke?
-Nie to Timi.- powiedziała, a mnie zmroziło, tak strasznie go nie lubię w szkole zgrywał cwaniaka i podrywał każdą, a ona mówi ze ten taki fajny, pff. Gorzej być nie mogło, przecież on tylko patrzy jakby tu wykorzystać dziewczynę.- Po twojej minie twierdze, ze nie jesteś zadowolona.- powiedziała podejrzanie, powiedziałam jej to co myślę no i po 5min zaczęła się kłótnia. Każda miała swoje zdanie, ona była nim tak zauroczona, ze nie widziała co się działo wokół niej, a ja za to miałam na niego oko, no hej trzeba chronić i dbać o swoja siostrę. Może nie okazuje jej tego często no ale kocham ją jaka by nie była to jest moja siostrą. Nagle wyszła i trzasnęła drzwiami, Ross wyglądał na zszokowanego. Byłam załamana zachowaniem Van ja rozumiem, ze chłopaki na nią w jakiś sposób działają ale aż tak. Po chwili poczułam rękę na ramieniu
-Będzie dobrze, zobaczysz.- uśmiechnęłam się. Po godzinie odprowadziłam chłopaka do drzwi, pożegnałam się i umówiłam się z nim na jutro na próby. Wykąpałam się i poszłam spać. Następnego dnia obudziłam się z wielkim leniem nic mi się nie chciało, zeszłam na dół, zrobiłam śniadanie, zjadłam, poszłam się ogarnąć. Po drodze obudziłam Van i zaszłam do mamy. Kiedy weszłam przeraziłam się bo mama wyglądała okropnie
-Hej mamo- dałam buziaka- Jak się czujesz, coś Cie boli?- zapytałam wystraszona
-Nie kochanie wszystko okey tylko ta pogoda tak na mnie działa- to prawda zawsze kiedy pada deszcz mama jest taka nijaka- Nie martw się wszystko dobrze zaraz zażyje lekarstwa i będzie okey.- uśmiechnęła się, pożegnałam się wzięłam torbę i poszłam do szkoły.Po drodze spotkałam Vic, gadała mi o wczorajszym incydencie, jak nic koleś jej wpadł w oko. Deszcz padał coraz mocniej, ale ja byłam suchutka pod parasolką, kiedy nagle samochód przejeżdżający koło nas wjechał w kałużę i nas oblał. Vic była tak wkurzona, że cała drogę do szkoły przeklinała na tego pajaca. Ja choć tez byłam zła to nie mogłam przestać się śmiać kiedy na nią patrzyłam. Kiedy byłyśmy już w budynku, Vic poszła do klasy malarskiej, a ja na śpiew. Lekcje minęły mi spokojnie, nie mogłam się skupić bo cały czas o czymś myślałam ale nie wiem o czym, tak wiem dziwna jestem, czasem tak mam. Na przerwach siedziałam u pani woźnej i rozmawiałyśmy o życiu, kontem oka widziałam jak Timi dobiera się do Van, aż mnie coś trafiało, ale to jej życie jest dorosłą da radę i może nie zrobi nic głupiego. Po szkole wróciłam do domu, kiedy weszłam na stole była karteczka od mamy " Moje misie nie ma mnie w domu bo poszłam z ciocią Stormie na zakupy, jedzenie macie w lodówce, będę około 20 XoXo". Zagrzałam sobie jedzenie, i poszłam oglądać telewizor, kiedy zjadłam umyłam naczynia i poszłam odrobić lekcje. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi, zeszłam na dół a moim oczom ukazała się Alice.
-Hej Nell mogę u ciebie posiedzieć bo mama, pojechała do pracy a tato poszedł coś załatwić.
-Jasne wchodź możesz przychodzić kiedy tylko chcesz. Co tam u ciebie jak się czujesz.
-Dobrze, dzisiaj chyba nici z tańca, bo na dworze pada- powiedziała smutna
-No dzisiaj tak ale jutro ma podobno świecić słoneczko, i jak trawa wyschnie to potańczymy.- uśmiechałam się, i zabrałam ja na górę pomalowałyśmy sobie paznokcie pokolorowałyśmy kolorowanki, słuchałyśmy i śpiewałyśmy piosenki. Nagle ktoś zapukał do drzwi, to był Ross
-Hej i co gotowa do tańca?- popatrzyłam się zdezorientowana
-Czy ty wiesz, ze pada deszcz ?
-Wiem.- uśmiechnął się
-No i nie da się tańczyć.
-Jak to nie poczekaj.- i poszedł? okey to było dziwne. Po chwili usłyszałam roześmianą Alice jak mnie woła, kiedy weszłam na górę, Alice stała przy oknie
-Coś się stało?- zapytałam, a ona tylko ruchem ręki pokazała mi żebym podeszła, do okna. Kiedy wyjrzałam zauważyłam Ross'a na moim ogródku który wiruje wśród kwiatków i krzewów. Momentalnie zaczęłam się śmiać. Nagle zadzwonił telefon, odebrałam
-I co ja daję radę to ty też dasz.
-Nie jestem aż tak zdolna.
-Oj no chodź damy radę.- rozłączyłam się i podałam Alice parasolkę żeby nie przemokła i się nie przeziębiła. Wyszłyśmy na ogródek, Alice poszła pod mini altankę, a ja podeszłam do Ross'a.
-Jesteś debilem.- przytaknął i zawiązał mi chustkę na oczy.- Ale tak bez muzyki.
-Jeżeli się wczujesz to muzyka nie będzie Ci potrzebna żeby dobrze zatańczyć.- zaczęliśmy się poruszać pośród kropelek deszczu. Słyszałam jak dziewczynka nuci sobie coś pod nosem. Po godzinie deszcz przestał padać i za chmur wyszło słoneczko, poczułam jak delikatnie ogrzewa moje ciało. Oczywiście było dużo wpadek, nie raz upadłam i nawet nie pomogli mi wstać tylko się sami ze mnie śmiali. Kiedy skończyliśmy poszliśmy do mnie się wysuszyć. Alice na szczęście była sucha, ja z Ross'em wzięliśmy sobie ręcznik. Wstawiłam wodę na herbatę, kiedy byliśmy już w miarę ogarnięci poszliśmy do mojego pokoju,
-Ej Ross zaśpiewasz coś dla mnie?- zapytała dziewczynka
-Jasne a co chcesz ?
-Co kol wiek.- powiedziała uśmiechnięta. Ross zaczął, a ona patrzyła się w niego jak w obrazek, w jej oczach było tyle szczęścia, ona jest taka słodka, traktuje ją jak siostrę, po za tym znam ją od małego, nie było mnie przy niej cały czas ale nadrobimy to. Po chwili do mojego pokoju wparowała Vic
-Hej, hej, hej- mówiła strasznie szybko i miała banana na mordzie- Słyszałaś nasz grupa wraca na salę, podobno jakiś koleś zapłacił za nią, i możemy dalej trenować obdzwoniłam już wszystkich, i są tak szczęśliwi, że organizują imprezkę.- powiedziała na jednym wydechu, momentalnie popatrzyłam się na Ross'a z byka i podejrzeniem
-No, co?
-Nie udawaj, że nie wiesz, "Jakiś koleś zapłacił za sale" no i ciekawe kto to- powiedziałam wkurzona- Przecież prosiłam Cię żebyś nic nie robił dałabym sobie radę.
-Ale to nie ja, przysięgam. Myślisz, że bym z tobą na marne tańczył.
-No to kto inny by mi wpłacił tyle kasy?- cały czas patrzyłam z podejrzeniem na Ross'a
-Nie wiem ale to na pewno nie ja. A po za tym powinnaś się cieszyć, nareszcie odzyskałaś to co kochasz.
-No, to prawda- momentalnie się uśmiechnęłam- To co kiedy ta imprezka?
-Jutro o 20- uśmiechnęła się, na twarzy Alice zauważyłam smutek, a no tak umówiłam się, ze przyjdę do niej an nockę.
-Nie mogę, jestem już umówiona z Alice- popatrzyłam na nią i się uśmiechnęłam.
-No okey. ale ja tam sama nie pójdę.
-Spokojnie jak chcesz to mogę Ci załatwić niezłego partnera i ochroniarza. Co ty na to?
-No, no chętnie.- uśmiechnęła się momentalnie się zaśmialiśmy.- No okey dobra ja się zwijam bo umówiłam się z mamą na zakupy papa wam.
-Papa tobie- powiedziałam i poszła. Po chwili po dziewczynkę zadzwoniła mama, razem z Ross'em poszliśmy ją odprowadzić. Kiedy się pożegnałam z Alice, i chciałam wrócić do domu chłopak wpadł na pomysł żebym wpadła do niego. Czemu nie i tak nie mam co robić, będąc u niego przywitałam się z debilami i poszłam do wujka się przywitać
-Hej wujek co tam u ciebie ?
-A wszystko dobrze-przytuliłam go- a u ciebie?
-A daj spokój- opowiedziałam mu cała historyjkę z tańcem i tym gościem- No i jestem taka zła na tego frajera co to wpłacił, nie wiem kto to i nie potrzebuje jałomurznych, dałabym sobie sama radę.
-E e e tylko nie frajer to porządny mężczyzna, z żoną i piątką dzieci na utrzymaniu no 6 ale jedno nie jego.
-No nie tylko mi nie mów, ze to ty.- powiedziałam patrząc błagalnie
-No to ja się nie odezwę- zaśmialiśmy się
-No ale dlaczego, przecież to było trochę sumy ?
-No co ty dla tak ślicznej i słodkiej dziewczynki zrobi się wszystko, czyż nie?- przytuliłam wujka i podziękowałam, po dłuższej rozmowie poszłam do dziewczyn na górę do pokoju. Kiedy weszłam do środka zauważyłam nową twarzyczkę, wyglądała całkiem sympatycznie.
-Hej Nell, jak miło, że przyszłaś-Rydel rozmawiała przez telefon kiedy skończyła powiedziała- Sorki, ze tak długo ale rozmawiałam z moją przyjaciółką Maxin no wiesz to ta dziewczyna Riker'a no i ona wraca za dwa tygodnie i będzie to wielka niespodzianka dla mojego brata- ucieszyłam się razem z nią. Chyba nie będę wam opowiadać co robiłyśmy no wiecie HOT ploty i na tym się kończy, ale hej w końcu jesteśmy dziewczynami nic nam nie umknie. Oczywiście umówiłyśmy się jutro na zakupy, a później może zahaczymy o jakąś imprezkę. Po dwóch godzinach musiałam się zbierać, bo dzisiaj idę na nockę do Alice. Pożegnałam się ze wszystkimi i wyszłam, ku mojemu zdziwieniu Ross'a nie było musiał gdzieś wyjść ale co mnie tam. Będąc w domu spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i poinformowałam mamę i Van, ze wychodzę i będę rano. Będąc pod drzwiami domu zadzwoniłam, otworzyła mi je uradowana Alice
-O hej dobrze, ze już jesteś właśnie robiliśmy sobie warkoczyki.- powiedziała wpychając mnie do środka. Czy ona powiedziała robiliśmy, może zaprosiła jakąś koleżankę, będą party jak nic. Weszłam na górę, a tam doznałam szoku....
Oczami Riker'a
Dzisiaj brat poprosił mnie żebym poszedł z jakąś laską na imprezę, żeby jej się nic nie stało. Czemu bym nie miał się zgodzić, po pierwsze darmowa impreza,a po drugie czego się nie robi dla brata i przyjaciółki. Stałem pod budynkiem tam gdzie miałem się spotkać z dziewczyną, nagle poczułem jak ktoś delikatnie mnie stuka w ramie, obróciłem się i zauważyłem blondynkę.
-Hej to ty jesteś Victoria?- patrzyła się na mnie z podejrzeniem, a po chwili tak jak by mnie chciała zabić wzrokiem- Coś się stało?
-Ty mnie nie pamiętasz co nie?
-A powinienem?- zapytałem zdezorientowany
-To przypadkiem nie ty utopiłeś, moją Miki?
-Co?- to aż tak byłem pijany na ostatniej imprezie, ze nie pamiętam- Jaką Miki?- powiedziałam z przerażeniem. Przecież ja nigdy nikogo nie zabiłem, chyba? Teraz już nie jestem pewny
-No mój telefon- i nagle jak by kamień spadł mi z serca.
-Kto nadaje imię swojemu telefonowi?
-Ja!?- powiedziała oburzona- Nie mów mi tylko, że to ty jesteś Riker?- powiedziała błagalnie
-Nie jestem- dziewczyna się uśmiechnęła- Uszczęśliwiłem Cię tym kłamstwem?- dziewczyna popatrzyła się zdziwiona, a ja się uśmiechnąłem.
-Wiesz co? Dobra chodź bo się spóźnimy.- powiedziała i ruszyła. Będąc już na imprezie, dziewczyna nieźle się najebała. Ale dalej dzielnie tańczyła, i jakoś trzymała się na nogach. I chyba nawet w tym stanie mnie polubiła, bo ze mną zatańczyła, cud? Pijąc sok na kanapie zauważyłem jak blondynkę obmacuje jakiś koleś próbowała się wydostać z jego objęć ale pijana nic nie mogła zrobić. Wkroczyłem do akcji
-Ej koleś!- wyrwałem dziewczynę, a ona stanęła za moimi plecami- Chyba widzisz, że jakoś specjalnie nie jest chętna.
-A ty to kto jej anioł stróż! Weź lepiej odejdź bo zrobię Ci krzywdę!- powiedział grożąc mi pięścią, było widać i czuć, ze jest mocno najebany.
-Dobra daruj sobie, a ty Vic chodź wracamy do domu.- kiedy obróciłem się do kolesia plecami i już chciałem iść, złapał mnie za ramie
-Szmata zostaje ze mną- po tym co usłyszałem aż się krew we mnie zagotowała, odwróciłem się i wyjebałem mu z pięści, ledwo się pozbierał. Szybkim krokiem wyszliśmy, idąc ulicą dziewczyna się nie odzywała, szła w krótkim rękawku i się trzymała za ramiona. Zdjąłem swoją kurtkę
-Masz, ubierz pewnie Ci zimno.- powiedziałem dając jej kurtkę
-Ale wtedy ty zmarzniesz- powiedziała patrząc się na mnie zdziwiona
-Oj weź- powiedziałem i zarzuciłem ją na dziewczyny ramiona. Całą drogę dziewczyna milczała, szła wpatrując się w ziemię, wyglądała na nieobecną. Pewnie była przerażona, zachowaniem swojego kolegi. Kiedy byliśmy już pod jej domem, chciałem się pożegnać z dziewczyną, a ona się nagle we mnie wtuliła.
-Dziękuje, że ze mną poszedłeś gdyby nie ty to nawet nie chcę teraz myśleć co by się wydarzyło.- po chwili usłyszałem ciche szlochanie.
-Ciii, nie myśl już o tym, jesteś już bezpieczna.- powiedziałem głaskając ją po plecach, dziewczyna odkleiła się ode mnie, otarła oczy.
-Sorry czasem jak się spiję to często płaczę, nikomu ani słowa, bo już po tobie,a no i jeszcze raz dziękuje za wszystko- oddała mi kurtkę i poszła do domu. Dziwny przypadek dziewczyny, ale cóż i takie muszą istnieć świat byłby nudny gdyby każdy był taki sam.
Oczami Vic
Był piękny wieczór, postanowiłam umówić się z Timem. Wychodząc z domu zadzwonił do mnie telefon to była mama, okazało się, że zostaje dzisiaj na noc u Cioci, bo wujek pojechał z Rylandem na camping, a ciocia boi się sama zostać. Po chwili ktoś zakrył mi oczy.
-Zgadnij kto to?- powiedział przyjemnie szepcząc mi do ucha.
-No nie wiem może... Timi ?- chłopka zaśmiał się, jego ręce z oczu przeniosły się na biodra, powolnie się o mnie ocierał.- Może jakaś mała nagroda.- obrócił mnie do siebie i pocałował, jego język wirowa na moim podniebieniu.
-Wiesz... ja mam wolną chatę Nell jest na nocce, a mama została u przyjaciółki na noc.- chłopakowi zaświeciły się oczy. Złapałam go za rękę i ruszyliśmy w stronę domu, kiedy tylko otworzyłam drzwi, chłopak przerzucił mnie przez ramię i zaniósł do pokoju. Rzucił mnie na łóżko, będąc pod nim zaczęłam rozpinać mu koszulę, chłopak nie był mi dłużny ponieważ szybko pozbył się mojej bluzki. Kiedy jego koszula została rzucona w kąt, zaczął obcałowywać mi dekolt, wkładając ręce pod moje plecy rozpiął mi stanik. Obcałowywał je teraz całe piersi, ssał moje sutki, zaczęłam pojękiwać. Zjeżdżając coraz niżej ściągnął mi spodenki, razem z majtkami. Językiem drażnił moją kobiecość, mój oddech stał się cięższy, postanowił wspomóc się dwoma palcami, moje jęki narastały, a chłopaka nakręcało to jeszcze bardziej, po chwili nie wytrzymując dłużej ściągnął swoje spodnie razem z bielizną założył kondoma rozchylił moje uda i we mnie wszedł. Na początku poruszał się powoli, ale z sekundy na sekundę było coraz szybciej, na karku czułam ciepły, niespokojny oddech chłopaka. Zmieniając pozycje usiadłam na chłopka okrakiem i nabiłam się na jego kolegę, poruszałam się powoli, obcałowywałam jego klatę dochodząc do ust. Moje ruchy stały się mocniejsze i szybsze, co powodowało coraz to głośniejsze jęki. Kiedy ja i Tim prawie już doszliśmy, chłopak ostatni raz wbił się we mnie z całej siły jęk przemienił się w krzyk rozkoszy. Zmęczeni opadliśmy koło siebie na łóżku, chłopak objął mnie ramieniem i i przykrył kołdrą. Wtulona w niego zasnęłam.
________________________________________________
Hej wam *.* Co tam?
Mam nadzieje, ze rozdział wam się spodoba, taki trochę dziwny ale mam już plan na dalszą część i w ogóle zrobiłam sobie rozpiskę mam już zapisane dwie kartki więc mam nadzieję, ze pomysły na bloga mi się nie wyczerpią i blog będzie jakoś funkcjonował oczywiście połowa zależy od was czy będziecie czytać.
Jak myślicie co się wydarzy w następnym rozdziale ?
Czemu Nell doznała szoku?
Jak dale potoczy się akcja między Van,a Timim?
Czy Riker i Vic zostaną przyjaciółmi ?
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ 4 KOMY NEXT
czwartek, 30 kwietnia 2015
Rozdział 15
-... bo nie i już.- poszłam dalej jedząc mojego loda. Chłopak cała drogę się do mnie nie odzywał, to było już męczące.- I co teraz nie będziesz się do mnie odzywać ?
-Nie no będę ale teraz to ja myślę.
-Taa ty myślisz ? To jakoś mi do ciebie nie podobne.-zaśmiałam się, popatrzył się tylko na mnie.- No co ?
-Ej a czy ty przypadkiem nie chcesz tańczyć bo myślisz, ze musisz ze mną ? Wiesz nie musisz możemy Ci znaleźć partnera.
-Nie o to chodzi po prostu nie i już.
-To dlaczego przecież tak możesz uratować swoja grupę, nie zależy Ci na niej ?
-Zależy i dobrze wiesz jak bardzo.
-To dlaczego nie chcesz iść na ten cholerny konkurs ?
-Bo nie potrafię tańców towarzyskich.- krzyknęłam mu prosto w twarz
-Wow, tego to ja nie brałem pod uwagę. Ale przecież podobno na zajęciach tańczyłaś..
