Obudziłam się w moim różowiutkim pokoiku, przez okno było widać słoneczko które świeciło tak jaśniutko jak nigdy wcześniej.Kiedy ubrałam moje kapciuszki szybko pobiegłam do pokoju obok do mojej siostrzyczki żeby ją obudzić. Wchodząc do pokoju zorientowałam się że nikogo nie ma, Vaness pewnie znowu się schowała, przechodząc koło łóżka ktoś złapał mnie za nóżkę.Nie powiem wystraszyłam się ale nie pisnęłam, Vanessa była pod nim, usiadłam na podłodze, a ona ruchem ręki pokazała żebym się schowała razem z nią nie wiem po co, ale to zrobiłam.
-Czemu się chowamy ??
-Bo dzisiaj mama chce mnie zabrać do lekarza- powiedziała przerażona nie dziwię się sama się boje lekarzy. Już chciałam coś powiedzieć ale z siostrą usłyszałyśmy głos mamy.
-Dziewczynki schodźcie na śniadanko. Cieplutkie naleśniki na was czekają i do tego gorąca czekolada.- mmmm i jak tu się na coś takiego nie skusić już chciałam wychodzić ale Vanessa złapała mnie za rękę
-Co ty robisz chcesz mnie tu zostawić ? Zostajesz tu ze mną do końca
-To znaczy jak długo? oby mi tylko czekolada nie wystygła
-Do wieczora
-Co? Ale mój brzuszek jest głodny i co ja mam mu teraz powiedzieć nie chce żeby był smutny.
-Zrób to dla siostrzyczki wynagrodzę ci to i pobawimy się w chowanego
-Okey. Panie brzuszku musi Pan wytrzymać, jest Pan dzielny...- chciałam jeszcze coś powiedzieć do brzuszka ale Vic zakryła mi usta bo mama się zbliżał.
-Dziewczynki gdzie jesteście??- mama wołała nas i szukała.Kiedy była w pokoju Van, nie powiem bałyśmy się.Nagle mama zajrzała pod łóżko. Obie zaczęłyśmy krzyczeć i szybko wydostałyśmy się z pod łóżka i pobiegłyśmy na dół, niestety za zakrętem czekał tato i nas złapał.
-Tato musisz mnie puścić mama chce mnie dzisiaj zabrać do lekarza- tłumaczyła Vanessa
-Tato mnie tez musisz puścisz naleśniki mi stygnął- nie wiem dlaczego ale tato się zaśmiał, to poważna sprawa nie lubię zimnych naleśników.Kiedy mama zeszła na dół śmiejąc się zapytała
-Dlaczego się schowałyście?
-Bo wczoraj słyszałam twoją i taty rozmowę że chcesz mnie zabrać do lekarza.- mama się popatrzyła na Vanesse i się zaśmiała
-Nie ciebie. Po prostu ja mam dzisiaj wizytę u lekarza i nie mam co z wami zrobić dlatego pójdziecie ze mną.- Vanessie ulżyło, a ja dalej zajadałam się naleśnikami
-A nie możesz się nami zaopiekować ciocia Srormie ??- zapytałam z pełna buzią
-Wiesz nawet się nie pytałam zaraz zadzwonię - mama poszła do salonu po telefon, a tato puścił Vanesse żeby zjadła śniadanie.Kiedy już zjadłyśmy poszłyśmy się ubrać i uczesać.Schodząc na dół mama nas poinformowała ze odwiezie nas do Cioci oczywiście przyszywanej i przyjedzie po nas o 18.Razem z Vanessą ucieszyłyśmy się ponieważ strasznie lubiłyśmy tam przebywać.Czekając już ubrane na mamę pożegnałyśmy się z tatą , który już jechał do pracy.Kiedy mama była już gotowa wyszłyśmy do samochody i pojechałyśmy.Będąc na miejscu wysiadłyśmy dałyśmy mamie buziaka i pomachałyśmy, będąc pod drzwiami zapukałam, otworzył nam wujek Mark
-Ooo kogo widzą moje oczy nie byłem przygotowany ze dzisiaj mnie odwiedza aż dwie księżniczki- powiedział uśmiechając się i wpuszczając nas do środka, przywitałyśmy się i poszłyśmy poszukać Stormie kiedy zobaczyłyśmy że siedzi na fotelu szybko do niej podbiegłyśmy i przytuliłyśmy się.
-Hej dziewczynki wszyscy są w domku na drzewie.- powiedziała po czym błyskawicznie zniknęłyśmy i powędrowałyśmy na ogród.Wchodząc po drabince dostałyśmy się do domku, wszyscy na nasz widok się ucieszyli i zaczęła się zabawa. Najpierw bawiliśmy się w berka ale szybko nam się to znudziło, potem w ciuciu babkę ale Rydel z Van cały czas przegrywały i doszło do kłótni . Więc postanowiłam się pobawić w chowanego. Wszyscy się zgodzili,a Ross chciał za cwaniakować
-Zakład że schowam się lepiej od ciebie ?
