czwartek, 26 marca 2015

Rozdział 14

W holu pojawiła się Rydel, kiedy nas zobaczyła zaczęła rzucać głupimi tekstami typu "To ja wam nie będę przeszkadzać.Mogliście chociaż iść do pokoju Ross'a",a ostatnie to było pytanie "Dlaczego jesteście mokrzy", kiedy chciałam odpowiedzieć i odepchnąć chłopaka do domu przyszła rozbawiona Van, ale kiedy zobaczyła mnie i Ross'a mina jej zrzedła.Nie dziwię się też bym była zazdrosna o chłopaka,szybko wstałam z podłogi.
-To nie tak jak myślicie macie zbyt bujną wyobraźnią-popatrzyłam się znacząco na Rydel-po prostu...no ten... dobra nie potrafię tego wytłumaczyć.Zbyt długa historia.
-Mamy czas- powiedziała niby smutna,a i tak zirytowana Van ale oczywiście dalej się uśmiechała żeby nic się nie wydało, dobra mina do złej gry.
-Ale ja nie bo muszę się przebrać i jadę do mamy do szpitala.-powiedziałam i poszłam z Rydel na górę żeby wysuszyć się i ubrać w nowe ciuchy.Oczywiście wypytywała mnie co się stało to jej opowiedziałam bo by mnie zamęczyła. Była zawiedziona bo myślała że to będzie trochę inaczej.Kidy byłam już gotowa chciałam wychodzić ale Ross mnie zatrzymał.Chłopak był już przebrany w białą koszulę czarne spodnie i trampki ale jego włosy były nadal mokre.
-Czekaj zawiozę cię.- siedząca Van naprostowała się i wstała z kanapy.
-Nie fatyguj się Ross masz mokre włosy jeszcze się przeziębisz, ja ją podwiozę i tak sama muszę tam jechać, a po za tym musimy sobie pogadać prawda ?!
-Prawda. To dziękuje za dzisiejszy nocleg.Pa.-powiedziałam i ruszyłam w stronę samochodu razem z Van coś czuje że ta droga nie będzie przyjemna.Jeszcze nie odjechaliśmy z pod domu Lunchów, a ona już zaczęła mi prawić kazania.
-Była umowa prawda masz się do niego nie zbliżać i mi nie przeszkadzać!-mówiła to zamykając drzwi od auta
-Była tez umowa że zostaniesz z mamą prawda! A tym czasem ty balujesz sobie z koleżankami. Czyżbyś się mnie bała jako konkurencji?
-Ja ciebie haha śmieszna jesteś, i nie krzycz do mnie jestem starsza i nie życzę sobie takiego zachowania w stosunku do mnie,zrozumiano!
-Zrozumiano!- i w tym momencie wyszłam z auta.
-Co ty robisz? Wracaj tu natychmiast.
-Wiesz jest tak ładna pogoda że chyba pójdę na pieszo!- i ruszyłam w stronę szpitala nie zwracając uwagi na siostrę.Dzisiaj powinnam być w szkole ale ciocia napisała mi zwolnienie, ale na zajęciach tanecznych już powinnam być.Kiedy szłam sobie parkiem spotkałam znajome osoby tak jak bym je już gdzieś widziała.Nagle podbiegła do mnie mała dziewczynka, miała blond długie włosy i brązowe oczka wyglądała jak laleczka z wystawy.
-Hej Nell nawet nie wiesz jak się za tobą stęskniłam.- i mocno mnie przytuliła. Jestem ciekawa czy jak się zapytam jej jak ma na imię to czy będzie jej przykro trochę siupa.
-Hej.....
-Alice! No co ty nie pamiętasz mnie ?!
-ALICE!!! O boziu jak się stęskniłam. Nie e ja bym cię miała zapomnieć.Po porostu czasem mam zaćmienie.- popatrzyła na mnie z byka- No dobra wyleciało mi z głowy.-przytuliłam dziewczynkę. Alice to jest ta mała dziewczynka córka Grega i Margaret moich sąsiadów.Dawno ich nie widziałam ponieważ musieli wyjechać do New York bo mała choruje na serduszko. Szkoda mi jej jest taką wesołą dziewczynką, a w każdej chwili jej serduszko może przestać bić.
-Witaj Nell ja ty już duża- na przywitanie przytuliła mnie Margaret.
-A ty z miesiąca na miesiąc jesteś coraz to piękniejsza.-podziwiam tą kobietę nie poddaje się, chociaż że lekarze mówią jej że córki nie można operować bo jest jeszcze za młoda  i jej serduszko tym bardziej tego nie wytrzyma ona żyje pełni życiem żeby jej córce niczego nie brakowało żeby zawsze była uśmiechnięta i nie czuła się gorsza niż inni. Żyje tak jak by jutra miało nie być.