-No tak ale to tylko ten taniec potrafię, bo tylko w niego potrafię się wczuć a inne mi po prostu nie podchodzą.
-Ale ty wiesz ze możesz się nauczyć ? Przecież Ci pomogę.
-Tak wiem i w ogóle dziękuje za chęci ale mnie się nie da nauczyć już próbowałam i mi nie wychodziło.Po prostu nie potrafię z kimś współpracować cały czas byłam zdana tylko na siebie i trudno jest mi się wczuć w muzykę, rozumiesz ?- przeciwdziałam z nadzieją w głosie że odpuści sobie i da mi spokój
-Nie, no bo przecież to nic trudnego.- cała drogę truł mi dupę, na szczęście po drodze spotkałyśmy Van, ona mi go szybko zabrała. Weszłam do domu i poszłam do salonu żeby wszystko opowiedzieć mamie, coś mi tam doradziła ale nie wiele bo tez była za tym żeby wystąpić. Strasznie zachciało mi się pić więc postanowiłam, że pójdę do kuch zrobić sobie herbatę. Po chwili zadzwonił telefon, na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Vic podpisane jako "Debil <3" odebrałam
-No hej Nell słuchaj, wpadnę do ciebie,a ty mi pomożesz. okey ?
-Okey ale w czym ?
-No bo spodobał mi się taki jeden, i w ogóle..- przerwałam jej
-No co ty na serio ? Ale super boze nawet nie wiesz jak ja czekałam na ten moment zawsze chciałam z tobą o tym pogadać ale ty zawsze trzymałaś się wersji ze miłość nie istnieje, i wgl, a no i powtarzałaś że do osiemdziesiątki jeszcze kupę....- teraz to ona nie dała mi dokończyć
-Kobito zamkniesz ty się- przytaknęłam- No i dalej trzymam się tej wersji, wiesz co jak mogłaś pomyśleć, że się zakocham, zadajesz głupie pytania, przecież zazwyczaj potrzebuje pomocy w ubraniach.
-Ooooo czyli, że na marne się cieszyłam.
-No tak jakby słuch....- nagle połączenie się zakończyło, czyżby mi bateria poszła, spojrzałam na telefon ale jednak się myliłam, nie zastanawiając się już dłużej wstawiłam czajnik i poszłam do salonu.
Oczami Vic
Byłam sobie w galerii, bo musiałam sobie coś kupić na przyjęcie, ponieważ mój tato tak jakby jest biznesmenem, i dzisiaj jest bankiet u nas w domu. Zadzwoniłam do Nell ponieważ miałam problem którą sukienkę ubrać więc kupiłam oby dwie i zamierzałam do niej przyjść i się pokazać i by mi pomogła doradzić, zadzwoniłam do niej, a ona zaczęła mi swoje paranoje, sama nie ma chłopaka,a będzie komuś narzekać, ale cóż to już taki tym człowieka. Kiedy tak szłam nagle ktoś na mnie wszedł, a telefon opuściłam do fontanny. Patrząc się na nią zaczęłam piszczeć, odwracając się popatrzyłam złowrogo na osobnika który jest temu winny. Był to blondyn, o brązowych oczach, miał grzywkę na bok dłuższą niż reszta, tak fajnie mu zwisała.
-Ja przepraszam ja nie chciałem, ja Ci odkupię telefon obiecuje.
-Ale ja chce mój, na następny raz patrz jak chodzisz. Jak tak mogłeś tak strasznie go kochałam, i jeszcze tak ładnie go ozdobiłam. I wiesz co daruj sobie.- powiedziałam i odeszłam, po trzech krokach usłyszałam śmiechy za sobą, kiedy się odwróciłam blondyn stał w fontannie i szukał telefonu, utrudniały mu ozdoby które tryskały wodą, na szczęście udało mu się je ominąć kiedy już miał wychodzić, sruuu wodą w mordę, byłam tak zła ale i tak zaczęłam się śmieć, podszedł do mnie cały mokry.
-Proszę, oto twój telefon, ale żebyś już nie była taka zła to ja też mam za swoje- i zarzucił swoją mokra grzywką. Wzięłam telefon i poszłam przed siebie, no chyba nie myślicie, ze mu powiem dziękuje, no za co " Dzięki,że najpierw utopiłeś mój telefon, a później go wyłowiłeś" Hahah no chyba bym na głowę upadła. Wyszłam z galerii i ruszyłam w stronę domu Nell. Kiedy byłam pod jej drzwiami, zadzwoniłam dzwonkiem, otworzyła mi jej mama, przywitałam się i szybciorem poleciałam do jej pokoju. Kiedy weszłam od razu zaczęłam mówić, a to o sukienkach, a najwięcej to chyba o tym incydencie, z telefonem, byłam niby zła ale i tak się uśmiechałam za kazdym razem kiedy tylko przypominał mi się ten widok. Ona zaczęła te swoje fanaberie pogadała, sobie troszkę i przeszłyśmy do pokazu mody nie trwał długo bo okazało się, że różowa sukienka wgl do mnie nie pasuje, tak to powiedziała moja najlepsza przyjaciółka tylko dlatego żeby mieć ja dla siebie skapnęłam sie po tym, jak powiedziała, "Wiesz wyglądasz okropnie wiesz mi do twarzy w różu, oddaj mi ja to przechowam" Taaa więc została mi zielono-żółta. Kiedy już skończyłyśmy zadała mi pytanie.
-Ej słuchaj Vic mam pytanko czy ty potrafisz tańczyć wolne kawałki ?
-No tak przecież to łatwe.
-No właśnie nie do końca, wiesz bo twoja najlepsza przyjaciółka nie potrafi. Pomogła byś mi ?
-No jasne, kiedy ?
-Dzisiaj ?
-No co ty, ja rozumiem, że twój pokój jest duży ale nie aż tak.
-Nie tu, w ogrodzie mam dużo wolnego miejsca, to co ?- przytaknęłam, ona wzięła radio i poszłyśmy na ogród, był on nadzwyczajny, kwiaty się mieniły, a fontanna dodawała przyjemnej atmosfery. Kiedy włączyła wolną piosenkę zaczęłyśmy. Nawet nie wiecie jak mnie strasznie bolą nogi nie od tego, ze długo tańczyłyśmy, już po pięciu minutach stanęła mi chyba ze sto razy.
-Sorry- powiedziała za setnym razem- Ja po prostu próbuje się skupić na muzyce, żeby jakoś mnie wciągnęła, ale nie potrafię, ona mnie nawet nie pociąga ja jestem energiczna ja chce coś szybkiego, a nie poruszać się jak bym chciała,a nie mogła.
-Wiesz co na dzisiaj to już chyba koniec, moje nogi nie dają rady.- pożegnałam się z przyjaciółka i poszłam do domu.
Oczami Nell
Zostając jeszcze chwile na ogrodzie, próbowałam połapać niektóre kroki.
-No to tak Nell skup się, to szło tak, prawa, lewa,lewa, prawa, nie to nie tak,a może tak.- mówiłam sama do siebie próbując trafić w rytm i przypomnieć sobie kroki, po pół godzinie, dalej nie miałam ani rytmu ani kroków.
-To idzie prawa,lewa,prawa,lewa,prawa,prawa- usłyszałam głos za sobą, kiedy się odwróciłam był to Ross.
-Rzeczywiście, dzięki, co ty tutaj robisz ?- zapytałam zdziwiona.
-A wiesz chciałem, Cie przekonać, ale widzę, że już nie muszę.- uśmiechnął się
-To, że sobie próbuje nie oznacza od razu że będę tańczyć w tym głupim konkursie.
-Chce Ci przypomnieć, że ten głupi konkurs, może uratować Ci grupę.- popatrzyłam się z byka
-No ale co ja mam zrobić, ćwiczę już, trochę i nie potrafię nawet wyczuć rytmu.
-Chodź pomogę Ci- podałam mu ręce, on przeszedł do pozy- Przybliż się przecież Cię nie ugryzę- zrobiłam jeden mały kroczek, on popatrzył się załamany i przyciągnął mnie do siebie.- No masz tak być.- zaczął mi tłumaczyć, co i jak kiedy już zaczęliśmy nie minęła minuta jak już mu nadepnęłam na nogę.
-Oj no widzisz- powiedziałam załamana
-Wiesz ja bardziej czuje- powiedział uśmiechnięty
-Wiesz co daruj sobie.- chciałam odejść ale mnie zatrzymał
-Daj chustkę.-powiedział stanowczo.
-Ale po co? Przecież to damska ? Nie możesz sobie kupić?
-Haha ale śmieszne, nie mam aż tak złego gustu, no daj to rzesz.- oddałam mu chustkę, po chwili usłyszałam pisk, jakiejś dziewczynki, kiedy odwróciłam się w stronę pisku zobaczyłam Alice. Podbiegła szybko i wtuliła się w Ross'a.
-Boziu nawet nie wiesz jak ja cię uwielbiam, dasz mi autograf ?- mówiła szybko i piskliwie cała podekscytowana. Ross napisał jej na ręce bo nie miała kartki, i przyszła przytulić się do mnie
-Hej co robicie, chyba nie przeszkadzam.
-Nie, fajnie że wpadłaś właśnie uczę się tańczyć.
-Ale przecież ty potrafisz
-No tak ale nie potrafię wolnych.
-Dobra to ja usiądę i popatrzę.- powiedziała uśmiechnięta i usiadła kolo fontanny.
-Ale my już skończy...
-Nic nie skończyliśmy chodź tu.- powiedział Ross, podeszłam powoli i stanęłam na przeciw jego.- Zamknij oczy.- zamknęłam, po chwili na twarzy poczułam materiał- Teraz powinnaś bardziej skupić się, i może uda coś się z tobą zdziałać.- powiedział odchodząc.
-No ale hej ja nic nie widzę, to chociaż mi mów gdzie mam iść.
-Prosto, lewo, prosto, prosto, prawo- kiedy szłam za ich kierowaniem, nagle w coś uderzyłam, to była moja choineczka. Zaczęli się ze mnie śmiać, za chwili usłyszałam jak przybijają sobie piątkę,
-Dzięki, Alice myślałam, że jesteś po mojej stronie.
-To już nie myśl- powiedział Ross i złapał mnie za rękę, stykaliśmy się ciałami, nasze ręce były splecione- Okey Alice włącz muzykę.Tylko nie dawaj głośno.Kiedy ściszyła nic nie było słychać.
-Ale ja teraz nic nie słyszę i jak mam wyczuć rytm?
-Jeżeli się skupisz to dasz radę- po tych słowach wyluzowałam się i czułam jak delikatne nuty dochodzą do mojego ucha. Kiedy byłam gotowa dałam znać Ross'owi i ruszyliśmy, pierwsze kroki szły nam gładko. Byłam zdziwiona, Ross kierował mną, a ja tylko próbowałam nadążać, i nie stanąć mu na nogę. Taniec dobiegał końca, a ja jeszcze nie strzeliłam żadnej gafy, kiedy muzyka przestała grać, byłam z siebie taka dumna, że zaczęłam skakać z radości. Ściągnęłam chustkę i przytuliłam Ross'a , a z Alice zaczęłam tańczyć.-Widzisz jak chcesz to potrafisz.- powiedział uśmiechnięty.
-Ale to wyszło przypadkiem. Ja ie wiem jak to zrobiłam.
-Daj sobie szansę, może nam się uda, i wygramy, przyznam że będzie trudno ale ja dam radę.To co ? Wchodzisz w to ?
-No proszę zgódź się, przecież musisz mi dać jakiś przykład, trzeba walczyć ze swoimi, słabościami.- popatrzyłam się uśmiechnięta na Alice, tak strasznie mi jej szkoda, chciałabym ja nauczyć tańca bo wiem, ze zawsze ją to fascynowało, ale jej serducho tego nie wytrzyma ledwo daje radę z wygłupami.-No prosze zrób to dla mnie.
-No okey, okey dla ciebie. Ale już się tak nie patrz.- przytuliła mnie dziewczynka, a po chwili z daleka było słychać jej mamę jak ją woła.
-Dobra ja już muszę wracać no to co do jutra na próbie- przytuliła się jeszcze do Ross'a, chwile jej to trwało- Dobra idę. Ale jeszcze chwilę. Dobra już. To pa.- pomachaliśmy jej i poszliśmy do mnie na zasłużona przekąskę. Kiedy weszliśmy do kuchni mama właśnie coś robiła,
-O hej kochani co tam ? Widziałam jak tańczycie, bosko, nie wiedziałam, ze moja córcia i jej przyjaciel są tak zdolnymi dziećmi.- kiedy tylko padło słowo "przyjaciel" odruchowo się na siebie popatrzyliśmy, no bo kurcze w końcu jesteśmy czy nie bo ja się gubię. Nagle moje wątpliwości rozwiały słowa Ross'a
-To prawda trudno znaleźć tak zdolną przyjaciółkę- powiedział obejmując mnie ramieniem. Uśmiechnęłam się, po chwili mama zapytała
-Kto chce czekoladowe babeczki ?- krzyknęliśmy jednocześnie " My" mama się zaśmiała.- okey to ja wam zaraz przyniosę. Wzięłam wodę, a Ross szklanki i poszliśmy do mnie do pokoju. Zamknęłam drzwi i usiadłam po turecku na łóżku, a chłopak na przeciwko mnie opierając się o belkę.
-Mogę się ciebie o coś zapytać ?
-No dawaj.
-Skąd znasz Alice ?
-Wiesz bo to była kiedyś moja sąsiadka, później jej rodzice musieli się przenieś ponieważ ma problemy z serduchem, i tylko w Nowym Yorku mogli jej pomóc, a że teraz jest tutaj taka możliwość to powrócili do swojego starego miejsca, a ja się ciesze bo dzięki nim moja mama jest szczęśliwsza,a ja chciałabym żeby Alice cieszyła każda chwila, bo zostało jej nie dużo, a wiem, ze podołam temu działaniu, bo nic nie uszczęśliwia bardziej jak śmiech dziecka.- powiedziałam mu wszystko w skrócie jeszcze więcej niż musiałam
-Nie widać tego po niej, gdybyś nie powiedziała to bym się nie domyślił, jesteś wspaniała.
-Dobra teraz ja mam pytanie, ale musisz odpowiedzieć. My w końcu jesteśmy przyjaciółmi czy dalej masz do mnie jakąś urazę.
-Wiesz.. ostatnio tak myślałem, i chciałem Cię przeprosić, bo zachowałem się nie fair, bo to w końcu nie twoja wina że musieliśmy się rozstać. I teraz im więcej czasu z tobą spędzam, tym bardziej nie chcę Cię stracić drugi raz.- mówił to szczerze, znaczy chce w to wierzyć że nie robi sobie jaj. Przytuliłam chłopaka,
-Tęskniłam.
-Ja też- nagle do pokoju weszła mama.
-Ooooo to ja nie będę, przeszkadzać, tylko wiecie co byście się zdecydowali na dole mówicie, ze przyjaciele a tu co ?
-Wiesz co mamo jak mogłaś pomyśleć, że ja i on, nie rozśmiesza mnie.
-No właśnie, ciociu nie obrażaj mnie, mam lepszy gust.
-A już się bałam, że z tobą gorzej- skierowała słowa do Ross'a, zrobiłam oburzoną minę i siedziałam z fochem. Zaśmiali się i po chwili mama wyszła.Chciałam coś powiedzieć ale Ross zatkał mi usta babeczkę,
-Twoja mama jest boska.
-No wiesz po kimś to muszę mieć- powiedziałam, a po chwili ktoś zapukał.
_________________________________________________________
Hej wam ;) Wiem że długo nie pisałam, ale mam nadzieje, że się nie gniewacie. :*
Buzi wszystkim co czytają mojego bloga :* I dzielnie czekali, a inni nawet przypominali na Fb. Tak Zuza to się tyczy ciebie <3 No to tak co ja mogę więcej napisać, miłego czytania <3 A no i jeszcze jedno
.
.
.
.
.
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
DZIĘKUJE ZA UWAGĘ 5 KOM NEXT
-Nie no będę ale teraz to ja myślę.
-Taa ty myślisz ? To jakoś mi do ciebie nie podobne.-zaśmiałam się, popatrzył się tylko na mnie.- No co ?
-Ej a czy ty przypadkiem nie chcesz tańczyć bo myślisz, ze musisz ze mną ? Wiesz nie musisz możemy Ci znaleźć partnera.
-Nie o to chodzi po prostu nie i już.
-To dlaczego przecież tak możesz uratować swoja grupę, nie zależy Ci na niej ?
-Zależy i dobrze wiesz jak bardzo.
-To dlaczego nie chcesz iść na ten cholerny konkurs ?
-Bo nie potrafię tańców towarzyskich.- krzyknęłam mu prosto w twarz
-Wow, tego to ja nie brałem pod uwagę. Ale przecież podobno na zajęciach tańczyłaś..
-No tak ale to tylko ten taniec potrafię, bo tylko w niego potrafię się wczuć a inne mi po prostu nie podchodzą.
-Ale ty wiesz ze możesz się nauczyć ? Przecież Ci pomogę.
-Tak wiem i w ogóle dziękuje za chęci ale mnie się nie da nauczyć już próbowałam i mi nie wychodziło.Po prostu nie potrafię z kimś współpracować cały czas byłam zdana tylko na siebie i trudno jest mi się wczuć w muzykę, rozumiesz ?- przeciwdziałam z nadzieją w głosie że odpuści sobie i da mi spokój
-Nie, no bo przecież to nic trudnego.- cała drogę truł mi dupę, na szczęście po drodze spotkałyśmy Van, ona mi go szybko zabrała. Weszłam do domu i poszłam do salonu żeby wszystko opowiedzieć mamie, coś mi tam doradziła ale nie wiele bo tez była za tym żeby wystąpić. Strasznie zachciało mi się pić więc postanowiłam, że pójdę do kuch zrobić sobie herbatę. Po chwili zadzwonił telefon, na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Vic podpisane jako "Debil <3" odebrałam
-No hej Nell słuchaj, wpadnę do ciebie,a ty mi pomożesz. okey ?
-Okey ale w czym ?
-No bo spodobał mi się taki jeden, i w ogóle..- przerwałam jej
-No co ty na serio ? Ale super boze nawet nie wiesz jak ja czekałam na ten moment zawsze chciałam z tobą o tym pogadać ale ty zawsze trzymałaś się wersji ze miłość nie istnieje, i wgl, a no i powtarzałaś że do osiemdziesiątki jeszcze kupę....- teraz to ona nie dała mi dokończyć
-Kobito zamkniesz ty się- przytaknęłam- No i dalej trzymam się tej wersji, wiesz co jak mogłaś pomyśleć, że się zakocham, zadajesz głupie pytania, przecież zazwyczaj potrzebuje pomocy w ubraniach.
-Ooooo czyli, że na marne się cieszyłam.
-No tak jakby słuch....- nagle połączenie się zakończyło, czyżby mi bateria poszła, spojrzałam na telefon ale jednak się myliłam, nie zastanawiając się już dłużej wstawiłam czajnik i poszłam do salonu.
Oczami Vic
Byłam sobie w galerii, bo musiałam sobie coś kupić na przyjęcie, ponieważ mój tato tak jakby jest biznesmenem, i dzisiaj jest bankiet u nas w domu. Zadzwoniłam do Nell ponieważ miałam problem którą sukienkę ubrać więc kupiłam oby dwie i zamierzałam do niej przyjść i się pokazać i by mi pomogła doradzić, zadzwoniłam do niej, a ona zaczęła mi swoje paranoje, sama nie ma chłopaka,a będzie komuś narzekać, ale cóż to już taki tym człowieka. Kiedy tak szłam nagle ktoś na mnie wszedł, a telefon opuściłam do fontanny. Patrząc się na nią zaczęłam piszczeć, odwracając się popatrzyłam złowrogo na osobnika który jest temu winny. Był to blondyn, o brązowych oczach, miał grzywkę na bok dłuższą niż reszta, tak fajnie mu zwisała.