-Zakład stoi. Przetnij Rydel- i Vanessa zaczęła liczyć.Wszyscy pobiegli w swoją stronę, a ja stałam sama na środku i nie wiedziałam gdzie się ma schować. Nagle przypomniało mi się że na ogródku jest jedyne drzewko na które mogę się wspiąć.Kiedy Vanessa skończyła liczyć ja już byłam na samej prawie górze, najpierw znalazła Rydel, później Riker'a następny był Rocky, Ryland, a Ross'a dalej ani śladu. Skubany dobrą ma pewnie kryjówkę chyba po dziesięciu minutach dopiero go znaleźli był na dachu domku na drzewie jestem ciekawa jak on się tam dostał.Szybko zeszłam na dół żeby nikt nie znał mojej kryjówki i się im pokazałam.
-I co wygrałam- uśmiechnęłam się do wszystkich
- To może się pochwal gdzie byłaś ? - powiedziała Rydel z ciekawością
-A to moja słodka tajemnica- zaśmiałam się i wtedy Ciocia Stormie zawołała nas na obiad. Ten czas strasznie szybko zleciał.Kiedy byliśmy już po obiedzie wszyscy poszli do pokoju Rydel, a ja zostałam pomóc cioci pozmywać naczynia. Kiedy skończyłam poszłam się do nich przyłączyć.Kiedy weszłam do pokoju Rydel bawiła się lalkami z Vanessą,a Ross brzdąkał coś na gitarze, a ja usiadłam koło Rocky'ego i patrzyłam co robi. Pisał jakieś słowa to chyba miała być piosenka.Później Ross wpadł na pomysł żeby pośpiewać na karaoke, to śpiewanie zamieniło się w rywalizację.Ale obeszło się bez krzyków i awantur.Czas leciał nam strasznie szybko ale za to przyjemnie.Nie żałuje żadnej chwili spędzonej z nimi.Kiedy dochodziła 18 ktoś zapukał do drzwi, już było wiadomo że to moja mam. Ale jednak się myliłam to był mój tato.Chciałam już zbiec ze schodów i na niego wskoczyć ale widać było że jest smutny usiadłam na schodach i zaczęłam podsłuchiwać, wiem ze to nie ładnie no ale muszę.
-Co się stało Max ?
-Wiesz chodzi o Kristen. Pamiętasz jak ci mówiłem o tym całym zajściu- o jakim zajściu ? o co chodzi?
-Tak? - ciocia powiedziała niepewnie, a ja już zaczynam się bać
-Jest coraz gorzej lekarze już nie wiedzą co maja robić- ja się pytam co się dzieje z moją mamusią ?
-Ale jak to przecież było już coraz lepiej i tak nagle się pogorszyło ?
-Ja nie wiem przerasta mnie to już, a najbardziej mnie dobija to co ja powiem dzieciom
-Pamiętaj możesz na nas zawsze liczyć, zawsze są u nas drzwi otwarte.
-Dziękuje- przytulił ciocie i zawołał - dziewczynki wasz księciunio przyjechał - szybko koło mnie przemknęła Vanessa,a ja od razu za nią.Chociaż że tato był smutny nie dał nam tego odczuć.Pożegnałyśmy się z całą gromadką i pojechaliśmy do domu. W czasie jazdy Vanessa zadała pytanie
-Dlaczego mama po nas nie przyjechała ?- kątem oka widziałam jak tatuś się zasmucił.
-Bo mamusia musiała zostać u doktora żeby była zdrowsza i żyła z nami jak najdłużej-po tych słowach uśmiechnęłam się do taty. Kiedy byliśmy już w domu, z siostra pomogłam tacie przygotować kolację. Tato chyba nie miał apetytu bo nic nie zjadł, za to ja i Vanessa się zajadałyśmy. Po kolacji tato powiedział żebyśmy poszły się wykąpać i od razu po kąpieli poszły spać.Kiedy każda z nas już była w swoich pokoikach, zaczęłam się zastanawiać co robi teraz moja mama. Czy śpi ?? A może coś ogląda? Pytań było tak wiele a ja nie znałam na żadne odpowiedzi. Nie mogłam zasnąć więc postanowiłam że pójdę do Vanessy.
-Hej siostrzyczko śpisz ? - zapytałam szeptem żeby tatuś mnie nie usłyszał
-Nie a co ?
-Mogę się z tobą położyć bo ja nie mogę sama zasnąć- ona zrobiła miejsce na łózko tym samym dając mi znak że "tak". Kładąc się koło niej było mi od razu lepiej wiedziałam ze nie jestem sama.
-Myślisz że naszej mamie coś się stało i ona umrze ?- to pytanie mnie zaskoczyło
-No co ty głupia jesteś. Mama nas nie może zostawić za bardzo nas kocha, tam na górze jest ktoś kto czuwa nad całą nasza rodziną i nie da nam krzywdy zrobić.- po tych słowach zobaczyłam że Vanessa śpi. Powiedziałam szeptem"dobranoc mamo" i po chwili sama usnęłam.
_________________________________________________________________
Hej ^^
Jest już pierwszy rozdział mam nadzieje że wam się spodoba. A i mam dla was dobrą wiadomość nie robę już błędu z Riker'em. Tak tak ja też jestem z siebie dumna. Mam nadzieje że komentarze będą pozytywne no o ile będą, na negatywne też jestem przygotowana ;)
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
Fajny blog
OdpowiedzUsuńCzekam na next :3
Super :*
OdpowiedzUsuńCzekam na next :D
Koffam <3
Kocham <3
OdpowiedzUsuń