-Jak Ci życie mija ? Jak mama ?- opowiedziałam im cała historię i pożegnałam się z nimi bo musiałam już iść.Za dosłownie pięć minut zadzwonił do mnie telefon, nie odebrałam bo to jakiś nieznajomy pewnie pomyłka no chyba że to coś ważnego to zadzwoni drugi raz, już chciałam odłożyć telefon ale na wyświetlaczu pojawiły mi się  nieodebrane dwa połączenia i to od Van z jednej strony cieszę się że nie odebrałam ale z drugiej pewnie mi się dostanie.Chciała do niej zadzwonić ale nie dał mi szans nieznajomy numer który właśnie dzwonił po raz drugi.
-Hallo ?
-Hallo no  gdzie ty jesteś?! Van się o ciebie martwi podobno nakrzyczałaś na nią i się pokłóciłyście.
-A kto mówi ?
-Riker no co ty stara nie poznajesz mnie ?- coś dużo ludzi dzisiaj nie poznaje
-Nie, nie jak to ciebie nie poznać ? Ja jestem w połowie drogi do szpitala.właśnie z parku wyszłam.
-To czekaj na mnie na chodniku już po ciebie jadę.-chciałam się odezwać ale nie zdążyłam bo się rozłączył.Po dwóch minutach podjechało to samo auto co ostatnio wiózł mnie do szkoły.Otworzyłam drzwi kierowca był obrócony głowa do okna wsiadłam i kiedy zapinałam pasy on ruszył z piskiem opon Kiedy popatrzyłam na chłopaka tylko pisnęłam.
-Co jest ? Chcesz mogę zwolnić ?
-No może to, że to Riker miał po mnie zajechać, a nie ty ?! I tak możesz zwolnić.-pamiętaj Nell zawsze się upewniaj do kogo wsiadasz.
-Co Ci przeszkadza, ze to ja, przejechać się chciałem, i nie zwolnię to była tylko forma grzecznościowa
-Kto by pomyślał, że ty ją posiadasz.
-Wiesz..-zaczął samochodem robić slalomy,a ja zaczęłam piszczeć czasem miałam wrażenie że pisk opon i mój niczym się nie różni- Każde twoje dogrywki będą się tak kończyć.- uśmiechnął się zwycięsko.-A tak po za tym czemu nie pojechałaś z Van ?
-Bo nie miałam ochoty.
-Ale w domu...-nie dałam mu dokonczyć
-Kobieta zmienną jest.
-Czyli jednak kobieta. Wisze Riker'owi kasę.
-Co ?
-A taki mały zakład był... nie ważne.-po piętnastu minutach byliśmy na miejscu, ale to tylko dlatego, że, Ross jechał okrężną drogą. Pod salą już wszyscy byli, zawsze pod sala musiała być chociaż jedna osoba ale oni kochają moją mamę. No tak nikt nie robi lepszych naleśników niż ona.Przywitałam się ze wszystkimi i postanowiłam pójść do doktora. Zapukałam,  kiedy tylko usłyszałam "Proszę" weszłam, pomieszczenie było całe białe gdybym się obudziła w takim miejscu pomyślałabym, ze jestem w niebie.
-Witaj Nell co Cię sprowadza do mnie? - popatrzyłam się zdziwiona- Taki żarcik siadaj. No to tak z twoją mamą jest coraz lepiej tak za tydzień powinna wyjść ale pod jednym warunkiem. Twoja mam potrzebuje spokoju żadnych zmartwień i powinna spędzać dużo czasu na dworze może pojedziecie na jakieś takie wcześniejsze wakacje. Twojej mamie i tobie dobrze to zrobi.
-Tylko Panie doktorze ja mam szkołę i zajęcia taneczne i mam to tak wszystko nagle zostawić.
-Nie bądź zła ale pozwoliłem sobie zadzwonić do twojej szkoły powiedzieli że masz dobre,a nawet bardzo dobre oceny ze śpiewu i nie mają nic przeciwko żeby przepuścić cię do następnej klasy a z tańcem dadzą sobie jakoś radę bez ciebie. Mam dla ciebie propozycję jeżeli chcesz to jest bardzo dobry ośrodek dla takich ludzi jak twoja mama co prawda trzeba tam wpłacić dużo pieniędzy ale ty się o to nie martw powiedz tylko "Tak" a ja już wszystko załatwię. To jak będzie.