-Ja przepraszam ja nie chciałem, ja Ci odkupię telefon obiecuje.
-Ale ja chce mój, na następny raz patrz jak chodzisz. Jak tak mogłeś tak strasznie go kochałam, i jeszcze tak ładnie go ozdobiłam. I wiesz co daruj sobie.- powiedziałam i odeszłam, po trzech krokach usłyszałam śmiechy za sobą, kiedy się odwróciłam blondyn stał w fontannie i szukał telefonu, utrudniały mu ozdoby które tryskały wodą, na szczęście udało mu się je ominąć kiedy już miał wychodzić, sruuu wodą w mordę, byłam tak zła ale i tak zaczęłam się śmieć, podszedł do mnie cały mokry.
-Proszę, oto twój telefon, ale żebyś już nie była taka zła to ja też mam za swoje- i zarzucił swoją mokra grzywką. Wzięłam telefon i poszłam przed siebie, no chyba nie myślicie, ze mu powiem dziękuje, no za co " Dzięki,że najpierw utopiłeś mój telefon, a później go wyłowiłeś" Hahah no chyba bym na głowę upadła. Wyszłam z galerii i ruszyłam w stronę domu Nell. Kiedy byłam pod jej drzwiami, zadzwoniłam dzwonkiem, otworzyła mi jej mama, przywitałam się i szybciorem poleciałam do jej pokoju. Kiedy weszłam od razu zaczęłam mówić, a to o sukienkach, a najwięcej to chyba o tym incydencie, z telefonem, byłam niby zła ale i tak się uśmiechałam za kazdym razem kiedy tylko przypominał mi się ten widok. Ona zaczęła te swoje fanaberie pogadała, sobie troszkę i przeszłyśmy do pokazu mody nie trwał długo bo okazało się, że różowa sukienka wgl do mnie nie pasuje, tak to powiedziała moja najlepsza przyjaciółka tylko dlatego żeby mieć ja dla siebie skapnęłam sie po tym, jak powiedziała, "Wiesz wyglądasz okropnie wiesz mi do twarzy w różu, oddaj mi ja to przechowam" Taaa więc została mi zielono-żółta. Kiedy już skończyłyśmy zadała mi pytanie.
-Ej słuchaj Vic mam pytanko czy ty potrafisz tańczyć wolne kawałki ?
-No tak przecież to łatwe.
-No właśnie nie do końca, wiesz bo twoja najlepsza przyjaciółka nie potrafi. Pomogła byś mi ?
-No jasne, kiedy ?
-Dzisiaj ?
-No co ty, ja rozumiem, że twój pokój jest duży ale nie aż tak.
-Nie tu, w ogrodzie mam dużo wolnego miejsca, to co ?- przytaknęłam, ona wzięła radio i poszłyśmy na ogród, był on nadzwyczajny, kwiaty się mieniły, a fontanna dodawała przyjemnej atmosfery. Kiedy włączyła wolną piosenkę zaczęłyśmy. Nawet nie wiecie jak mnie strasznie bolą nogi nie od tego, ze długo tańczyłyśmy, już po pięciu minutach stanęła mi chyba ze sto razy.
-Sorry- powiedziała za setnym razem- Ja po prostu próbuje się skupić na muzyce, żeby jakoś mnie wciągnęła, ale nie potrafię, ona mnie nawet nie pociąga ja jestem energiczna ja chce coś szybkiego, a nie poruszać się jak bym chciała,a nie mogła.
-Wiesz co na dzisiaj to już chyba koniec, moje nogi nie dają rady.- pożegnałam się z przyjaciółka i poszłam do domu.
Oczami Nell
Zostając jeszcze chwile na ogrodzie, próbowałam połapać niektóre kroki.
-No to tak Nell skup się, to szło tak, prawa, lewa,lewa, prawa, nie to nie tak,a może tak.- mówiłam sama do siebie próbując trafić w rytm i przypomnieć sobie kroki, po pół godzinie, dalej nie miałam ani rytmu ani kroków.
-To idzie prawa,lewa,prawa,lewa,prawa,prawa- usłyszałam głos za sobą, kiedy się odwróciłam był to Ross.
-Rzeczywiście, dzięki, co ty tutaj robisz ?- zapytałam zdziwiona.
-A wiesz chciałem, Cie przekonać, ale widzę, że już nie muszę.- uśmiechnął się
-To, że sobie próbuje nie oznacza od razu że będę tańczyć w tym głupim konkursie.
-Chce Ci przypomnieć, że ten głupi konkurs, może uratować Ci grupę.- popatrzyłam się z byka
-No ale co ja mam zrobić, ćwiczę już, trochę i nie potrafię nawet wyczuć rytmu.
-Chodź pomogę Ci- podałam mu ręce, on przeszedł do pozy- Przybliż się przecież Cię nie ugryzę- zrobiłam jeden mały kroczek, on popatrzył się załamany i przyciągnął mnie do siebie.- No masz tak być.- zaczął mi tłumaczyć, co i jak kiedy już zaczęliśmy nie minęła minuta jak już mu nadepnęłam na nogę.
-Oj no widzisz- powiedziałam załamana
-Wiesz ja bardziej czuje- powiedział uśmiechnięty
-Wiesz co daruj sobie.- chciałam odejść ale mnie zatrzymał
-Daj chustkę.-powiedział stanowczo.
-Ale po co? Przecież to damska ? Nie możesz sobie kupić?
-Haha ale śmieszne, nie mam aż tak złego gustu, no daj to rzesz.- oddałam mu chustkę, po chwili usłyszałam pisk, jakiejś dziewczynki, kiedy odwróciłam się w stronę pisku zobaczyłam Alice. Podbiegła szybko i wtuliła się w Ross'a.
-Boziu nawet nie wiesz jak ja cię uwielbiam, dasz mi autograf ?- mówiła szybko i piskliwie cała podekscytowana. Ross napisał jej na ręce bo nie miała kartki, i przyszła przytulić się do mnie
-Hej co robicie, chyba nie przeszkadzam.
-Nie, fajnie że wpadłaś właśnie uczę się tańczyć.
-Ale przecież ty potrafisz
-No tak ale nie potrafię wolnych.
-Dobra to ja usiądę i popatrzę.- powiedziała uśmiechnięta i usiadła kolo fontanny.
-Ale my już skończy...
-Nic nie skończyliśmy chodź tu.- powiedział Ross, podeszłam powoli i stanęłam na przeciw jego.- Zamknij oczy.- zamknęłam, po chwili na twarzy poczułam materiał- Teraz powinnaś bardziej skupić się, i może uda coś się z tobą zdziałać.- powiedział odchodząc.
-No ale hej ja nic nie widzę, to chociaż mi mów gdzie mam iść.
-Prosto, lewo, prosto, prosto, prawo- kiedy szłam za ich kierowaniem, nagle w coś uderzyłam, to była moja choineczka. Zaczęli się ze mnie śmiać, za chwili usłyszałam jak przybijają sobie piątkę,
-Dzięki, Alice myślałam, że jesteś po mojej stronie.
-To już nie myśl- powiedział Ross i złapał mnie za rękę, stykaliśmy się ciałami, nasze ręce były splecione- Okey Alice włącz muzykę.Tylko nie dawaj głośno.Kiedy ściszyła nic nie było słychać.
-Ale ja teraz nic nie słyszę i jak mam wyczuć rytm?
-Jeżeli się skupisz to dasz radę- po tych słowach wyluzowałam się i czułam jak delikatne nuty dochodzą do mojego ucha. Kiedy byłam gotowa dałam znać Ross'owi i ruszyliśmy, pierwsze kroki szły nam gładko. Byłam zdziwiona, Ross kierował mną, a ja tylko próbowałam nadążać, i nie stanąć mu na nogę. Taniec dobiegał końca, a ja jeszcze nie strzeliłam żadnej gafy, kiedy muzyka przestała grać, byłam z siebie taka dumna, że zaczęłam skakać z radości. Ściągnęłam chustkę i przytuliłam Ross'a , a z Alice zaczęłam tańczyć.-Widzisz jak chcesz to potrafisz.- powiedział uśmiechnięty.
-Ale to wyszło przypadkiem. Ja ie wiem jak to zrobiłam.
-Daj sobie szansę, może nam się uda, i wygramy, przyznam że będzie trudno ale ja dam radę.To co ? Wchodzisz w to ?
-No proszę zgódź się, przecież musisz mi dać jakiś przykład, trzeba walczyć ze swoimi, słabościami.- popatrzyłam się uśmiechnięta na Alice, tak strasznie mi jej szkoda, chciałabym ja nauczyć tańca bo wiem, ze zawsze ją to fascynowało, ale jej serducho tego nie wytrzyma ledwo daje radę z wygłupami.-No prosze zrób to dla mnie.
-No okey, okey dla ciebie. Ale już się tak nie patrz.- przytuliła mnie dziewczynka, a po chwili z daleka było słychać jej mamę jak ją woła.
-Dobra ja już muszę wracać no to co do jutra na próbie- przytuliła się jeszcze do Ross'a, chwile jej to trwało- Dobra idę. Ale jeszcze chwilę. Dobra już. To pa.- pomachaliśmy jej i poszliśmy do mnie na zasłużona przekąskę. Kiedy weszliśmy do kuchni mama właśnie coś robiła,
-O hej kochani co tam ? Widziałam jak tańczycie, bosko, nie wiedziałam, ze moja córcia i jej przyjaciel są tak zdolnymi dziećmi.- kiedy tylko padło słowo "przyjaciel" odruchowo się na siebie popatrzyliśmy, no bo kurcze w końcu jesteśmy czy nie bo ja się gubię. Nagle moje wątpliwości rozwiały słowa Ross'a
-To prawda trudno znaleźć tak zdolną przyjaciółkę- powiedział obejmując mnie ramieniem. Uśmiechnęłam się, po chwili mama zapytała
-Kto chce czekoladowe babeczki ?- krzyknęliśmy jednocześnie " My" mama się zaśmiała.- okey to ja wam zaraz przyniosę. Wzięłam wodę, a Ross szklanki i poszliśmy do mnie do pokoju. Zamknęłam drzwi i usiadłam po turecku na łóżku, a chłopak na przeciwko mnie opierając się o belkę.
-Mogę się ciebie o coś zapytać ?
-No dawaj.
-Skąd znasz Alice ?
-Wiesz bo to była kiedyś moja sąsiadka, później jej rodzice musieli się przenieś ponieważ ma problemy z serduchem, i tylko w Nowym Yorku mogli jej pomóc, a że teraz jest tutaj taka możliwość to powrócili do swojego starego miejsca, a ja się ciesze bo dzięki nim moja mama jest szczęśliwsza,a ja chciałabym żeby Alice cieszyła każda chwila, bo zostało jej nie dużo, a wiem, ze podołam temu działaniu, bo nic nie uszczęśliwia bardziej jak śmiech dziecka.- powiedziałam mu wszystko w skrócie jeszcze więcej niż musiałam
-Nie widać tego po niej, gdybyś nie powiedziała to bym się nie domyślił, jesteś wspaniała.
-Dobra teraz ja mam pytanie, ale musisz odpowiedzieć. My w końcu jesteśmy przyjaciółmi czy dalej masz do mnie jakąś urazę.
-Wiesz.. ostatnio tak myślałem, i chciałem Cię przeprosić, bo zachowałem się nie fair, bo to w końcu nie twoja wina że musieliśmy się rozstać. I teraz im więcej czasu z tobą spędzam, tym bardziej nie chcę Cię stracić drugi raz.- mówił to szczerze, znaczy chce w to wierzyć że nie robi sobie jaj. Przytuliłam chłopaka,
-Tęskniłam.
-Ja też- nagle do pokoju weszła mama.
-Ooooo to ja nie będę, przeszkadzać, tylko wiecie co byście się zdecydowali na dole mówicie, ze przyjaciele a tu co ?
-Wiesz co mamo jak mogłaś pomyśleć, że ja i on, nie rozśmiesza mnie.
-No właśnie, ciociu nie obrażaj mnie, mam lepszy gust.
-A już się bałam, że z tobą gorzej- skierowała słowa do Ross'a, zrobiłam oburzoną minę i siedziałam z fochem. Zaśmiali się i po chwili mama wyszła.Chciałam coś powiedzieć ale Ross zatkał mi usta babeczkę,
-Twoja mama jest boska.
-No wiesz po kimś to muszę mieć- powiedziałam, a po chwili ktoś zapukał.
_________________________________________________________
Hej wam ;) Wiem że długo nie pisałam, ale mam nadzieje, że się nie gniewacie. :*
Buzi wszystkim co czytają mojego bloga :* I dzielnie czekali, a inni nawet przypominali na Fb. Tak Zuza to się tyczy ciebie <3 No to tak co ja mogę więcej napisać, miłego czytania <3 A no i jeszcze jedno
.
.
.
.
.
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
DZIĘKUJE ZA UWAGĘ 5 KOM NEXT
czwartek, 26 marca 2015
Rozdział 14
W holu pojawiła się Rydel, kiedy nas zobaczyła zaczęła rzucać głupimi tekstami typu "To ja wam nie będę przeszkadzać.Mogliście chociaż iść do pokoju Ross'a",a ostatnie to było pytanie "Dlaczego jesteście mokrzy", kiedy chciałam odpowiedzieć i odepchnąć chłopaka do domu przyszła rozbawiona Van, ale kiedy zobaczyła mnie i Ross'a mina jej zrzedła.Nie dziwię się też bym była zazdrosna o chłopaka,szybko wstałam z podłogi.
-To nie tak jak myślicie macie zbyt bujną wyobraźnią-popatrzyłam się znacząco na Rydel-po prostu...no ten... dobra nie potrafię tego wytłumaczyć.Zbyt długa historia.
-Mamy czas- powiedziała niby smutna,a i tak zirytowana Van ale oczywiście dalej się uśmiechała żeby nic się nie wydało, dobra mina do złej gry.
-Ale ja nie bo muszę się przebrać i jadę do mamy do szpitala.-powiedziałam i poszłam z Rydel na górę żeby wysuszyć się i ubrać w nowe ciuchy.Oczywiście wypytywała mnie co się stało to jej opowiedziałam bo by mnie zamęczyła. Była zawiedziona bo myślała że to będzie trochę inaczej.Kidy byłam już gotowa chciałam wychodzić ale Ross mnie zatrzymał.Chłopak był już przebrany w białą koszulę czarne spodnie i trampki ale jego włosy były nadal mokre.
-Czekaj zawiozę cię.- siedząca Van naprostowała się i wstała z kanapy.
-Nie fatyguj się Ross masz mokre włosy jeszcze się przeziębisz, ja ją podwiozę i tak sama muszę tam jechać, a po za tym musimy sobie pogadać prawda ?!
-Prawda. To dziękuje za dzisiejszy nocleg.Pa.-powiedziałam i ruszyłam w stronę samochodu razem z Van coś czuje że ta droga nie będzie przyjemna.Jeszcze nie odjechaliśmy z pod domu Lunchów, a ona już zaczęła mi prawić kazania.
-Była umowa prawda masz się do niego nie zbliżać i mi nie przeszkadzać!-mówiła to zamykając drzwi od auta
-Była tez umowa że zostaniesz z mamą prawda! A tym czasem ty balujesz sobie z koleżankami. Czyżbyś się mnie bała jako konkurencji?
-Ja ciebie haha śmieszna jesteś, i nie krzycz do mnie jestem starsza i nie życzę sobie takiego zachowania w stosunku do mnie,zrozumiano!
-Zrozumiano!- i w tym momencie wyszłam z auta.
-Co ty robisz? Wracaj tu natychmiast.
-Wiesz jest tak ładna pogoda że chyba pójdę na pieszo!- i ruszyłam w stronę szpitala nie zwracając uwagi na siostrę.Dzisiaj powinnam być w szkole ale ciocia napisała mi zwolnienie, ale na zajęciach tanecznych już powinnam być.Kiedy szłam sobie parkiem spotkałam znajome osoby tak jak bym je już gdzieś widziała.Nagle podbiegła do mnie mała dziewczynka, miała blond długie włosy i brązowe oczka wyglądała jak laleczka z wystawy.
-Hej Nell nawet nie wiesz jak się za tobą stęskniłam.- i mocno mnie przytuliła. Jestem ciekawa czy jak się zapytam jej jak ma na imię to czy będzie jej przykro trochę siupa.
-Hej.....
-Alice! No co ty nie pamiętasz mnie ?!
-ALICE!!! O boziu jak się stęskniłam. Nie e ja bym cię miała zapomnieć.Po porostu czasem mam zaćmienie.- popatrzyła na mnie z byka- No dobra wyleciało mi z głowy.-przytuliłam dziewczynkę. Alice to jest ta mała dziewczynka córka Grega i Margaret moich sąsiadów.Dawno ich nie widziałam ponieważ musieli wyjechać do New York bo mała choruje na serduszko. Szkoda mi jej jest taką wesołą dziewczynką, a w każdej chwili jej serduszko może przestać bić.
-Witaj Nell ja ty już duża- na przywitanie przytuliła mnie Margaret.
-A ty z miesiąca na miesiąc jesteś coraz to piękniejsza.-podziwiam tą kobietę nie poddaje się, chociaż że lekarze mówią jej że córki nie można operować bo jest jeszcze za młoda i jej serduszko tym bardziej tego nie wytrzyma ona żyje pełni życiem żeby jej córce niczego nie brakowało żeby zawsze była uśmiechnięta i nie czuła się gorsza niż inni. Żyje tak jak by jutra miało nie być.
-Jak Ci życie mija ? Jak mama ?- opowiedziałam im cała historię i pożegnałam się z nimi bo musiałam już iść.Za dosłownie pięć minut zadzwonił do mnie telefon, nie odebrałam bo to jakiś nieznajomy pewnie pomyłka no chyba że to coś ważnego to zadzwoni drugi raz, już chciałam odłożyć telefon ale na wyświetlaczu pojawiły mi się nieodebrane dwa połączenia i to od Van z jednej strony cieszę się że nie odebrałam ale z drugiej pewnie mi się dostanie.Chciała do niej zadzwonić ale nie dał mi szans nieznajomy numer który właśnie dzwonił po raz drugi.
-Hallo ?
-Hallo no gdzie ty jesteś?! Van się o ciebie martwi podobno nakrzyczałaś na nią i się pokłóciłyście.
-A kto mówi ?
-Riker no co ty stara nie poznajesz mnie ?- coś dużo ludzi dzisiaj nie poznaje
-Nie, nie jak to ciebie nie poznać ? Ja jestem w połowie drogi do szpitala.właśnie z parku wyszłam.
-To czekaj na mnie na chodniku już po ciebie jadę.-chciałam się odezwać ale nie zdążyłam bo się rozłączył.Po dwóch minutach podjechało to samo auto co ostatnio wiózł mnie do szkoły.Otworzyłam drzwi kierowca był obrócony głowa do okna wsiadłam i kiedy zapinałam pasy on ruszył z piskiem opon Kiedy popatrzyłam na chłopaka tylko pisnęłam.
-Co jest ? Chcesz mogę zwolnić ?
-No może to, że to Riker miał po mnie zajechać, a nie ty ?! I tak możesz zwolnić.-pamiętaj Nell zawsze się upewniaj do kogo wsiadasz.
-Co Ci przeszkadza, ze to ja, przejechać się chciałem, i nie zwolnię to była tylko forma grzecznościowa
-Kto by pomyślał, że ty ją posiadasz.
-Wiesz..-zaczął samochodem robić slalomy,a ja zaczęłam piszczeć czasem miałam wrażenie że pisk opon i mój niczym się nie różni- Każde twoje dogrywki będą się tak kończyć.- uśmiechnął się zwycięsko.-A tak po za tym czemu nie pojechałaś z Van ?
-Bo nie miałam ochoty.
-Ale w domu...-nie dałam mu dokonczyć
-Kobieta zmienną jest.
-Czyli jednak kobieta. Wisze Riker'owi kasę.
-Co ?
-A taki mały zakład był... nie ważne.-po piętnastu minutach byliśmy na miejscu, ale to tylko dlatego, że, Ross jechał okrężną drogą. Pod salą już wszyscy byli, zawsze pod sala musiała być chociaż jedna osoba ale oni kochają moją mamę. No tak nikt nie robi lepszych naleśników niż ona.Przywitałam się ze wszystkimi i postanowiłam pójść do doktora. Zapukałam, kiedy tylko usłyszałam "Proszę" weszłam, pomieszczenie było całe białe gdybym się obudziła w takim miejscu pomyślałabym, ze jestem w niebie.
-Witaj Nell co Cię sprowadza do mnie? - popatrzyłam się zdziwiona- Taki żarcik siadaj. No to tak z twoją mamą jest coraz lepiej tak za tydzień powinna wyjść ale pod jednym warunkiem. Twoja mam potrzebuje spokoju żadnych zmartwień i powinna spędzać dużo czasu na dworze może pojedziecie na jakieś takie wcześniejsze wakacje. Twojej mamie i tobie dobrze to zrobi.
-Tylko Panie doktorze ja mam szkołę i zajęcia taneczne i mam to tak wszystko nagle zostawić.
-Nie bądź zła ale pozwoliłem sobie zadzwonić do twojej szkoły powiedzieli że masz dobre,a nawet bardzo dobre oceny ze śpiewu i nie mają nic przeciwko żeby przepuścić cię do następnej klasy a z tańcem dadzą sobie jakoś radę bez ciebie. Mam dla ciebie propozycję jeżeli chcesz to jest bardzo dobry ośrodek dla takich ludzi jak twoja mama co prawda trzeba tam wpłacić dużo pieniędzy ale ty się o to nie martw powiedz tylko "Tak" a ja już wszystko załatwię. To jak będzie.
-Nie mogę w to uwierzyć, dziękuje na prawdę dziękuje. Nie wiem co bym bez Pana pomocy zrobiła.-przytuliłam doktora i załatwiłam wszystko co trzeba było oczywiście podzieliłam się tą nowiną z resztą . Ciocia tak się ucieszyła, że prawie mnie udusiła.Jest tylko jedna przeszkoda niby mama czuję się w miarę ale nie wiadomo kiedy się wybudzi.Posiedziałam chwilę jeszcze z nimi pogadałam i musiałam iść na zajęcia. Oczywiście Van znowu chciała mnie podwieźć ale tym razem się nie zgodziłam i nawet żałowałam bo Ross był chętny. Ale obiecałam sobie, że tym razem już nie będę piszczeć.Kiedy dojechaliśmy na miejsce podkreślam cali i zdrowi chciałam wysiąść ale chłopak zadał mi pytanie.
-Słuchaj mogę wejść i zobaczyć jak wyglądają te twoje zajęcia ?
-Czemu nie.-po tych słowach weszliśmy do środka oczywiście nie obeszło się bez pisków dziewczyn, za nim to wszystko opanowałam minęło z piętnaście minut a czułam się jak by to była wieczność jeszcze zajęcia się nie zaczęły a ja już byłam zmęczona.
-Okey dobra to coś uznam za rozgrzewkę, skoro jesteście już rozgrzani, a dziewczyny bardziej niż kiedy kolwiekto mogę pokazać wam układ no to tak skupcie się- tu skierowałam się do dziewczyn.Po występie pokazałam im po kolei wszystko,a później z muzyką i patrzyłam kto jakie robi błędy.Nagle na sale wszedł gościu który zarządza tą salą.
-Witam was, nie przeszkadzajcie sobie, Nell mogę prosić na słówko.-podeszłam do niego na bok-Słuchaj ja wiem, ze to twoja pasja i w ogóle ale nie mamy funduszy żeby utrzymać twoje zajęcia, będziesz musiałą z nich zrezygnować.
-Co ?
-Zajęcia zostaną odwołane.- i właśnie w tej chwili muzyka się skończyła a uczniowie popatrzyli się na gościa z wyrazem twarzy typu WTF.- Słuchajcie kochani wasze zajęcia dobiegły końca nie chcę was wyrzucać ale musicie sobie znaleźć inną salę do ćwiczeń.- po tych słowach usiadłam poddając się na ławkę, tak strasznie mi ich szkoda chciałbym pomagać im w ich pasji,a po za tym już się do nich przyzwyczaiłam.
-Nie martw się wszystko będzie dobrze.- podeszła do mnie Vic
-Każdy frajer sobie to powtarza chociaż dobrze wie, że i tak nie będzie. Nie słyszeliście szukajcie sobie kogoś innego do nauki ja wam już nie pomogę.- skierowałam się do grupy.
-Czasem warto być frajerem.- i odeszła ode mnie z resztą grupy. To jest nie fair że w moim życiu jest cały czas pod górkę, co ja komu zrobiłam.
-Słuchaj a gdybym tak zapłacił tyle ile trzeba może by się dało uratować twoją grupę.
-Nie potrzebuje niczyjej pomocy dam sobie sama radę,
-Ta waśnie widać, to nic nie da że będziesz siedziała na ławce i obwiniała życie musisz działać.Chodź pójdziemy na lody.-złapał mnie za rękę, a ja ruszyłam za nim. Całą drogę Ross próbował mnie pocieszyć i znaleźć jakieś wyjście. Po drodze chłopak zatrzymał się przed wielkim plakatem. Kiedy do niego podeszłam już wiedziałam co ma na myśli. Na plakacie był konkurs tańca towarzyskiego, wygrana to dziesięć tysięcy.
-Co ty na żebyśmy wzięli w nim udział ?
-Nie.- poszłam dalej Ross dogonił mnie i złapał za rękę
-Czemu ?
-Bo ja ......
_____________________________________________________
Hej hej hej. Słuchajcie jest taka sprawa następny rozdział dodam dopiero w kwietniu albo i w ogóle. To ostatnie to taki żarcik mam plan i będę go realizować. Mam nadzieje że wam się spodobał rozdział no i że będzie dożo komentarzy liczę chociaż na 4. Nie zawiedźcie mnie :D
-To nie tak jak myślicie macie zbyt bujną wyobraźnią-popatrzyłam się znacząco na Rydel-po prostu...no ten... dobra nie potrafię tego wytłumaczyć.Zbyt długa historia.
-Mamy czas- powiedziała niby smutna,a i tak zirytowana Van ale oczywiście dalej się uśmiechała żeby nic się nie wydało, dobra mina do złej gry.
-Ale ja nie bo muszę się przebrać i jadę do mamy do szpitala.-powiedziałam i poszłam z Rydel na górę żeby wysuszyć się i ubrać w nowe ciuchy.Oczywiście wypytywała mnie co się stało to jej opowiedziałam bo by mnie zamęczyła. Była zawiedziona bo myślała że to będzie trochę inaczej.Kidy byłam już gotowa chciałam wychodzić ale Ross mnie zatrzymał.Chłopak był już przebrany w białą koszulę czarne spodnie i trampki ale jego włosy były nadal mokre.
-Czekaj zawiozę cię.- siedząca Van naprostowała się i wstała z kanapy.
-Nie fatyguj się Ross masz mokre włosy jeszcze się przeziębisz, ja ją podwiozę i tak sama muszę tam jechać, a po za tym musimy sobie pogadać prawda ?!
-Prawda. To dziękuje za dzisiejszy nocleg.Pa.-powiedziałam i ruszyłam w stronę samochodu razem z Van coś czuje że ta droga nie będzie przyjemna.Jeszcze nie odjechaliśmy z pod domu Lunchów, a ona już zaczęła mi prawić kazania.
-Była umowa prawda masz się do niego nie zbliżać i mi nie przeszkadzać!-mówiła to zamykając drzwi od auta
-Była tez umowa że zostaniesz z mamą prawda! A tym czasem ty balujesz sobie z koleżankami. Czyżbyś się mnie bała jako konkurencji?
-Ja ciebie haha śmieszna jesteś, i nie krzycz do mnie jestem starsza i nie życzę sobie takiego zachowania w stosunku do mnie,zrozumiano!
-Zrozumiano!- i w tym momencie wyszłam z auta.
-Co ty robisz? Wracaj tu natychmiast.
-Wiesz jest tak ładna pogoda że chyba pójdę na pieszo!- i ruszyłam w stronę szpitala nie zwracając uwagi na siostrę.Dzisiaj powinnam być w szkole ale ciocia napisała mi zwolnienie, ale na zajęciach tanecznych już powinnam być.Kiedy szłam sobie parkiem spotkałam znajome osoby tak jak bym je już gdzieś widziała.Nagle podbiegła do mnie mała dziewczynka, miała blond długie włosy i brązowe oczka wyglądała jak laleczka z wystawy.
-Hej Nell nawet nie wiesz jak się za tobą stęskniłam.- i mocno mnie przytuliła. Jestem ciekawa czy jak się zapytam jej jak ma na imię to czy będzie jej przykro trochę siupa.
-Hej.....
-Alice! No co ty nie pamiętasz mnie ?!
-ALICE!!! O boziu jak się stęskniłam. Nie e ja bym cię miała zapomnieć.Po porostu czasem mam zaćmienie.- popatrzyła na mnie z byka- No dobra wyleciało mi z głowy.-przytuliłam dziewczynkę. Alice to jest ta mała dziewczynka córka Grega i Margaret moich sąsiadów.Dawno ich nie widziałam ponieważ musieli wyjechać do New York bo mała choruje na serduszko. Szkoda mi jej jest taką wesołą dziewczynką, a w każdej chwili jej serduszko może przestać bić.
-Witaj Nell ja ty już duża- na przywitanie przytuliła mnie Margaret.
-A ty z miesiąca na miesiąc jesteś coraz to piękniejsza.-podziwiam tą kobietę nie poddaje się, chociaż że lekarze mówią jej że córki nie można operować bo jest jeszcze za młoda i jej serduszko tym bardziej tego nie wytrzyma ona żyje pełni życiem żeby jej córce niczego nie brakowało żeby zawsze była uśmiechnięta i nie czuła się gorsza niż inni. Żyje tak jak by jutra miało nie być.
-Jak Ci życie mija ? Jak mama ?- opowiedziałam im cała historię i pożegnałam się z nimi bo musiałam już iść.Za dosłownie pięć minut zadzwonił do mnie telefon, nie odebrałam bo to jakiś nieznajomy pewnie pomyłka no chyba że to coś ważnego to zadzwoni drugi raz, już chciałam odłożyć telefon ale na wyświetlaczu pojawiły mi się nieodebrane dwa połączenia i to od Van z jednej strony cieszę się że nie odebrałam ale z drugiej pewnie mi się dostanie.Chciała do niej zadzwonić ale nie dał mi szans nieznajomy numer który właśnie dzwonił po raz drugi.
-Hallo ?
-Hallo no gdzie ty jesteś?! Van się o ciebie martwi podobno nakrzyczałaś na nią i się pokłóciłyście.
-A kto mówi ?
-Riker no co ty stara nie poznajesz mnie ?- coś dużo ludzi dzisiaj nie poznaje
-Nie, nie jak to ciebie nie poznać ? Ja jestem w połowie drogi do szpitala.właśnie z parku wyszłam.
-To czekaj na mnie na chodniku już po ciebie jadę.-chciałam się odezwać ale nie zdążyłam bo się rozłączył.Po dwóch minutach podjechało to samo auto co ostatnio wiózł mnie do szkoły.Otworzyłam drzwi kierowca był obrócony głowa do okna wsiadłam i kiedy zapinałam pasy on ruszył z piskiem opon Kiedy popatrzyłam na chłopaka tylko pisnęłam.
-Co jest ? Chcesz mogę zwolnić ?
-No może to, że to Riker miał po mnie zajechać, a nie ty ?! I tak możesz zwolnić.-pamiętaj Nell zawsze się upewniaj do kogo wsiadasz.
-Co Ci przeszkadza, ze to ja, przejechać się chciałem, i nie zwolnię to była tylko forma grzecznościowa
-Kto by pomyślał, że ty ją posiadasz.
-Wiesz..-zaczął samochodem robić slalomy,a ja zaczęłam piszczeć czasem miałam wrażenie że pisk opon i mój niczym się nie różni- Każde twoje dogrywki będą się tak kończyć.- uśmiechnął się zwycięsko.-A tak po za tym czemu nie pojechałaś z Van ?
-Bo nie miałam ochoty.
-Ale w domu...-nie dałam mu dokonczyć
-Kobieta zmienną jest.
-Czyli jednak kobieta. Wisze Riker'owi kasę.
-Co ?
-A taki mały zakład był... nie ważne.-po piętnastu minutach byliśmy na miejscu, ale to tylko dlatego, że, Ross jechał okrężną drogą. Pod salą już wszyscy byli, zawsze pod sala musiała być chociaż jedna osoba ale oni kochają moją mamę. No tak nikt nie robi lepszych naleśników niż ona.Przywitałam się ze wszystkimi i postanowiłam pójść do doktora. Zapukałam, kiedy tylko usłyszałam "Proszę" weszłam, pomieszczenie było całe białe gdybym się obudziła w takim miejscu pomyślałabym, ze jestem w niebie.
-Witaj Nell co Cię sprowadza do mnie? - popatrzyłam się zdziwiona- Taki żarcik siadaj. No to tak z twoją mamą jest coraz lepiej tak za tydzień powinna wyjść ale pod jednym warunkiem. Twoja mam potrzebuje spokoju żadnych zmartwień i powinna spędzać dużo czasu na dworze może pojedziecie na jakieś takie wcześniejsze wakacje. Twojej mamie i tobie dobrze to zrobi.
-Tylko Panie doktorze ja mam szkołę i zajęcia taneczne i mam to tak wszystko nagle zostawić.
-Nie bądź zła ale pozwoliłem sobie zadzwonić do twojej szkoły powiedzieli że masz dobre,a nawet bardzo dobre oceny ze śpiewu i nie mają nic przeciwko żeby przepuścić cię do następnej klasy a z tańcem dadzą sobie jakoś radę bez ciebie. Mam dla ciebie propozycję jeżeli chcesz to jest bardzo dobry ośrodek dla takich ludzi jak twoja mama co prawda trzeba tam wpłacić dużo pieniędzy ale ty się o to nie martw powiedz tylko "Tak" a ja już wszystko załatwię. To jak będzie.
-Nie mogę w to uwierzyć, dziękuje na prawdę dziękuje. Nie wiem co bym bez Pana pomocy zrobiła.-przytuliłam doktora i załatwiłam wszystko co trzeba było oczywiście podzieliłam się tą nowiną z resztą . Ciocia tak się ucieszyła, że prawie mnie udusiła.Jest tylko jedna przeszkoda niby mama czuję się w miarę ale nie wiadomo kiedy się wybudzi.Posiedziałam chwilę jeszcze z nimi pogadałam i musiałam iść na zajęcia. Oczywiście Van znowu chciała mnie podwieźć ale tym razem się nie zgodziłam i nawet żałowałam bo Ross był chętny. Ale obiecałam sobie, że tym razem już nie będę piszczeć.Kiedy dojechaliśmy na miejsce podkreślam cali i zdrowi chciałam wysiąść ale chłopak zadał mi pytanie.
-Słuchaj mogę wejść i zobaczyć jak wyglądają te twoje zajęcia ?
-Czemu nie.-po tych słowach weszliśmy do środka oczywiście nie obeszło się bez pisków dziewczyn, za nim to wszystko opanowałam minęło z piętnaście minut a czułam się jak by to była wieczność jeszcze zajęcia się nie zaczęły a ja już byłam zmęczona.
-Okey dobra to coś uznam za rozgrzewkę, skoro jesteście już rozgrzani, a dziewczyny bardziej niż kiedy kolwiekto mogę pokazać wam układ no to tak skupcie się- tu skierowałam się do dziewczyn.Po występie pokazałam im po kolei wszystko,a później z muzyką i patrzyłam kto jakie robi błędy.Nagle na sale wszedł gościu który zarządza tą salą.
-Witam was, nie przeszkadzajcie sobie, Nell mogę prosić na słówko.-podeszłam do niego na bok-Słuchaj ja wiem, ze to twoja pasja i w ogóle ale nie mamy funduszy żeby utrzymać twoje zajęcia, będziesz musiałą z nich zrezygnować.
-Co ?
-Zajęcia zostaną odwołane.- i właśnie w tej chwili muzyka się skończyła a uczniowie popatrzyli się na gościa z wyrazem twarzy typu WTF.- Słuchajcie kochani wasze zajęcia dobiegły końca nie chcę was wyrzucać ale musicie sobie znaleźć inną salę do ćwiczeń.- po tych słowach usiadłam poddając się na ławkę, tak strasznie mi ich szkoda chciałbym pomagać im w ich pasji,a po za tym już się do nich przyzwyczaiłam.
-Nie martw się wszystko będzie dobrze.- podeszła do mnie Vic
-Każdy frajer sobie to powtarza chociaż dobrze wie, że i tak nie będzie. Nie słyszeliście szukajcie sobie kogoś innego do nauki ja wam już nie pomogę.- skierowałam się do grupy.
-Czasem warto być frajerem.- i odeszła ode mnie z resztą grupy. To jest nie fair że w moim życiu jest cały czas pod górkę, co ja komu zrobiłam.
-Słuchaj a gdybym tak zapłacił tyle ile trzeba może by się dało uratować twoją grupę.
-Nie potrzebuje niczyjej pomocy dam sobie sama radę,
-Ta waśnie widać, to nic nie da że będziesz siedziała na ławce i obwiniała życie musisz działać.Chodź pójdziemy na lody.-złapał mnie za rękę, a ja ruszyłam za nim. Całą drogę Ross próbował mnie pocieszyć i znaleźć jakieś wyjście. Po drodze chłopak zatrzymał się przed wielkim plakatem. Kiedy do niego podeszłam już wiedziałam co ma na myśli. Na plakacie był konkurs tańca towarzyskiego, wygrana to dziesięć tysięcy.
-Co ty na żebyśmy wzięli w nim udział ?
-Nie.- poszłam dalej Ross dogonił mnie i złapał za rękę
-Czemu ?
-Bo ja ......
_____________________________________________________
Hej hej hej. Słuchajcie jest taka sprawa następny rozdział dodam dopiero w kwietniu albo i w ogóle. To ostatnie to taki żarcik mam plan i będę go realizować. Mam nadzieje że wam się spodobał rozdział no i że będzie dożo komentarzy liczę chociaż na 4. Nie zawiedźcie mnie :D
Brałabym ich wszystkich jak leci. *.* Tak tak Rydel też się liczy ;)
piątek, 13 marca 2015
Rozdział 13
Jak co dzień wstałam to znaczy wywlokłam się jakoś z łóżka, zjadłam śniadanie, umyłam zęby, ubrałam się, i jakoś zleciało, że mam dziesięć minut żeby się nie spóźnić do szkoły.Wychodząc z domu podjechało do mnie ciemne auto, no nie powiem trochę się wystraszyłam bo miało przyciemniane szyby.Kiedy tylko kierowca się ujawnił wpadłam w śmiech to był Riker.Jego mina dodawało mi jeszcze więcej powodów do śmiania się,zdezorientowany chłopak zadał pytanie,
-Hej podwieźć Cię do szkoły ?
-Spoko. A takie małe pytanko mam, co ty tu robisz o tak wczesnej porze ?
-No wiesz nie to ze cię śledzę, nie rób sobie nadziei- w tym momencie zarzucił swoją grzywą- mamy spotkanie w studiu, a że tędy mam bliżej to czemu nie.
-Okey- i też zarzuciłam swoimi włosami, Riker się zaśmiał,a ja wsiadłam do auta.Cała drogę gadaliśmy o muzyce, strasznie mnie ciekawiło co oni tam robią, pewnie śpiewają no ale to inaczej się słucha a inaczej jest być tam i to przeżyć, jak tam jest.
-Wiesz jak chcesz to możesz kiedyś się ze mną zabrać na próbę zespołu.
-Serio? Była bym taka szczęśliwa.-wychodząc z auto posłałam Riker'owi buziaczka i poszłam na lekcje.Cały czas myślałam jaki układ przedstawić dzisiaj grupie.Na lekcjach byłam nieobecna, nie wiem w ogóle po co przychodziłam.Nie no taki żarcik trzeba udawać od czasu do czasu mądrego. Po lekcjach poszłam szybko do domu coś zjeść.Na zajęcia spóźniłam się półgodziny ale napisałam do jednej dziewczyny żeby przekazała innym że zajęcia będą przesunięte na inną godzinę. Spóźniłam się dlatego, ze moja mama miała dzisiaj gorszy dzień, a każde takie samopoczucie prowadzi ją tylko na jedną drogę... Poprosiłam Van żeby z nią została i się nią zaopiekowała bo ja mam inne obowiązki, oczywiście wyleciała mi z ból wersem.Ale ją zlałam, no bo co miałam się z nią kłócić.Kiedy doszłam na zajęcia przebrałam się i dołączyłam do rozgrzewającej się grupy.
-Hej wam wybaczcie mi przesuniecie zajęć, ale były małe komplikacje.
-Jesteś pewna że będziesz dzisiaj w stanie poprowadzić zajęcia? Co tam jedne zajęcia w tą czy we tą.
-Nie ja dam radę w końcu zobowiązałam się do czegoś.- uśmiechnęłam się chociaż ze w środku męczyła mnie cały czas myśl o mamie i jej stanie.A było już tak dobrze i co ? Tak nagle jej się pogorszyło, jestem ciekawa do czego dąży Bóg w moim życiu. Po rozmyśleniu wzięłam się w garść i pokazałam grupie nowe ruchy. Kiedy dziewczynom udało się mnie jakoś rozbawić już nie myślałam o niczym innym tylko o układzie, w środku tańca zadzwonił telefon jakiś nieznany numer.
-Hallo
-Dzień dobry czy dodzwoniłem się do Pani Nell Norrington?
-Tak,a kto mówi ?
-Doktor Steav proszę o szybkie pojawienie się....-szybko się rozłączyłam biorąc swoje rzeczy zawiadomiłam grupę że jak na dzisiaj to koniec zajęć.Chciałam już wychodzić ale Jake mnie zatrzymał
-Dobrze się czujesz strasznie blada jesteś, podwieźć Cię gdzieś ?
-Wiesz była bym Ci wdzięczna gdybyś mnie podwiózł do szpitala.- powiedział tylko "jasne" i poszedł po swoje rzeczy kiedy na niego czekałam podeszła do mnie Vic i powiedziała "Wszystko będzie dobrze". Kiedy Jake był gotowy poszła z nim do auta i po dziesięciu minutach byłam na miejscu podziękowałam mu i pędem poszłam do budynku. Nie wiedząc gdzie jest moja mama poszłam do recepcjonistki żeby się zapytać.
-Mogłaby mi Pani podać numer sali na której leży moja mama Kristen Norrington.-zmierzając mnie wzrokiem udawała że szuka coś w notesiku uhhh jak ja tego nienawidzę, zadzwonił telefon
-Zaczekaj- o nie tego już za wiele, wyrwałam jej telefon z ucha i rzuciłam nim o blat
-Nie ja nie będę czekać bo nie mam czasu, byłam pierwsza. Więc bądź tak miła i ogarnij swoje cztery litery i podaj mi numer sali.
-Spokojnie, ja mam czas.
-Ty może masz ale ja nie wyobraź sobie, ze moja mam jest ciężko chora i dobrze by było gdybym teraz tam przy niej była.
-Numer 32.- popatrzyła się z byka
-Dziękuje nie można było tak od razu.- teraz to ja wzięłam swoje cztery litery i podbiegłam pod salę.Kiedy byłam już na miejscu na krzesłach siedziała ciocia i Ross ? Co oni tu robią ?
-Hej ciociu gdzie jest mama ?-ona cały czas milczała.- Do jasnej cholery pytam się gdzie jest moja mama? Ciocia nic nawet się nie odważyła na mnie popatrzeć.Na szczęście albo i nie spotkałam doktora,
-Panie doktorze proszę zaczekać. Wie Pan może gdzie znajduje się Kristen Norrington ?
-Tak na sali operacyjnej.
-Jak to co się stało?
-Strasznie dużo krwi jej ubyło podczas krwotoku, przepraszam ale muszę iść.- ale jak to przecież była przy niej Van. Właśnie Van czemu jej tu nie ma ? Ze łzami w oczach podeszłam jeszcze raz do cioci ale teraz już na spokojnie bo już brak mi sił na to wszystko.
-Ciociu odpowiedz mi na pytanie. Czy Van do ciebie zadzwoniła że mama jest w szpitalu ?-ciocia nic mi nie odpowiedziała cały czas płakała, Ross widząc ze mam już dość postanowił się udzielić
-Kiedy przyszliśmy do twojej mamy Van nie było w domu,a Kristen leżała na podłodze i nie miała siły się ruszyć.Moja mama szybko zadzwoniła na pogotowie i dalej już wiesz co się działo.-załamana wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Van chyba jeszcze nigdy aż tak się na niej nie zawiodłam
-Halo-odebrała roześmiana
-Słysze że jest Ci do śmiechu przyjeżdżaj do szpitala w try miga sala 32.- i rozłączyłam się nie mam już siły to wszystko mnie przerasta.Po dziesięciu minutach pojawiła się Van.
-No hej przyjechałam szybko jak tylko się dało.- zerwałam się z krzesła i do niej podeszłam
-Gdzie ty byłaś? -cisza spodziewałam się tego-Pytam się chyba ciebie ? Zamierzasz mi odpowiedzieć!?
-Nie krzycz na mnie, byłam z koleżankami na zakupach.
-Haha na zakupach no i jak się bawiłaś?-spuściła wzrok -Nie wiedziałam że zachowasz się kiedykolwiek tak bezmyślnie, nawet nie wiesz jak się na tobie zawiodłam,jak można być aż takim debilem.
-Ale mama powiedziała, ze mogę i ona da sobie radę.
-Serio? Po tej akcji jesteś dla mnie skończona nienawidzę Cię rozumiesz-mówiłam przez łzy-i tak i tak byś my tu trafili ale gdybyś była przy mamie straciła by mniej krwi i jej stan byłby lepszy.Najlepiej to zejdź mi z oczu.-dziewczyna nie odzywając się poszła,a ja nie mając już siły rozpłakałam się pozostało mi już tylko to i nadzieje że mama przetrwa operację.Po chwili na swojej ręce poczułam czyjąś dłoń odwracając się dostrzegłam ze to Ross będąc bezsilną przytuliłam się do niego,chłopak objął mnie mocno i powtarzał słowa typu "wszystko będzie dobrze, jestem przy tobie, twoja mam to silna kobieta da radę", pierwszy raz poczułam ze mogę na niego liczyć i ze wszystkie żale które do sobie mieliśmy zniknęły, moje łzy nie przestawały lecieć.
-Dziękuje, że jesteś przy mnie.
-Nie ma za co.-uśmiechnął się delikatnie- co powiesz na spacerek żebyś się przewietrzyła, poodpychała świeżym powietrzem ?
-Nie ja chyba zostanę chce być na bieżąco.
-Idź ja do ciebie zadzwonię jeżeli się czegokolwiek dowiem- odezwała się ciocia. Ross pociągnął mnie za rękę i poszliśmy do pobliskiego parku.Całą drogę Ross podawał mi chusteczki,a ja próbowałam się opanować,kiedy usiedliśmy na ławce w ręce cały czas tarmosiłam telefon. Po chwili chłopak mi go zabrał
-Hej! Spokojnie wszystko będzie dobrze, i zostaw ten telefon skup się teraz na przyrodzie.
-Serio? To nie jest takie łatwe kiedy wiesz że twoja mama walczy o życie.Zawsze kiedy rano wstaje proszę o to żeby ten dzień nie był ostatnim, trudno jest mieszkać z ukochaną osobą która umiera Ci na oczach, i to nie tak że nic nie czuje i zamyka oczy tylko się torturuje z dnia na dzień czuje się coraz gorzej-łzy znowu zaczęły mi napływać-aż w końcu kiedyś przyjdzie takie dzień.....-nie dokończyłam bo chłopak mi przerwał
-Nie mów tak, zobaczysz wszystko będzie dobrze,zawsze masz mnie i cała moja rodzina jest do twojej dyspozycji, pamiętaj my zawsze ci pomożemy.
-A pomożesz mojej mamie?
-Choć bym chciał to nie potrafię.-po tych słowach chłopak mnie przytulił.Nagle zadzwonił telefon szybko wyrwałam się z objęć chłopaka i odebrałam.
-Hallo.
-Hej Nell tu ciocia mama jest już po operacji ale.....-nie dałam jej dokończyć
-Już idę.-nie czekając na chłopaka ruszyłam w stronę szpitala.
-Dzięki!!!- powiedział oburzony pokazałam mu ruchami rąk żeby przyszedł i ruszyliśmy razem.Na szczęście przy wejściu napotkałam lekarza.
-Witam doktorze, jak czuje się moja mama, mogę ją odwiedzić ?
-Jest dobra i zła wiadomość od której zacząć ?
-Od dobrej-odezwał się Ross, nawet zapomniałam ze dalej tu jest
-No to operacja się powiodła i powinno być coraz lepiej.-od razu mi ulżyło
-A ta zła ?-zapytałam choć dobrze wiedziałam że tego nie chcę słyszeć
-Zła to taka, że twoja mama jest chwilowo w śpiączce i nie wiemy kiedy się obudzi.- co? chciałam jeszcze się o coś zapytać ale doktor został wezwany.Poszłam pod sale i patrzyłam jak niewinny człowieczek sobie śpi.W myślach rozmawiałam z tatą mówiłam mu rzeczy typu "Mam nadzieje że teraz jesteś przy niej bo ja nie mogę, obiecaj mi że nie zostawisz mnie samej z Van" itd. Była już północ, a ciocia dalej była przy nas.
-Ciociu idź do domu jutro też jest dzień, to znaczy dzisiaj. Będę cię informowała na bieżąco obiecuje.-machnęła tylko rekom i siedziała dalej.-Ross zawieź mamę do domu niech się nie męczy.
-Okey pojadę do domu pod warunkiem że Ross z tobą zostanie okey? Ja zadzwonię po Marka.-powiedziała ciocia
-Ale ja sobie dam sama radę przecież jestem już prawie dorosła.
-No właśnie prawie.-powiedziała ciocia i poszła na dwór zadzwonić.
-Na serio nie musisz tu ze mną siedzieć, jedź z mamą do domu.
-A może ja chcę?
-Wow od kiedy ty jesteś taki dobry ? Do Caritasu się zapisałeś, spokojnie powiem im że czuwałeś nad nami.
-Dobra nie to że się poddaje ale nie chcę się kłócić.
-Ale my się nie kłócimy, po prostu uzgadniamy kto ma racje.-uśmiechnęłam się do chłopaka, on się tylko zaśmiał.
-Dobra dzieciaki ja jadę mam nadzieje że dacie sobie radę i się nie pozabijacie.
-No co ty mamo my ? -popatrzyliśmy na siebie teatralnie- Takie aniołki z nas, popatrz tylko.-w tym momencie uśmiechnęliśmy się do cioci jak małe dzieciaczki.
-Wiesz po tych słowach mi ulżyło- powiedziała sarkastycznie i zaśmiała się- Dobra ja idę pa wam.
-Pa tobie-powiedział Ross, a ciocia zniknęła za zakrętem. Po dłuższej chwili zaczęliśmy ze sobą rozmawiać a było dużo do omówienie, całe dziesięć lat.Rozmowom nie było końca dowiedziałam się tylu rzeczy o które bym go nawet nie podejrzewała.Opowiedział mi nawet taką pewną sytuację z jakąś dziewczyną że nie potrafiła biegać i na niego wpadła, na początku zaczęłam się śmiać ale po kalkulacji mojego mózgu moja reakcja była całkiem inna.
-Wiesz co sam nie potrafisz biegać, nie wpadło Ci do głowy że to ty nie potrafisz jeździć ?
-Ale o co Ci chodzi czemu bronisz tej dziewczyny ?
-Bo to ja nią jestem.- chłopak wyraczył oczy, a po chwili zaczęliśmy się śmiać.Będąc już wyczerpana położyłam głowę na chłopaka ramieniu tak jakoś odruchowo zawsze jak jestem z Vic to tak robię.Nagle urwał mi się film, pamiętam tylko ze końcowa rozmowa była o zwierzętach. Budząc się poczułam delikatny materiał, powoli otwierając oczy dostrzegłam pomarańczowe ściany z żółtymi detalami, podniosłam się jak poparzona, nagle drzwi się otworzyły a w nich stała Rydel okey jak tak wszystko sobie kalkuluje to myślę że jestem u Lynchów w domu.
-Hej piękna! -uśmiechnęła się szeroko nie odpowiedziałam jej- Chyba coś powiedziałam nie przywitasz się ze mną ?- zrobiła smutną minkę
-Aaaaa to do mnie było ? Sry myślałam , że masz zwidy i mówisz do kogoś innego.-zaśmiałyśmy się
-Co tam jak Ci się spało?
-Wiesz łóżko lepsze niż jak krzesło szpitalne.-uśmiechnęłam się
-A jak się czujesz ?
-Wiesz.... źle głowa mi pęka nie potrzebnie płakałam.
-Chodź dam Ci ubrania pójdziesz się odświeżyć i pójdziemy zrobić śniadanie.
-Az tak zalatuje ode mnie ?- Rydel się zaśmiała
-Nie po prostu dobrze Ci to zrobi- wywlekając się z łózka poszłam do pokoju dziewczyny wybrać sobie coś i do łazienki.W trakcie kompania ktoś wtargnął mi do łazienki na szczęście to była tylko Rydel poinformować mnie że zostanę sama bo ona musi coś załatwić a reszta rozpłynęła się.Kiedy byłam już odświeżona ubrałam się w ciuszki i poszłam sobie zrobić coś do jedzenia.
Oczami Ross'a
Cała grupa była wezwana do studia z samego rana, ledwo co wróciłem ze szpitala, a już musiałem jechać.Ledwo przytomny wsiadłem do samochodu, kiedy byliśmy na miejscu, zaczęła się próba. Szczerze mówiąc to mój głos nie brzmiał dzisiaj najlepiej.
-Stop! Stop! Stop! Ross co się z tobą dzieje ?-powiedział zbulwersowany Riker
-Stary ja nie spałem całą noc daj na luz- powiedziałem ziewając
-To się idzie spać a nie się z dziwkami szlaja.- po tych słowach zmroziłem go wzrokiem
-Wiesz wyobraź sobie, że nie szlajałem się z dziwkami! Byłem w szpitalu z Nell !-widać było że Riker'owi zrobiło się głupio nie czekając na jego odpowiedź, wziąłem swoje rzeczy i poszedłem do domu się przespać.
Kiedy otworzyłem drzwi pierwsze co mi się rzuciło w oczy to Nell machając tyłkiem robiąc coś przy blacie, chyba mnie nie słyszała bo miała słuchawki na uszach ale nie powiem od razu odechciało mi się spać. Chciałem ją wystraszyć od tyłu kiedy byłem już koło niej ona się odwróciła, a że miała w ręce picie oblała mnie nim.
-Ross ja przepraszam to taki tik obronny ciesz się ze picie miałam, a nie coś innego.-zaczęła się tłumaczyć brunetka, jej mina była tak zabawna że zacząłem się śmiać. Wydawała się być zdezorientowana, ale oczywiście nie pozostałem jej winny.Szybkim zwinnym ruchem wziąłem przerzuciłem ją przez plecy i otwierając drzwi na taras zaczęła krzyczeć.
-Ross! Puść mnie to było nie chcący ja na prawdę nie chciałam. Pomocy!
-Wiesz ze twoje krzyki są na marne w domu nikogo nie ma, a ja i tak zrobię co chcę.-mówiąc to wrzuciłem ją do basenu.
Oczami Nell
Nie mogłam uwierzyć, że Ross to zrobił na prawdę.
-To nie fair ja zrobiłam to niechcący a ty ?
-No ja też. UPS!- zaśmiał się, jeszcze pożałuje.
-Okey to teraz mi pomóż wyjść.- chłopak podał mi rękę, a ja wykorzystałam całą moją siłę żeby go pociągnąć do basenu.Kiedy chłopak się wynurzył powiedziałam tylko "Ups" i zaczęłam uciekać, kiedy byłam w domu postanowiłam że się schowam za kanapę, znając życie będzie szukał czegoś bardziej skomplikowanego. Słysząc jak wchodzi do domu zaczęłam się po cichu chichrać bo przy każdym kroku chlipotał.
-Wiesz na twoim miejscu to ja bym się ujawnił, kara będzie wtedy łagodniejsza, wiesz że ja i tak cię znajdę to w końcu mój dom.- zaczynam się go bać, jaka kara. Kiedy przeszedł koło sofy nie zaglądają za nią ulżyło mi chciałam już przemieścić się w inne miejsce ale nagle przed moimi oczami pojawił mi się on, słyszałma tylko wielki pisk i to mój.Chciałam uciec ale chłopak złapał mnie od tyłu próbując się wydostać zaczął mnie łaskotać chcąc się uwolnić dałam mu z łokcia w brzuch ale tak delikatnie chyba, bo chłopak się zgiął. Upadając na podłogę podeszła do niego i przyklękłam.
-Hej stary nic Ci nie jest to było delikatnie na prawdę.-po raz drugi się tłumaczyłam, chłopak popatrzył na mnie z byka, okey chyba jednak nie.
-Żartowałem- na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech, a ja zaczęłam go lać.Chłopak nie wyrabiał ze śmiechu nie miał siły nawet żeby się bronić.Ale wykorzystał moją nieuwagę bo teraz leżąc na podłodze to ja byłam pod nim.Patrzyłam się na niego ze złością
-Czemu takie piękne oczka mają tyle nienawiści- zaczęłam się śmiać
-A ty co poetą chcesz zostać ?- kiedy miał już coś powiedzieć drzwi do domu się otworzyły a w nich.....
__________________________________________________________________________
Hej *.*
Co tam u was Miśki :* Mam nadzieje że rozdział wam się spodoba <3 Trochę taki naciągany bo coś weny nie mam, ale spokojnie kiedyś mnie najdzie ale do puki nie dodam rozdziału to zapraszam na mój drugi BLOG <3 Pisam go z przyjaciółką http://lolsy123456789.blogspot.com/2015/03/rozdzai-20.html
Mam nadzieje że wam się spodoba ;)
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
5 KOMENTARZY=NEXT
Wyobraźcie sobie ze to Ross wychodzący z basen. Na widok tego zdjęcia moje zęby są cały czas na wierzchu :D
-Hej podwieźć Cię do szkoły ?
-Spoko. A takie małe pytanko mam, co ty tu robisz o tak wczesnej porze ?
-No wiesz nie to ze cię śledzę, nie rób sobie nadziei- w tym momencie zarzucił swoją grzywą- mamy spotkanie w studiu, a że tędy mam bliżej to czemu nie.
-Okey- i też zarzuciłam swoimi włosami, Riker się zaśmiał,a ja wsiadłam do auta.Cała drogę gadaliśmy o muzyce, strasznie mnie ciekawiło co oni tam robią, pewnie śpiewają no ale to inaczej się słucha a inaczej jest być tam i to przeżyć, jak tam jest.
-Wiesz jak chcesz to możesz kiedyś się ze mną zabrać na próbę zespołu.
-Serio? Była bym taka szczęśliwa.-wychodząc z auto posłałam Riker'owi buziaczka i poszłam na lekcje.Cały czas myślałam jaki układ przedstawić dzisiaj grupie.Na lekcjach byłam nieobecna, nie wiem w ogóle po co przychodziłam.Nie no taki żarcik trzeba udawać od czasu do czasu mądrego. Po lekcjach poszłam szybko do domu coś zjeść.Na zajęcia spóźniłam się półgodziny ale napisałam do jednej dziewczyny żeby przekazała innym że zajęcia będą przesunięte na inną godzinę. Spóźniłam się dlatego, ze moja mama miała dzisiaj gorszy dzień, a każde takie samopoczucie prowadzi ją tylko na jedną drogę... Poprosiłam Van żeby z nią została i się nią zaopiekowała bo ja mam inne obowiązki, oczywiście wyleciała mi z ból wersem.Ale ją zlałam, no bo co miałam się z nią kłócić.Kiedy doszłam na zajęcia przebrałam się i dołączyłam do rozgrzewającej się grupy.
-Hej wam wybaczcie mi przesuniecie zajęć, ale były małe komplikacje.
-Jesteś pewna że będziesz dzisiaj w stanie poprowadzić zajęcia? Co tam jedne zajęcia w tą czy we tą.
-Nie ja dam radę w końcu zobowiązałam się do czegoś.- uśmiechnęłam się chociaż ze w środku męczyła mnie cały czas myśl o mamie i jej stanie.A było już tak dobrze i co ? Tak nagle jej się pogorszyło, jestem ciekawa do czego dąży Bóg w moim życiu. Po rozmyśleniu wzięłam się w garść i pokazałam grupie nowe ruchy. Kiedy dziewczynom udało się mnie jakoś rozbawić już nie myślałam o niczym innym tylko o układzie, w środku tańca zadzwonił telefon jakiś nieznany numer.
-Hallo
-Dzień dobry czy dodzwoniłem się do Pani Nell Norrington?
-Tak,a kto mówi ?
-Doktor Steav proszę o szybkie pojawienie się....-szybko się rozłączyłam biorąc swoje rzeczy zawiadomiłam grupę że jak na dzisiaj to koniec zajęć.Chciałam już wychodzić ale Jake mnie zatrzymał
-Dobrze się czujesz strasznie blada jesteś, podwieźć Cię gdzieś ?
-Wiesz była bym Ci wdzięczna gdybyś mnie podwiózł do szpitala.- powiedział tylko "jasne" i poszedł po swoje rzeczy kiedy na niego czekałam podeszła do mnie Vic i powiedziała "Wszystko będzie dobrze". Kiedy Jake był gotowy poszła z nim do auta i po dziesięciu minutach byłam na miejscu podziękowałam mu i pędem poszłam do budynku. Nie wiedząc gdzie jest moja mama poszłam do recepcjonistki żeby się zapytać.
-Mogłaby mi Pani podać numer sali na której leży moja mama Kristen Norrington.-zmierzając mnie wzrokiem udawała że szuka coś w notesiku uhhh jak ja tego nienawidzę, zadzwonił telefon
-Zaczekaj- o nie tego już za wiele, wyrwałam jej telefon z ucha i rzuciłam nim o blat
-Nie ja nie będę czekać bo nie mam czasu, byłam pierwsza. Więc bądź tak miła i ogarnij swoje cztery litery i podaj mi numer sali.
-Spokojnie, ja mam czas.
-Ty może masz ale ja nie wyobraź sobie, ze moja mam jest ciężko chora i dobrze by było gdybym teraz tam przy niej była.
-Numer 32.- popatrzyła się z byka
-Dziękuje nie można było tak od razu.- teraz to ja wzięłam swoje cztery litery i podbiegłam pod salę.Kiedy byłam już na miejscu na krzesłach siedziała ciocia i Ross ? Co oni tu robią ?
-Hej ciociu gdzie jest mama ?-ona cały czas milczała.- Do jasnej cholery pytam się gdzie jest moja mama? Ciocia nic nawet się nie odważyła na mnie popatrzeć.Na szczęście albo i nie spotkałam doktora,
-Panie doktorze proszę zaczekać. Wie Pan może gdzie znajduje się Kristen Norrington ?
-Tak na sali operacyjnej.
-Jak to co się stało?
-Strasznie dużo krwi jej ubyło podczas krwotoku, przepraszam ale muszę iść.- ale jak to przecież była przy niej Van. Właśnie Van czemu jej tu nie ma ? Ze łzami w oczach podeszłam jeszcze raz do cioci ale teraz już na spokojnie bo już brak mi sił na to wszystko.
-Ciociu odpowiedz mi na pytanie. Czy Van do ciebie zadzwoniła że mama jest w szpitalu ?-ciocia nic mi nie odpowiedziała cały czas płakała, Ross widząc ze mam już dość postanowił się udzielić
-Kiedy przyszliśmy do twojej mamy Van nie było w domu,a Kristen leżała na podłodze i nie miała siły się ruszyć.Moja mama szybko zadzwoniła na pogotowie i dalej już wiesz co się działo.-załamana wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Van chyba jeszcze nigdy aż tak się na niej nie zawiodłam
-Halo-odebrała roześmiana
-Słysze że jest Ci do śmiechu przyjeżdżaj do szpitala w try miga sala 32.- i rozłączyłam się nie mam już siły to wszystko mnie przerasta.Po dziesięciu minutach pojawiła się Van.
-No hej przyjechałam szybko jak tylko się dało.- zerwałam się z krzesła i do niej podeszłam
-Gdzie ty byłaś? -cisza spodziewałam się tego-Pytam się chyba ciebie ? Zamierzasz mi odpowiedzieć!?
-Nie krzycz na mnie, byłam z koleżankami na zakupach.
-Haha na zakupach no i jak się bawiłaś?-spuściła wzrok -Nie wiedziałam że zachowasz się kiedykolwiek tak bezmyślnie, nawet nie wiesz jak się na tobie zawiodłam,jak można być aż takim debilem.
-Ale mama powiedziała, ze mogę i ona da sobie radę.
-Serio? Po tej akcji jesteś dla mnie skończona nienawidzę Cię rozumiesz-mówiłam przez łzy-i tak i tak byś my tu trafili ale gdybyś była przy mamie straciła by mniej krwi i jej stan byłby lepszy.Najlepiej to zejdź mi z oczu.-dziewczyna nie odzywając się poszła,a ja nie mając już siły rozpłakałam się pozostało mi już tylko to i nadzieje że mama przetrwa operację.Po chwili na swojej ręce poczułam czyjąś dłoń odwracając się dostrzegłam ze to Ross będąc bezsilną przytuliłam się do niego,chłopak objął mnie mocno i powtarzał słowa typu "wszystko będzie dobrze, jestem przy tobie, twoja mam to silna kobieta da radę", pierwszy raz poczułam ze mogę na niego liczyć i ze wszystkie żale które do sobie mieliśmy zniknęły, moje łzy nie przestawały lecieć.
-Dziękuje, że jesteś przy mnie.
-Nie ma za co.-uśmiechnął się delikatnie- co powiesz na spacerek żebyś się przewietrzyła, poodpychała świeżym powietrzem ?
-Nie ja chyba zostanę chce być na bieżąco.
-Idź ja do ciebie zadzwonię jeżeli się czegokolwiek dowiem- odezwała się ciocia. Ross pociągnął mnie za rękę i poszliśmy do pobliskiego parku.Całą drogę Ross podawał mi chusteczki,a ja próbowałam się opanować,kiedy usiedliśmy na ławce w ręce cały czas tarmosiłam telefon. Po chwili chłopak mi go zabrał
-Hej! Spokojnie wszystko będzie dobrze, i zostaw ten telefon skup się teraz na przyrodzie.
-Serio? To nie jest takie łatwe kiedy wiesz że twoja mama walczy o życie.Zawsze kiedy rano wstaje proszę o to żeby ten dzień nie był ostatnim, trudno jest mieszkać z ukochaną osobą która umiera Ci na oczach, i to nie tak że nic nie czuje i zamyka oczy tylko się torturuje z dnia na dzień czuje się coraz gorzej-łzy znowu zaczęły mi napływać-aż w końcu kiedyś przyjdzie takie dzień.....-nie dokończyłam bo chłopak mi przerwał
-Nie mów tak, zobaczysz wszystko będzie dobrze,zawsze masz mnie i cała moja rodzina jest do twojej dyspozycji, pamiętaj my zawsze ci pomożemy.
-A pomożesz mojej mamie?
-Choć bym chciał to nie potrafię.-po tych słowach chłopak mnie przytulił.Nagle zadzwonił telefon szybko wyrwałam się z objęć chłopaka i odebrałam.
-Hallo.
-Hej Nell tu ciocia mama jest już po operacji ale.....-nie dałam jej dokończyć
-Już idę.-nie czekając na chłopaka ruszyłam w stronę szpitala.
-Dzięki!!!- powiedział oburzony pokazałam mu ruchami rąk żeby przyszedł i ruszyliśmy razem.Na szczęście przy wejściu napotkałam lekarza.
-Witam doktorze, jak czuje się moja mama, mogę ją odwiedzić ?
-Jest dobra i zła wiadomość od której zacząć ?
-Od dobrej-odezwał się Ross, nawet zapomniałam ze dalej tu jest
-No to operacja się powiodła i powinno być coraz lepiej.-od razu mi ulżyło
-A ta zła ?-zapytałam choć dobrze wiedziałam że tego nie chcę słyszeć
-Zła to taka, że twoja mama jest chwilowo w śpiączce i nie wiemy kiedy się obudzi.- co? chciałam jeszcze się o coś zapytać ale doktor został wezwany.Poszłam pod sale i patrzyłam jak niewinny człowieczek sobie śpi.W myślach rozmawiałam z tatą mówiłam mu rzeczy typu "Mam nadzieje że teraz jesteś przy niej bo ja nie mogę, obiecaj mi że nie zostawisz mnie samej z Van" itd. Była już północ, a ciocia dalej była przy nas.
-Ciociu idź do domu jutro też jest dzień, to znaczy dzisiaj. Będę cię informowała na bieżąco obiecuje.-machnęła tylko rekom i siedziała dalej.-Ross zawieź mamę do domu niech się nie męczy.
-Okey pojadę do domu pod warunkiem że Ross z tobą zostanie okey? Ja zadzwonię po Marka.-powiedziała ciocia
-Ale ja sobie dam sama radę przecież jestem już prawie dorosła.
-No właśnie prawie.-powiedziała ciocia i poszła na dwór zadzwonić.
-Na serio nie musisz tu ze mną siedzieć, jedź z mamą do domu.
-A może ja chcę?
-Wow od kiedy ty jesteś taki dobry ? Do Caritasu się zapisałeś, spokojnie powiem im że czuwałeś nad nami.
-Dobra nie to że się poddaje ale nie chcę się kłócić.
-Ale my się nie kłócimy, po prostu uzgadniamy kto ma racje.-uśmiechnęłam się do chłopaka, on się tylko zaśmiał.
-Dobra dzieciaki ja jadę mam nadzieje że dacie sobie radę i się nie pozabijacie.
-No co ty mamo my ? -popatrzyliśmy na siebie teatralnie- Takie aniołki z nas, popatrz tylko.-w tym momencie uśmiechnęliśmy się do cioci jak małe dzieciaczki.
-Wiesz po tych słowach mi ulżyło- powiedziała sarkastycznie i zaśmiała się- Dobra ja idę pa wam.
-Pa tobie-powiedział Ross, a ciocia zniknęła za zakrętem. Po dłuższej chwili zaczęliśmy ze sobą rozmawiać a było dużo do omówienie, całe dziesięć lat.Rozmowom nie było końca dowiedziałam się tylu rzeczy o które bym go nawet nie podejrzewała.Opowiedział mi nawet taką pewną sytuację z jakąś dziewczyną że nie potrafiła biegać i na niego wpadła, na początku zaczęłam się śmiać ale po kalkulacji mojego mózgu moja reakcja była całkiem inna.
-Wiesz co sam nie potrafisz biegać, nie wpadło Ci do głowy że to ty nie potrafisz jeździć ?
-Ale o co Ci chodzi czemu bronisz tej dziewczyny ?
-Bo to ja nią jestem.- chłopak wyraczył oczy, a po chwili zaczęliśmy się śmiać.Będąc już wyczerpana położyłam głowę na chłopaka ramieniu tak jakoś odruchowo zawsze jak jestem z Vic to tak robię.Nagle urwał mi się film, pamiętam tylko ze końcowa rozmowa była o zwierzętach. Budząc się poczułam delikatny materiał, powoli otwierając oczy dostrzegłam pomarańczowe ściany z żółtymi detalami, podniosłam się jak poparzona, nagle drzwi się otworzyły a w nich stała Rydel okey jak tak wszystko sobie kalkuluje to myślę że jestem u Lynchów w domu.
-Hej piękna! -uśmiechnęła się szeroko nie odpowiedziałam jej- Chyba coś powiedziałam nie przywitasz się ze mną ?- zrobiła smutną minkę
-Aaaaa to do mnie było ? Sry myślałam , że masz zwidy i mówisz do kogoś innego.-zaśmiałyśmy się
-Co tam jak Ci się spało?
-Wiesz łóżko lepsze niż jak krzesło szpitalne.-uśmiechnęłam się
-A jak się czujesz ?
-Wiesz.... źle głowa mi pęka nie potrzebnie płakałam.
-Chodź dam Ci ubrania pójdziesz się odświeżyć i pójdziemy zrobić śniadanie.
-Az tak zalatuje ode mnie ?- Rydel się zaśmiała
-Nie po prostu dobrze Ci to zrobi- wywlekając się z łózka poszłam do pokoju dziewczyny wybrać sobie coś i do łazienki.W trakcie kompania ktoś wtargnął mi do łazienki na szczęście to była tylko Rydel poinformować mnie że zostanę sama bo ona musi coś załatwić a reszta rozpłynęła się.Kiedy byłam już odświeżona ubrałam się w ciuszki i poszłam sobie zrobić coś do jedzenia.
Oczami Ross'a
Cała grupa była wezwana do studia z samego rana, ledwo co wróciłem ze szpitala, a już musiałem jechać.Ledwo przytomny wsiadłem do samochodu, kiedy byliśmy na miejscu, zaczęła się próba. Szczerze mówiąc to mój głos nie brzmiał dzisiaj najlepiej.
-Stop! Stop! Stop! Ross co się z tobą dzieje ?-powiedział zbulwersowany Riker
-Stary ja nie spałem całą noc daj na luz- powiedziałem ziewając
-To się idzie spać a nie się z dziwkami szlaja.- po tych słowach zmroziłem go wzrokiem
-Wiesz wyobraź sobie, że nie szlajałem się z dziwkami! Byłem w szpitalu z Nell !-widać było że Riker'owi zrobiło się głupio nie czekając na jego odpowiedź, wziąłem swoje rzeczy i poszedłem do domu się przespać.
Kiedy otworzyłem drzwi pierwsze co mi się rzuciło w oczy to Nell machając tyłkiem robiąc coś przy blacie, chyba mnie nie słyszała bo miała słuchawki na uszach ale nie powiem od razu odechciało mi się spać. Chciałem ją wystraszyć od tyłu kiedy byłem już koło niej ona się odwróciła, a że miała w ręce picie oblała mnie nim.
-Ross ja przepraszam to taki tik obronny ciesz się ze picie miałam, a nie coś innego.-zaczęła się tłumaczyć brunetka, jej mina była tak zabawna że zacząłem się śmiać. Wydawała się być zdezorientowana, ale oczywiście nie pozostałem jej winny.Szybkim zwinnym ruchem wziąłem przerzuciłem ją przez plecy i otwierając drzwi na taras zaczęła krzyczeć.
-Ross! Puść mnie to było nie chcący ja na prawdę nie chciałam. Pomocy!
-Wiesz ze twoje krzyki są na marne w domu nikogo nie ma, a ja i tak zrobię co chcę.-mówiąc to wrzuciłem ją do basenu.
Oczami Nell
Nie mogłam uwierzyć, że Ross to zrobił na prawdę.
-To nie fair ja zrobiłam to niechcący a ty ?
-No ja też. UPS!- zaśmiał się, jeszcze pożałuje.
-Okey to teraz mi pomóż wyjść.- chłopak podał mi rękę, a ja wykorzystałam całą moją siłę żeby go pociągnąć do basenu.Kiedy chłopak się wynurzył powiedziałam tylko "Ups" i zaczęłam uciekać, kiedy byłam w domu postanowiłam że się schowam za kanapę, znając życie będzie szukał czegoś bardziej skomplikowanego. Słysząc jak wchodzi do domu zaczęłam się po cichu chichrać bo przy każdym kroku chlipotał.
-Wiesz na twoim miejscu to ja bym się ujawnił, kara będzie wtedy łagodniejsza, wiesz że ja i tak cię znajdę to w końcu mój dom.- zaczynam się go bać, jaka kara. Kiedy przeszedł koło sofy nie zaglądają za nią ulżyło mi chciałam już przemieścić się w inne miejsce ale nagle przed moimi oczami pojawił mi się on, słyszałma tylko wielki pisk i to mój.Chciałam uciec ale chłopak złapał mnie od tyłu próbując się wydostać zaczął mnie łaskotać chcąc się uwolnić dałam mu z łokcia w brzuch ale tak delikatnie chyba, bo chłopak się zgiął. Upadając na podłogę podeszła do niego i przyklękłam.
-Hej stary nic Ci nie jest to było delikatnie na prawdę.-po raz drugi się tłumaczyłam, chłopak popatrzył na mnie z byka, okey chyba jednak nie.
-Żartowałem- na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech, a ja zaczęłam go lać.Chłopak nie wyrabiał ze śmiechu nie miał siły nawet żeby się bronić.Ale wykorzystał moją nieuwagę bo teraz leżąc na podłodze to ja byłam pod nim.Patrzyłam się na niego ze złością
-Czemu takie piękne oczka mają tyle nienawiści- zaczęłam się śmiać
-A ty co poetą chcesz zostać ?- kiedy miał już coś powiedzieć drzwi do domu się otworzyły a w nich.....
__________________________________________________________________________
Hej *.*
Co tam u was Miśki :* Mam nadzieje że rozdział wam się spodoba <3 Trochę taki naciągany bo coś weny nie mam, ale spokojnie kiedyś mnie najdzie ale do puki nie dodam rozdziału to zapraszam na mój drugi BLOG <3 Pisam go z przyjaciółką http://lolsy123456789.blogspot.com/2015/03/rozdzai-20.html
Mam nadzieje że wam się spodoba ;)
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
5 KOMENTARZY=NEXT
Wyobraźcie sobie ze to Ross wychodzący z basen. Na widok tego zdjęcia moje zęby są cały czas na wierzchu :D
czwartek, 5 marca 2015
Rozdział 8
Kiedy byłam już wykapana, poszłam się ubrać w mini czarną sukieneczkę, delikatny makijaż no i włosy we francuskiego koka.Van ubrała krótkie spodenki i wyprostowała włosy, napisałam jeszcze SmS do Vic żeby po mnie przyszła za 10 minut.Tak, tak dalej się zadaję z tą wariatką, chociaż muszę przyznać że zrobiła się spokojniejsza, no i jest pedagogiem w szkole, że te dzieci się jeszcze nie powiesiły. Założyłam łańcuszek z serduszkiem z brylancików i zeszłam na dół do mamy.
-Hej, oooo jak ty ładnie wyglądasz. Dla kogo się tak wystroiłaś ?
-Hahaha dziękuje. dla nikogo, mi nie jest nikt potrzebny.
-Ta mówisz tak bo nie masz brania- odezwała się Van, a ja zaczęłam się śmiać,zawsze jak się wykąpie to mam dobry humor.
-Zobaczysz jeszcze będziesz mi kiedyś zazdrościła mojego chłopaka.
-To weź go tylko poinformuj żeby się wyrobił do pięćdziesiątki.- i zaczęłyśmy się śmiać , nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Ja otworze- i poleciałam w mgnieniu oka.Po otworzeniu drzwi zobaczyłam blondynkę, w różowej sukieneczce, oo mój ulubiony kolor.Wyglądała ślicznie, ale ona tak jak ja nie ma chłopaka, i się tym nie przejmowała, nasz przyjaźń wszystko nadrabia.
-Hej hej hej! Wyglądasz ślicznie.
-Oooo dzięki, dobra co chcesz ?- i uśmiechnęła się do mnie ja zaczęłam się śmiać powiedziałam tylko że wychodzę, no i za chwile Van złapała mnie z jednej strony a Vic z drugiej.Szłyśmy sobie ulicą i chłopacy cały czas nas zagadywali no to znaczy Van ugh.Nagle na ulicy Van zobaczyła dwóch blondynów chyba jej wpadli w oko.To nie możliwe jej ? i nie zaprzątałam sobie tym głowy i nie czekając na Van poszłam z Vic na imprezę. Kiedy już byłyśmy w środku spotkałyśmy kolegę Vic z pracy.Przedstawił się bardzo ładnie i w ogóle, ale jak zobaczyłam jak się oni razem zachowują to tylko jedna myśl mi przyszła "Jak oni dostali tą pracę". Nie przeszkadzałam im w rozmowie więc poszłam sobie zamówić drinka.
-Hej co taka ładna dziewczyna robi tutaj sama ?-odezwał się kelner
-A ty co ? Wywiad przeprowadzasz czy może książkę piszesz? Chyba za to ci nie płacą co nie ? Drinka poproszę.-popatrzył się na mnie zdziwiony, taaa już chyba wiem czemu nie mam chłopaka.
-Daj razy dwa, postawię tej ładnej dziewczynie, może trochę ochłonie.- koło mnie pojawił się blondyn, jak bym go znała, miał artystyczny nieład na głowie i brązowe oczy.
-A ty co, w Caritas się bawisz ? Dam sobie sama rade jestem dużo dziewczynką.
-Nie, Nie wątpię w to ale może poznam twoją milszą stronę.
-A skąd wiesz że taka istnieje ? Ja na twoim miejscu bym nie traciła czasu.- chłopak chciał już się odezwać, ale moja siostra przyszła.
-Hej Nell słuchaj.... o hej- i zaczęła się przymilać do chłopaka- czy my się skądś nie znamy ? - o Boże zaczyna się.
-Nie ale możemy.- chłopak odsłonił szereg swoich białych ząbków, a moja siostra zachowywała się jak nie powiem kto bo to moja siostra, nagle przyszedł kelner.wzięłam wypiłam tego drinka na raz, popatrzyli się na mnie ze zdziwieniem.
-No co jak się bawić to bawić.Daj jeszcze jednego.- wypiłam i chciałam odejść ale mnie zatrzymał ten za ladą.
-Hallo, a kto zapłaci ?
-On, dzięki- wskazałam na blondyna, i poszłam on tylko parsknął śmiechem i został z moją siostrą, na parkiecie była Vic z Martinem to ten jej przyjaciel.przyłączyłam się do nich.Kiedy po godzinnym tańcu nie mieli już siły poszli się napić, a ja zostałam.Nagle ktoś mnie złapał w tali i zaczął szeptać do ucha.
-Więc masz na imię Nell, miło mi Cie poznać- po głosie poznałam że to ten blondyn.
-Okey to ty już znasz moje imię, to teraz powiedz swoje.- usłyszałam tylko jak bladym się zaśmiał
-A ty co książkę piszesz ?- ooo ktoś tu moje odzywki używa, nie ładnie
-Nie traciła bym nawet strony na ciebie, po prostu nie wiem jak mam się do ciebie zwracać
-Jak chcesz.
-No proszę jeszcze że w Caritasie pracuje to jeszcze jaki ugodowy.To będę do ciebie mówić tleniony.
-Ha ha ha śmieszna jesteś. nie żartuj.- zaśmiał się sarkastycznie, odwróciłam się do niego przodem poczochrałam jego włosy mówiąc
-To nie był żart- uśmiechnęłam się i poszłam.
Oczami Ross'a
Kurcze zadziorna z niej dziewczynka nie łatwo będzie ją przelecieć, ale za to jej siostra wydaje się łatwa.Chciałem poszukać jej ale zatrzymał mnie brat.
-Ross możemy już stąd iść, nie ma tu nic ciekawego.- jak to nie dziewczyny wokół,a on mówi że nie ma nic ciekawego.
-Stary czy ty jesteś Gejem ?
-Nie,po prostu mnie nie interesują szybkie numerki.
-No okey to ty idź, a ja spróbuje coś upolować.-Riker sobie poszedł,a ja próbowałem namierzyć jakąś dziewczynkę która podda się mojemu urokowi.Dzisiaj wyjątkowo mi nie szło cały czas myślałem o Nell, jak bym już skądś znał to imię.Siedziałem sobie na sofie, nagle dosiadła się do mnie rudowłosa dziewczyna, no nie powiem ma czym oddychać.
-Hej jak Ci się podoba impreza ? Trochę nudno nie sądzisz ?-po tych słowach zaczęła jeździć ręką w okolicach mojego przyjaciela.- wiesz niedaleko mieszkam, jak byś miał ochotę się pobawić.-dziewczyna jest boska czyta mi w myślach.Złapała mnie za rękę i wyszliśmy z klubu.Będąc już w domu dziewczyna zamknęła drzwi na klucz i zaprowadziła mnie do pokoju,popchnęła mnie na łóżko,po drodze delikatnymi ruchami zsunęła z siebie sukieneczkę, nie powiem czerwona koronkowa bielizna dobrze wygląda na rudowłosej.Kiedy do mnie doszła usiadła na mnie ukradkiem,całując mnie rozpinała mi koszulę,kiedy ją ściągnęła rzuciła gdzieś w kąt, i zaczęła dobierać się do spodni.Nagle wylądowały one gdzieś na podłodze w oczach dziewczyny było widać pożądanie,kiedy chciała się już dobierać do mojego przyjaciela, ja przewróciłem ją tak że to teraz ona była pode mną,zacząłem okrążanymi ruchami masować jej piersi delikatnie włożyłem jej ręce pod plecy i rozsypiałem stanik,zacząłem ssać jej sutki i delikatnie pogryzać,za to dziewczyna jeździła delikatnie ręką po mojej klatce piersiowe,zjeżdżając coraz niżej zacisnęła rękę na moim przyrodzeniu,kiedy przeszliśmy do pocałunków jej język tańczył w moich ustach.Dziewczyna ściągnęła mi bokserki zabrała się za lizanie mojego penisa, najpierw wokół czubka jeździła językiem,a później zaczęła ssać,zacząłem pojękiwać, kiedy już nie mogłem wytrzymać i czułem jak wzrasta cały czas u mnie erekcja,ściągnąłem z dziewczyny koronkowe majteczki i w nią wszedłem.Było coraz mocniej i głębiej dziewczyna zaczęła pojękiwać i dyszeć, ja za to się rozkoszowałem tym przyjemnym uczuciem.Jej biodra współpracowały ze mną, czuć ze dziewczyna zna się na rzeczy.Później ruda usiadła na mnie ukradkiem nabijając się na mojego członka i delikatnie podskakiwać,jej piersi podskakiwały razem z nią więc postanowiłem jej pomóc i się nimi pobawić. Kiedy dziewczyna doszła wyszedłem z niej i położyłem się na łóżku, dziewczyna się we mnie wtuliła i szybko zasnęła.Kiedy rano się obudziłem dziewczyna dalej spała, delikatnie ją odkleiłem ode mnie i zacząłem się ubierać, zostawiłem jej karteczkę z napisem " będzie trzeba to powtórzyć" i wyszedłem.Postanowiłem pójść przez park, nie daleko zobaczyłem dziewczynę z aparatem, kiedy się odwróciła doznałem szoku to była Nell.Czy ona nie może spać?Postanowiłem do niej podejść.Kiedy byłem za dziewczyną krzyknąłem
-Hej!- tym samym strasząc ptaka któremu chciała zrobić zdjęcie.Chociaż może by nie uciekł, gdyby sama dziewczyna się nie wystraszyła i nie krzyknęła.Zacząłem się śmiać, a ona patrzyła na mnie ze wzrokiem zabójcy.
-Ty.......
_____________________________________________________________
Jakim sucharem pojedzie Nell tym razem Ross'a ???
Czy Ross się jej przedstawi ?? Czy będziesz coś między Ross'em a Van ?
Czytajcie, a się dowiecie wszystkiego po kolei.A i mam do was wielką prośbę jeżeli to czytacie to skomentujcie nawet nie wiecie ile to szczęścia daje człowiekowi nawet takie coś " :D " sprawia że uśmiech mam od ucha do ucha.I chodzę jak bym co ćpała ;) *.*
-Hej, oooo jak ty ładnie wyglądasz. Dla kogo się tak wystroiłaś ?
-Hahaha dziękuje. dla nikogo, mi nie jest nikt potrzebny.
-Ta mówisz tak bo nie masz brania- odezwała się Van, a ja zaczęłam się śmiać,zawsze jak się wykąpie to mam dobry humor.
-Zobaczysz jeszcze będziesz mi kiedyś zazdrościła mojego chłopaka.
-To weź go tylko poinformuj żeby się wyrobił do pięćdziesiątki.- i zaczęłyśmy się śmiać , nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Ja otworze- i poleciałam w mgnieniu oka.Po otworzeniu drzwi zobaczyłam blondynkę, w różowej sukieneczce, oo mój ulubiony kolor.Wyglądała ślicznie, ale ona tak jak ja nie ma chłopaka, i się tym nie przejmowała, nasz przyjaźń wszystko nadrabia.
-Hej hej hej! Wyglądasz ślicznie.
-Oooo dzięki, dobra co chcesz ?- i uśmiechnęła się do mnie ja zaczęłam się śmiać powiedziałam tylko że wychodzę, no i za chwile Van złapała mnie z jednej strony a Vic z drugiej.Szłyśmy sobie ulicą i chłopacy cały czas nas zagadywali no to znaczy Van ugh.Nagle na ulicy Van zobaczyła dwóch blondynów chyba jej wpadli w oko.To nie możliwe jej ? i nie zaprzątałam sobie tym głowy i nie czekając na Van poszłam z Vic na imprezę. Kiedy już byłyśmy w środku spotkałyśmy kolegę Vic z pracy.Przedstawił się bardzo ładnie i w ogóle, ale jak zobaczyłam jak się oni razem zachowują to tylko jedna myśl mi przyszła "Jak oni dostali tą pracę". Nie przeszkadzałam im w rozmowie więc poszłam sobie zamówić drinka.
-Hej co taka ładna dziewczyna robi tutaj sama ?-odezwał się kelner
-A ty co ? Wywiad przeprowadzasz czy może książkę piszesz? Chyba za to ci nie płacą co nie ? Drinka poproszę.-popatrzył się na mnie zdziwiony, taaa już chyba wiem czemu nie mam chłopaka.
-Daj razy dwa, postawię tej ładnej dziewczynie, może trochę ochłonie.- koło mnie pojawił się blondyn, jak bym go znała, miał artystyczny nieład na głowie i brązowe oczy.
-A ty co, w Caritas się bawisz ? Dam sobie sama rade jestem dużo dziewczynką.
-Nie, Nie wątpię w to ale może poznam twoją milszą stronę.
-A skąd wiesz że taka istnieje ? Ja na twoim miejscu bym nie traciła czasu.- chłopak chciał już się odezwać, ale moja siostra przyszła.
-Hej Nell słuchaj.... o hej- i zaczęła się przymilać do chłopaka- czy my się skądś nie znamy ? - o Boże zaczyna się.
-Nie ale możemy.- chłopak odsłonił szereg swoich białych ząbków, a moja siostra zachowywała się jak nie powiem kto bo to moja siostra, nagle przyszedł kelner.wzięłam wypiłam tego drinka na raz, popatrzyli się na mnie ze zdziwieniem.
-No co jak się bawić to bawić.Daj jeszcze jednego.- wypiłam i chciałam odejść ale mnie zatrzymał ten za ladą.
-Hallo, a kto zapłaci ?
-On, dzięki- wskazałam na blondyna, i poszłam on tylko parsknął śmiechem i został z moją siostrą, na parkiecie była Vic z Martinem to ten jej przyjaciel.przyłączyłam się do nich.Kiedy po godzinnym tańcu nie mieli już siły poszli się napić, a ja zostałam.Nagle ktoś mnie złapał w tali i zaczął szeptać do ucha.
-Więc masz na imię Nell, miło mi Cie poznać- po głosie poznałam że to ten blondyn.
-Okey to ty już znasz moje imię, to teraz powiedz swoje.- usłyszałam tylko jak bladym się zaśmiał
-A ty co książkę piszesz ?- ooo ktoś tu moje odzywki używa, nie ładnie
-Nie traciła bym nawet strony na ciebie, po prostu nie wiem jak mam się do ciebie zwracać
-Jak chcesz.
-No proszę jeszcze że w Caritasie pracuje to jeszcze jaki ugodowy.To będę do ciebie mówić tleniony.
-Ha ha ha śmieszna jesteś. nie żartuj.- zaśmiał się sarkastycznie, odwróciłam się do niego przodem poczochrałam jego włosy mówiąc
-To nie był żart- uśmiechnęłam się i poszłam.
Oczami Ross'a
Kurcze zadziorna z niej dziewczynka nie łatwo będzie ją przelecieć, ale za to jej siostra wydaje się łatwa.Chciałem poszukać jej ale zatrzymał mnie brat.
-Ross możemy już stąd iść, nie ma tu nic ciekawego.- jak to nie dziewczyny wokół,a on mówi że nie ma nic ciekawego.
-Stary czy ty jesteś Gejem ?
-Nie,po prostu mnie nie interesują szybkie numerki.
-No okey to ty idź, a ja spróbuje coś upolować.-Riker sobie poszedł,a ja próbowałem namierzyć jakąś dziewczynkę która podda się mojemu urokowi.Dzisiaj wyjątkowo mi nie szło cały czas myślałem o Nell, jak bym już skądś znał to imię.Siedziałem sobie na sofie, nagle dosiadła się do mnie rudowłosa dziewczyna, no nie powiem ma czym oddychać.
-Hej jak Ci się podoba impreza ? Trochę nudno nie sądzisz ?-po tych słowach zaczęła jeździć ręką w okolicach mojego przyjaciela.- wiesz niedaleko mieszkam, jak byś miał ochotę się pobawić.-dziewczyna jest boska czyta mi w myślach.Złapała mnie za rękę i wyszliśmy z klubu.Będąc już w domu dziewczyna zamknęła drzwi na klucz i zaprowadziła mnie do pokoju,popchnęła mnie na łóżko,po drodze delikatnymi ruchami zsunęła z siebie sukieneczkę, nie powiem czerwona koronkowa bielizna dobrze wygląda na rudowłosej.Kiedy do mnie doszła usiadła na mnie ukradkiem,całując mnie rozpinała mi koszulę,kiedy ją ściągnęła rzuciła gdzieś w kąt, i zaczęła dobierać się do spodni.Nagle wylądowały one gdzieś na podłodze w oczach dziewczyny było widać pożądanie,kiedy chciała się już dobierać do mojego przyjaciela, ja przewróciłem ją tak że to teraz ona była pode mną,zacząłem okrążanymi ruchami masować jej piersi delikatnie włożyłem jej ręce pod plecy i rozsypiałem stanik,zacząłem ssać jej sutki i delikatnie pogryzać,za to dziewczyna jeździła delikatnie ręką po mojej klatce piersiowe,zjeżdżając coraz niżej zacisnęła rękę na moim przyrodzeniu,kiedy przeszliśmy do pocałunków jej język tańczył w moich ustach.Dziewczyna ściągnęła mi bokserki zabrała się za lizanie mojego penisa, najpierw wokół czubka jeździła językiem,a później zaczęła ssać,zacząłem pojękiwać, kiedy już nie mogłem wytrzymać i czułem jak wzrasta cały czas u mnie erekcja,ściągnąłem z dziewczyny koronkowe majteczki i w nią wszedłem.Było coraz mocniej i głębiej dziewczyna zaczęła pojękiwać i dyszeć, ja za to się rozkoszowałem tym przyjemnym uczuciem.Jej biodra współpracowały ze mną, czuć ze dziewczyna zna się na rzeczy.Później ruda usiadła na mnie ukradkiem nabijając się na mojego członka i delikatnie podskakiwać,jej piersi podskakiwały razem z nią więc postanowiłem jej pomóc i się nimi pobawić. Kiedy dziewczyna doszła wyszedłem z niej i położyłem się na łóżku, dziewczyna się we mnie wtuliła i szybko zasnęła.Kiedy rano się obudziłem dziewczyna dalej spała, delikatnie ją odkleiłem ode mnie i zacząłem się ubierać, zostawiłem jej karteczkę z napisem " będzie trzeba to powtórzyć" i wyszedłem.Postanowiłem pójść przez park, nie daleko zobaczyłem dziewczynę z aparatem, kiedy się odwróciła doznałem szoku to była Nell.Czy ona nie może spać?Postanowiłem do niej podejść.Kiedy byłem za dziewczyną krzyknąłem
-Hej!- tym samym strasząc ptaka któremu chciała zrobić zdjęcie.Chociaż może by nie uciekł, gdyby sama dziewczyna się nie wystraszyła i nie krzyknęła.Zacząłem się śmiać, a ona patrzyła na mnie ze wzrokiem zabójcy.
-Ty.......
_____________________________________________________________
Jakim sucharem pojedzie Nell tym razem Ross'a ???
Czy Ross się jej przedstawi ?? Czy będziesz coś między Ross'em a Van ?
Czytajcie, a się dowiecie wszystkiego po kolei.A i mam do was wielką prośbę jeżeli to czytacie to skomentujcie nawet nie wiecie ile to szczęścia daje człowiekowi nawet takie coś " :D " sprawia że uśmiech mam od ucha do ucha.I chodzę jak bym co ćpała ;) *.*
sobota, 28 lutego 2015
Rozdział 12
-....wygrywa Ross.Gdyby nie te dziewczyny które za tobą tak szaleją Nell by wygrała.Gratulacje.-Brzmiało to trochę jak pojazd więc zaczęłam się śmiać,oczywiście dyskretnie,na ile to było możliwe.Zeszłam ze sceny i podeszłam do mojej przyjaciół Vic.
-Dziewczyno przeszłaś samą siebie jesteś wspaniała.Chyba zapiszę się na zajęcia do ciebie.
-Dobrze że chociaż tobie się podobało.-Nie zbytnio zależało mi na wygranej,ale każdą opinie biorę do siebie.I jeżeli bym była dobra to bym to wygrała.
-Ej dziewczyno słyszałaś przecież że gdyby nie te puste panienki to byś wygrała.
-Wiesz,ze on tego tak nie powiedział ?
-No wiem chciałam ubarwić tą wypowiedź.-zaczęłyśmy się śmiać-To co wracamy czy zostajemy ?
-Wiesz chciałabym wrócić do domu, bo moja mam znowu zaczyna chorować.-przytaknęła i wyszłyśmy z klubu.Będą w domu poszłam do mamy sypialni upewnić się że sobie spokojnie śpi na szczęście tak było.Wchodząc do swojego pokoju zauważyłam Van na mojej pufie.UGH!!!
-Co ty tu robisz ? Masz chyba swój pokój co nie ?
-Spokojnie chcę tylko porozmawiać.Dlaczego jesteś dla mnie taka wredna ?
-TY jesteś dla mnie to ja dla ciebie "Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie". Nie wiem co chcesz tym wskórać ale ja sobą nie dam tak pomiatać.
-Wiem przepraszam.Ja nie wiem co się ze mną dzieje po prostu ja się boję.
-Czego ?
-....
Oczami Ross'a
Ta cała "Taneczna Bitwa" mnie wykończyła.Pamiętam że jako mała Nell poruszała się jakby chciała do toalety,a teraz jest wspaniała.Nie mogę uwierzyć,że to ona tak strasznie się zmieniła.Ale ja chyba jeszcze bardziej.Moje przemyślenia przerwała blond dziewczyna,miała na sobie czarną miniówkę,kozaki ponad kolana i niby kurteczkę która i tak nic nie zakrywała nie to żebym narzekał.
-Hej.Wiesz dobrze tańczysz może byś mi pokazał parę kroków.-mówiąc to cały czas kręciła włosy na palec
-Wiesz jeżeli chcesz to dzisiaj mam wolny wieczór.-blondyneczka uśmiechnęła się zachęcająco.Złapała mnie za rękę i zaprowadziła do jakiegoś pokoju w klubie, otwierając drzwi kluczykiem.Za drzwiami było łóżko w przeodziane w czerwoną pościel z czarnymi detalami.Pokój miał ściany bordowo-szare,nie powiem już sam nastrój mnie podniecił.
-Wiesz bo ja co nie co potrafię.-wyszeptała mi do ucha,po tych słowach obróciła się do mnie tyłem i ocierając się o mnie zjeżdżała coraz niżej.Pod wpływem dotyku dziewczyny mój członek zaczął pulsować.
-To pierwszą lekcję mamy już za sobą.Przejdźmy do drugiej.-Przypierając dziewczynę o ścianę,wpiłem się w jej pełne czerwone usta.Ocierając się swoim członkiem o jej waginę dziewczyna zaczęła oddychać ciężej.Rozpiąłem jej sukieneczkę,delikatnie zjechała po jej ciele.Dziewczyna nie chcąc zostać w tyle zaczęła rozpinać mi koszulę.Kiedy wylądowała koło sukienki, rękoma zaczęła jeździć po mojej klacie,rozpinając swoje kozaczki wypięła się w moją stronę,dostając klapsa jęknęła.Prostując się złapała za moje spodnie i wkładając do nich rękę,złapała za mojego członka i delikatnie po nim jeździła,przyprawiają mnie o jęki i jeszcze większe podniecenie postanowiłem zanieść ją na łóżko.Będąc nad dziewczyną rozpoiłem jej stanik,zacząłem się bawić jej skarbami masować,przegrywać,ssać,jej brodawki robiły się coraz twardsze .Po chwili to dziewczyna była nade mną zaczęła mnie całować zaczynając od ust kończąc na członku,biorąc go do buzi zaczęła go ssać,jeździła językiem wokół główki,dziewczyna wydawała się być usatysfakcjonowana moimi jękami ,chcą się już wyładować złapałem dziewczynę w tali i w nią wszedłem.Na początku poruszałem się wolno ale z sekundy na sekundę było coraz szybciej nasze oddechy robiły się cięższe,a z ust zaczęły wydobywać się jęki.Wbijając się w nią raz a porządnie dziewczyna doszła.Wyjmując w czasie swojego penisa,eksplodował na nią spermą.Widząc,że blondynka czuje się spełniona zacząłem się ubierać.
-To kiedy następna lekcja?-zapytała się dziewczyna ja tylko się uśmiechnąłem i wyszedłem.Po takiej nocy marzy mi się już tylko jedno, gorąca kąpiel i pójście spać.Będąc w domu chciałem iść na górę pod prysznic ale zatrzymała mnie Rydel.
-Hej co tam ? Byłeś u Nell ?
-Hej.Nie ? Skąd to pytanie ?
-No bo wiesz fajnie byłoby gdyby wszystko było tak jak kiedyś nie sądzisz ?
-A ty nie sądzisz z byt wiele ?-po tych słowach skierowałem się do siebie.
Oczami Nell
Pierwszy raz nie wiem co się dzieje z moja siostrą,a do puki mi nie powie o co chodzi to nie jestem w stanie jej pomóc.Niby jestem na nią zła za to,ze była dla mnie taka wredna ale z drugiej strony to moja siostra i co by się nie wydarzyło to i tak ją będę kochać.
-To powiesz co się stało?
-No bo ja.....ja...się zakochałam.
-To wspaniała wiadomość,wiem że możesz się bać pierwszej miłości i w ogóle ale zawsze będziesz miała oparcie we mnie i ja będę próbowała Ci jakoś pomóc.
-Możesz mi pomóc w dość nietypowy sposób po prostu nie odzywaj się do pewnej osoby,okey ?
-Okey? A co to za osoba ?-moja siostra ma dziwne pomysły ale nie wiedziałam,ze aż tak z nią źle.
-Ross-a to nie ma problemu i tak się do siebie nie odzywamy.To proste ale czekaj jeżeli ja mam się nie odzywać do Ross'a to znaczy,że...o nie tylko nie to.
-Czy to znaczy,że ty się zakochałaś w Ross'ie ? Powiedz,że nie.
-To ja się nie odezwę-po tych słowach wyszła.Wyszłam na balkon i zaczęłam opowiadać tacie o tym co się wydarzyło przez te parę dni.
-Hej tatko co tam u ciebie? Mam nadzieje,że lepiej niż u mnie.Czy ty to słyszałeś Van zakochała się w...no w nim.Szok ale wiesz mam też te dobre wieści zapisałam się na kurs śpiewu.Dla mnie to plus ale dla nauczycieli męka,tęsknie za tobą nawet nie wiesz jak bym chciała Cię teraz przytulić.
-Mnie możesz.-z dołu odezwał się głos.....Rydel ?
-Co ty tu robisz ? I jeszcze jedno pytanie. Czy ty to wszystko słyszałaś ?
-Wiesz tak jakoś poczułam się samotnie i pomyślałam,że cię odwiedzę,nic nie słyszałam nie dawno przyszłam.Chyba,że się liczy to,że twoja siostra się buja w moim bracie.
-Ciszej jeszcze ktoś usłyszy.Jakim cudem poczułaś się samotnie masz chłopaka i czwórkę braci?
-Chodź to Ci wszystko wytłumaczę.-powiedziałam "Daj mi 5 min" i poszłam ubrać kurtkę na stole w kuchni zostawiłam karteczkę gdyby mama się obudziła żeby się nie martwiła.Kiedy wyszłam Rydel czekała już pod bramką.Postanowiłyśmy iść do parku na huśtawki,całą drogę prosiłam Rydel żeby nikomu tego nie mówiła dobrze wiem jaka z niej papla.Kiedy już po raz setny przyrzekła mi,że nic nie powie zaczęła inny temat.
-Wiesz Nell fajnie by było gdyby wszystko było tak jak dawniej.
-Ale ty wiesz,ze tak jest znowu się przyjaźnimy,spotykamy,gadamy jedynie co się zmieniło to to że jesteśmy większe i głupsze.-zaczęłyśmy się śmiać
-Ale mi nie chodzi o to.Chciałabym, żebyś miała jakiś kontakt z Ross'em.
-Po pierwsze ja mu nic nie zrobiłam nie wiem co ma do mnie,po drugie nie mogę bo Van mnie o to poprosiła,a po za tym on mi nie jest potrzebny do szczęścia.
-Jesteś pewna ?
-Coś sugerujesz ?
-Ja nie..nie no co ty.-zaczęłyśmy się śmiać.Później Rydel odprowadziła mnie do domu,a że bała się wracać do domu zadzwoniła po brata.Po dziesięciu minutach przyjechał Riker.
-Hej Nell-dał mi buziaka w policzek-Co tam ?
-A nic Rydel poczuła się samotnie i postanowiła mnie odwiedzić,byś się mógł czasem zająć swoją siostrą.
-Dobrze od teraz wszędzie i zawsze razem -objął ją ramieniem
-Zapłacisz mi za to- te słowa Rydel skierowała do mnie, zaczęliśmy się śmiać po pięciu minutach odjechali,a ja poszłam do domu wykąpałam się i poszłam spać bo jutro szkoła.Wstając rano jeszcze nie wiedziałam co mnie czeka.To będzie chyba mój najgorszy dzień. I to x2.
_______________________________________________________________________
Hej hej hej. Co tam u was? Mam nadzieje że rozdział wam się spodobał.Piszcze swoje opinie w komentarzach.
KOMENTUJESZ-MOTYWUJESZ
-Dziewczyno przeszłaś samą siebie jesteś wspaniała.Chyba zapiszę się na zajęcia do ciebie.
-Dobrze że chociaż tobie się podobało.-Nie zbytnio zależało mi na wygranej,ale każdą opinie biorę do siebie.I jeżeli bym była dobra to bym to wygrała.
-Ej dziewczyno słyszałaś przecież że gdyby nie te puste panienki to byś wygrała.
-Wiesz,ze on tego tak nie powiedział ?
-No wiem chciałam ubarwić tą wypowiedź.-zaczęłyśmy się śmiać-To co wracamy czy zostajemy ?
-Wiesz chciałabym wrócić do domu, bo moja mam znowu zaczyna chorować.-przytaknęła i wyszłyśmy z klubu.Będą w domu poszłam do mamy sypialni upewnić się że sobie spokojnie śpi na szczęście tak było.Wchodząc do swojego pokoju zauważyłam Van na mojej pufie.UGH!!!
-Co ty tu robisz ? Masz chyba swój pokój co nie ?
-Spokojnie chcę tylko porozmawiać.Dlaczego jesteś dla mnie taka wredna ?
-TY jesteś dla mnie to ja dla ciebie "Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie". Nie wiem co chcesz tym wskórać ale ja sobą nie dam tak pomiatać.
-Wiem przepraszam.Ja nie wiem co się ze mną dzieje po prostu ja się boję.
-Czego ?
-....
Oczami Ross'a
Ta cała "Taneczna Bitwa" mnie wykończyła.Pamiętam że jako mała Nell poruszała się jakby chciała do toalety,a teraz jest wspaniała.Nie mogę uwierzyć,że to ona tak strasznie się zmieniła.Ale ja chyba jeszcze bardziej.Moje przemyślenia przerwała blond dziewczyna,miała na sobie czarną miniówkę,kozaki ponad kolana i niby kurteczkę która i tak nic nie zakrywała nie to żebym narzekał.
-Hej.Wiesz dobrze tańczysz może byś mi pokazał parę kroków.-mówiąc to cały czas kręciła włosy na palec
-Wiesz jeżeli chcesz to dzisiaj mam wolny wieczór.-blondyneczka uśmiechnęła się zachęcająco.Złapała mnie za rękę i zaprowadziła do jakiegoś pokoju w klubie, otwierając drzwi kluczykiem.Za drzwiami było łóżko w przeodziane w czerwoną pościel z czarnymi detalami.Pokój miał ściany bordowo-szare,nie powiem już sam nastrój mnie podniecił.
-Wiesz bo ja co nie co potrafię.-wyszeptała mi do ucha,po tych słowach obróciła się do mnie tyłem i ocierając się o mnie zjeżdżała coraz niżej.Pod wpływem dotyku dziewczyny mój członek zaczął pulsować.
-To pierwszą lekcję mamy już za sobą.Przejdźmy do drugiej.-Przypierając dziewczynę o ścianę,wpiłem się w jej pełne czerwone usta.Ocierając się swoim członkiem o jej waginę dziewczyna zaczęła oddychać ciężej.Rozpiąłem jej sukieneczkę,delikatnie zjechała po jej ciele.Dziewczyna nie chcąc zostać w tyle zaczęła rozpinać mi koszulę.Kiedy wylądowała koło sukienki, rękoma zaczęła jeździć po mojej klacie,rozpinając swoje kozaczki wypięła się w moją stronę,dostając klapsa jęknęła.Prostując się złapała za moje spodnie i wkładając do nich rękę,złapała za mojego członka i delikatnie po nim jeździła,przyprawiają mnie o jęki i jeszcze większe podniecenie postanowiłem zanieść ją na łóżko.Będąc nad dziewczyną rozpoiłem jej stanik,zacząłem się bawić jej skarbami masować,przegrywać,ssać,jej brodawki robiły się coraz twardsze .Po chwili to dziewczyna była nade mną zaczęła mnie całować zaczynając od ust kończąc na członku,biorąc go do buzi zaczęła go ssać,jeździła językiem wokół główki,dziewczyna wydawała się być usatysfakcjonowana moimi jękami ,chcą się już wyładować złapałem dziewczynę w tali i w nią wszedłem.Na początku poruszałem się wolno ale z sekundy na sekundę było coraz szybciej nasze oddechy robiły się cięższe,a z ust zaczęły wydobywać się jęki.Wbijając się w nią raz a porządnie dziewczyna doszła.Wyjmując w czasie swojego penisa,eksplodował na nią spermą.Widząc,że blondynka czuje się spełniona zacząłem się ubierać.
-To kiedy następna lekcja?-zapytała się dziewczyna ja tylko się uśmiechnąłem i wyszedłem.Po takiej nocy marzy mi się już tylko jedno, gorąca kąpiel i pójście spać.Będąc w domu chciałem iść na górę pod prysznic ale zatrzymała mnie Rydel.
-Hej co tam ? Byłeś u Nell ?
-Hej.Nie ? Skąd to pytanie ?
-No bo wiesz fajnie byłoby gdyby wszystko było tak jak kiedyś nie sądzisz ?
-A ty nie sądzisz z byt wiele ?-po tych słowach skierowałem się do siebie.
Oczami Nell
Pierwszy raz nie wiem co się dzieje z moja siostrą,a do puki mi nie powie o co chodzi to nie jestem w stanie jej pomóc.Niby jestem na nią zła za to,ze była dla mnie taka wredna ale z drugiej strony to moja siostra i co by się nie wydarzyło to i tak ją będę kochać.
-To powiesz co się stało?
-No bo ja.....ja...się zakochałam.
-To wspaniała wiadomość,wiem że możesz się bać pierwszej miłości i w ogóle ale zawsze będziesz miała oparcie we mnie i ja będę próbowała Ci jakoś pomóc.
-Możesz mi pomóc w dość nietypowy sposób po prostu nie odzywaj się do pewnej osoby,okey ?
-Okey? A co to za osoba ?-moja siostra ma dziwne pomysły ale nie wiedziałam,ze aż tak z nią źle.
-Ross-a to nie ma problemu i tak się do siebie nie odzywamy.To proste ale czekaj jeżeli ja mam się nie odzywać do Ross'a to znaczy,że...o nie tylko nie to.
-Czy to znaczy,że ty się zakochałaś w Ross'ie ? Powiedz,że nie.
-To ja się nie odezwę-po tych słowach wyszła.Wyszłam na balkon i zaczęłam opowiadać tacie o tym co się wydarzyło przez te parę dni.
-Hej tatko co tam u ciebie? Mam nadzieje,że lepiej niż u mnie.Czy ty to słyszałeś Van zakochała się w...no w nim.Szok ale wiesz mam też te dobre wieści zapisałam się na kurs śpiewu.Dla mnie to plus ale dla nauczycieli męka,tęsknie za tobą nawet nie wiesz jak bym chciała Cię teraz przytulić.
-Mnie możesz.-z dołu odezwał się głos.....Rydel ?
-Co ty tu robisz ? I jeszcze jedno pytanie. Czy ty to wszystko słyszałaś ?
-Wiesz tak jakoś poczułam się samotnie i pomyślałam,że cię odwiedzę,nic nie słyszałam nie dawno przyszłam.Chyba,że się liczy to,że twoja siostra się buja w moim bracie.
-Ciszej jeszcze ktoś usłyszy.Jakim cudem poczułaś się samotnie masz chłopaka i czwórkę braci?
-Chodź to Ci wszystko wytłumaczę.-powiedziałam "Daj mi 5 min" i poszłam ubrać kurtkę na stole w kuchni zostawiłam karteczkę gdyby mama się obudziła żeby się nie martwiła.Kiedy wyszłam Rydel czekała już pod bramką.Postanowiłyśmy iść do parku na huśtawki,całą drogę prosiłam Rydel żeby nikomu tego nie mówiła dobrze wiem jaka z niej papla.Kiedy już po raz setny przyrzekła mi,że nic nie powie zaczęła inny temat.
-Wiesz Nell fajnie by było gdyby wszystko było tak jak dawniej.
-Ale ty wiesz,ze tak jest znowu się przyjaźnimy,spotykamy,gadamy jedynie co się zmieniło to to że jesteśmy większe i głupsze.-zaczęłyśmy się śmiać
-Ale mi nie chodzi o to.Chciałabym, żebyś miała jakiś kontakt z Ross'em.
-Po pierwsze ja mu nic nie zrobiłam nie wiem co ma do mnie,po drugie nie mogę bo Van mnie o to poprosiła,a po za tym on mi nie jest potrzebny do szczęścia.
-Jesteś pewna ?
-Coś sugerujesz ?
-Ja nie..nie no co ty.-zaczęłyśmy się śmiać.Później Rydel odprowadziła mnie do domu,a że bała się wracać do domu zadzwoniła po brata.Po dziesięciu minutach przyjechał Riker.
-Hej Nell-dał mi buziaka w policzek-Co tam ?
-A nic Rydel poczuła się samotnie i postanowiła mnie odwiedzić,byś się mógł czasem zająć swoją siostrą.
-Dobrze od teraz wszędzie i zawsze razem -objął ją ramieniem
-Zapłacisz mi za to- te słowa Rydel skierowała do mnie, zaczęliśmy się śmiać po pięciu minutach odjechali,a ja poszłam do domu wykąpałam się i poszłam spać bo jutro szkoła.Wstając rano jeszcze nie wiedziałam co mnie czeka.To będzie chyba mój najgorszy dzień. I to x2.
_______________________________________________________________________
Hej hej hej. Co tam u was? Mam nadzieje że rozdział wam się spodobał.Piszcze swoje opinie w komentarzach.
KOMENTUJESZ-MOTYWUJESZ
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