-Nie mogę w to uwierzyć, dziękuje na prawdę dziękuje. Nie wiem co bym bez Pana pomocy zrobiła.-przytuliłam doktora i załatwiłam wszystko co trzeba było oczywiście podzieliłam się tą nowiną z resztą . Ciocia tak się ucieszyła, że prawie mnie udusiła.Jest tylko jedna przeszkoda niby mama czuję się w miarę ale nie wiadomo kiedy się wybudzi.Posiedziałam chwilę jeszcze z nimi pogadałam i musiałam iść na zajęcia. Oczywiście Van znowu chciała mnie podwieźć ale tym razem się nie zgodziłam i nawet żałowałam bo Ross był chętny. Ale obiecałam sobie, że tym razem już nie będę piszczeć.Kiedy dojechaliśmy na miejsce podkreślam cali i zdrowi chciałam wysiąść ale chłopak zadał mi pytanie.
-Słuchaj mogę wejść i zobaczyć jak wyglądają te twoje zajęcia ?
-Czemu nie.-po tych słowach weszliśmy do środka oczywiście nie obeszło się bez pisków dziewczyn, za nim to wszystko opanowałam minęło z piętnaście minut a czułam się jak by to była wieczność jeszcze zajęcia się nie zaczęły a ja już byłam zmęczona.
-Okey dobra to coś uznam za rozgrzewkę, skoro jesteście już rozgrzani, a dziewczyny bardziej niż kiedy kolwiekto mogę pokazać wam układ no to tak skupcie się- tu skierowałam się do dziewczyn.Po występie pokazałam im po kolei wszystko,a później z muzyką i patrzyłam kto jakie robi błędy.Nagle na sale wszedł gościu który zarządza tą salą.
-Witam was, nie przeszkadzajcie sobie, Nell mogę prosić na słówko.-podeszłam do niego na bok-Słuchaj ja wiem, ze to twoja pasja i w ogóle ale nie mamy funduszy żeby utrzymać twoje zajęcia, będziesz musiałą z nich zrezygnować.
-Co ?
-Zajęcia zostaną odwołane.- i właśnie w tej chwili muzyka się skończyła a uczniowie popatrzyli się na gościa z wyrazem twarzy typu WTF.- Słuchajcie kochani wasze zajęcia dobiegły końca nie chcę was wyrzucać ale musicie sobie znaleźć inną salę do ćwiczeń.- po tych słowach usiadłam poddając się na ławkę, tak strasznie mi ich szkoda chciałbym pomagać im w ich pasji,a po za tym już się do nich przyzwyczaiłam.
-Nie martw się wszystko będzie dobrze.- podeszła do mnie Vic
-Każdy frajer sobie to powtarza chociaż dobrze wie, że i tak nie będzie. Nie słyszeliście szukajcie sobie kogoś innego do nauki ja wam już nie pomogę.- skierowałam się do grupy.
-Czasem warto być frajerem.- i odeszła ode mnie z resztą grupy. To jest nie fair że w moim życiu jest cały czas pod górkę, co ja komu zrobiłam.
-Słuchaj a gdybym tak zapłacił tyle ile trzeba może by się dało uratować twoją grupę.
-Nie potrzebuje niczyjej pomocy dam sobie sama radę,
-Ta waśnie widać, to nic nie da że będziesz siedziała na ławce i obwiniała życie musisz działać.Chodź pójdziemy na lody.-złapał mnie za rękę, a ja ruszyłam za nim. Całą drogę Ross próbował mnie pocieszyć i znaleźć jakieś wyjście. Po drodze chłopak zatrzymał się przed wielkim plakatem. Kiedy do niego podeszłam już wiedziałam co ma na myśli. Na plakacie był konkurs tańca towarzyskiego, wygrana to dziesięć tysięcy.
-Co ty na żebyśmy wzięli w nim udział ?
-Nie.- poszłam dalej Ross dogonił mnie i złapał za rękę
-Czemu ?
-Bo ja ......
_____________________________________________________
 Hej hej hej. Słuchajcie jest taka sprawa następny rozdział dodam dopiero w kwietniu albo i w ogóle. To ostatnie to taki żarcik mam plan i będę go realizować. Mam nadzieje że wam się spodobał rozdział no i że będzie dożo komentarzy liczę chociaż na 4. Nie zawiedźcie mnie :D
Brałabym ich wszystkich jak leci. *.* Tak tak Rydel też się liczy ;)

5 komentarzy:

  1. Jejku *.* CUDO <3 Czekam na next ^^
    Zapraszam do siebie http://r5-laura-forever.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czudo xD czakam na next x)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super!
    Błagam niech oni tańczą razem w tym konkursie! <3
    Czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały
    Czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Super,
    Weny,
    Czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń