Strasznie wcześnie wstałam ponieważ chciało mi się siusiu.Kiedy się już opróżniłam zeszłam na dół ale nikogo nie było.Postanowiłam sprawdzić czy tato jest u siebie w sypialni, ale też go nie było. Po dłuższym zastanowieniu się wpadłam na to że może jest u mamy.Postanowiłam się już nie kłaść i zrobić sobie płatki śniadaniowe.Kiedy zjadałam poszłam do salonu oglądać bajki, zawsze rano leci "Tom and Jerry" po nim "Scooby Doo" i na końcu "Myszka Miki i przyjaciele"wyłączyłam telewizor i już miałam iść na górę kiedy drzwi się otworzyły, do domu weszła mama,a po niej tato.Widząc mamę ucieszyłam się i pobiegłam się przytulić,niby jeden dzień, a tak strasznie mi jej brakowało.Kiedy mama usiadła w jadalni ja i tato postanowiliśmy zrobić śniadanie.Wszystko było już gotowe więc postanowiłam szybko polecieć obudzić Van, nie reagowała na mowę więc zrzuciłam ją z łóżka.
-Ej co ty robisz, miałam taki fajny sen że spotkałam osła.
-Jakiego osła ?? - ja czasem się zastanawiam czy jej nie podmieniono w szpitalu, albo mnie
-No wiesz tego fajnego ze "Shreka"
-Aaaa ten taki głupi jak ty
-Tak.Co ?... Ej!
-Dobra mniejsza mama już wróciła- kiedy to powiedziałam Van popędziła do kuchni się przywitać, a ja tez ale na śniadanie.Po śniadaniu ja poszłam do pokoju się ubrać i ogarnąć,a Van wygłupiała się to jest trudny przypadek dziecka, naukowcy do tej pory nie wykryli u niej mózgu.Po pewnej chwili postanowiła się do nich dołączyć.Tato wpadł na pomysł żeby się pobawić w kalambury, to był super pomysł.Kiedy Van udawała ze jest psem to zaczęła się tarzać po podłaszę szybko do niej podleciałam i zapytałam.
-Nic Ci nie jest dziewczynko ??- wszyscy zaczęli się śmiać, kiedy była kolej taty on coś pokazywał czego my nie mogliśmy zgadnąć po 10 min się poddaliśmy i zapytałam się
-Co to było ???
-Cieniasy- i zaczął się śmiać
-Nie to ty po prostu nie potrafisz pokazywać- powiedziała Van i mama zaczęła się śmiac mówiąc
-Widzisz własna córka Cię zgasiła- wszyscy się zaśmiali - no to co to było kochanie
-Ze dostaliśmy zaproszenia na grilla od Lynchów i czy pójdziemy ?
-Wow- każdy zrobił duże oczy, to co tato pokazywał w ogóle się nie miało do tego co powiedział, ale po chwili ja i Van krzyknęłyśmy "tak" i zaczęłyśmy latać po domu.
-No to chyba nie mamy wyjścia- uśmiechnęła się mama. Cały dzień nam minął spokojnie no nie licząc wygłupów Van. Kiedy mieliśmy jeszcze godzinkę mama poszła mnie i Van uczesać i przebrałyśmy się w rurki do tego T-shirt, a na to bluza bo wieczorami jest chłodniej.Kiedy byłyśmy już gotowe tato poszedł odpalić auto, i pojechaliśmy na grilla.Będąc już na miejscu pobiegłam zapukać do drzwi, zawsze byłam
pierwsza. Otworzył mi Ross przytuliłam się do chłopaka na przywitanie
powiedziałam "hej" i poszłam przywitać się z resztą.Kiedy już wszyscy
byli na ogródku ,a wujek Mark z moim tatą robili coś przy grillu
kobietki sobie gawędziły, a ja z moimi przyjaciółmi się bawiłam,
postanowiliśmy że wybierzemy dwie drużyny i zagramy w siatkówkę, jeżeli
nasze granie można nazwać siatkówką. Kapitanem pierwszej drużyny był
Riker w skład wchodził : Rocky,ja i Rydel, kapitanem drugiej drożyny
była Vanessa skład to : Ross i Ryland, było nas niestety
nierówno.Zaczęła się gra szliśmy łeb w łeb ramię w ramię.Ale niestety
wygrała Vanessa, a Ross chodził i się cszczycił tym że wygrał dobrze wiedział że mnie to denerwuje
-Ty najmniej robiłeś w tej drużynie - powiedziałam na spontanie bo tak naprawdę dzięki niemu wygrali
-Takk, coś czuje ze oni dzięki mnie wygrali
-Ale
ty skromny - i wystawiam mu język ale to był błąd bo chłopak zaczął
mnie gonić na szczęści byłam szybsza od niego, nagle wujek Mark mnie
złapał i wsadził na barana byłam z tego powodu dumna.
-Tato puść ją bo muszę coś załatwić- powiedział pewny siebie
-Pamiętaj Ross dziewczynek się nie bije - i ponownie pokazałam mu język
-To, to jest dziewczyna, dzięki tato że mnie informujesz- wytrzeszczyłam oczy, a on usiadł przy stole, zeskoczyłam z pleców wujka i już miałam mu przywalić ale zaczął uciekać i krzyczeć jak baba zaśmiałam się i powiedziałam do cioci i wujka
-Nic mu już nie zrobię życie i tak go już bardzo skrzywdziło - i zaczęli się śmiać.Kiedy byliśmy wszyscy przy stole rozmowom nie było końca każdy z każdym o wszystkim.Ale wujek wpadł na pomysł żeby puścić muzyczkę, pech chciał że pierwsza byłą wolna i nudna ale kiedy tańczy się z wujkiem nie można nawet wspomnieć o nudzie z nim co by się nie tańczyło zawsze będzie wesoło.Kiedy piosenka się skończyła było mi strasznie nie dobrze po piruetach, wujek chyba tylko to potrafi.Kiedy znów wszyscy siedzieli razem tato się odezwał.
-Słuchajcie mamy dla was wiadomość-wszyscy nagle przestali jeść i
wyczekiwali na nowinę- znaleźliśmy dobrego lekarza,który pomoże mamie
wyzdrowieć- wszyscy się ucieszyli gdyby nie druga informacja- Tan lekarz
jest w Los Angeles.- nagle wujek i ciocia posmutnieli nie wiem dlaczego
-To znaczy że on do nas będzie dojeżdżał ?
-Nie skarbie
-Zamieszka u nas żeby nie tracił czasu na dojazdy, tak ? - jednak się myliłam
-Nie to my przeprowadzimy się do Los Angeles.- ale jak to i to tak nagle
koniec ze wszystkim. Z przyjaźnią z bliskimi, z zabawą.Jest mi smutno
ale wiem że to dla dobra mojej mamy i teraz tylko to się liczy.Nagle Ross wstał od stołu i gdzieś poszedł widać było że nie był zbytnio zadowolony ta nowiną, no ale kto był.
-To może ja z Van pójdziemy z nim porozmawiać ? - powiedziałam i poszłam go szukać.Kompletnie nie wiedziałam gdzie jest więc postanowiłam się z Van rozdzielić ona poszuka w domu, a ja na ogródku. Po 5 min Van przyszła mi powiedzieć że w domu go nie ma na ogródku też go nie było więc postanowiłyśmy wrócić do stołu. Kiedy tak siedziałyśmy nagle się zerwałam i pobiegłam w stronę domku, zapomniałam że to jego ulubione miejsce.I rzeczywiście tam był brzdąkał sobie na gitarze byłam na niego zła
-To my jutro wylatujemy, a ty sobie brzdąkasz na gitarze ?
-To co mam robić cieszyć się ? - powiedział smutny, szkoda mi go wiem że nie ma przyjaciół, nie no dobra Nell ogar nie żartuj sobie w takich chwilach on ma więcej przyjaciół jak ty palców na ręce, ale co ja mam poradzić ze nie potrafię być poważna.
-Nie, spędzać z nami teraz czas bo może się okazać że to nasze ostatnie spotkanie.- wiedziałam ze załamie chłopaka ale chciałam być szczera nie chcę mu robić złudnych nadziei.
-Wiesz masz racje z tym czasem, ale na pewno nie z tym że spotykamy się ostatni raz, bo ja jak dorosnę to cię znajdę i dalej będziemy się przyjaźnić tak jak teraz prawda ?
-No jasne- uśmiechnęłam się i przytuliłam chłopaka
-Ale jest jeden warunek
-Okey dawaj
-Nie możesz o mnie zapomnieć, a i masz mi dawać jakieś znaki życia co nie na przykład list wystarczy.
-No jasne nie mam sprawy teraz zamiast nękać cie na żywo będę nękać cię listami.
-Jakoś wcale mi to nie przeszkadza- zaczęliśmy się śmiać i doszliśmy do reszty.Powiedziałam ze "znalazłam zgubę" i od razu wszyscy się zaśmiali, mimo tego że wyjeżdżamy było zabawnie wszyscy chcieli zapamiętać ten dzień jak najlepiej. Kiedy nadszedł czas żeby zbierać się do domu pożegnałam się ze wszystkimi i poszłam do auta żeby się tylko nie rozpłakać ale po słowach cioci trudno mi był.Cytuje jej słowa " Mimo że będziesz daleko my o tobie i tak nie zapomnimy, jesteś częścią naszej rodziny pamiętaj co by się nie wydarzyło zawsze możesz do nas wrócić, a ja obiecuje że nie zostawię cię w potrzebie, proszę nie zapomnij o nas" dałam cioci buziaka w policzek i się mocno przytuliłam, wujek nic mi nie powiedział miał tylko łzy w oczach
-Nie płacz wujku przecież się jeszcze spotkamy i nie raz jeszcze mną zakręcisz na parkiecie.
-Masz racje ale kto teraz będzie ze mną wywijał, zostałem bez partnerki.- powiedział niby oburzony uśmiechnęłam się i przytuliłam wujka.Tak było z każdym, a Rydel mnie zaskoczyła oddała mi swoją ulubioną lalkę Barbie.Powiedziała mi że mam o nią dbać.Kiedy byliśmy już wszyscy w aucie i już odjeżdżaliśmy,było mi smutno że to się tak wszystko kończy, że już nie zatańczę z wujkiem, nie pomogę cioci przygotować obiadu, nie będę się droczyć z Ross'em, nie pobawię się lalkami z Rydel, nie będę wymyślałam słów z Rockym do piosenki,nie pośpiewam z Riker'em,i nie powygłupiam się z Ryland'em. Kiedy byłam w domu szybko poszłam się położyć do łóżeczka bo jutro coś tak czuje będzie ciężki dzień.
__________________________________________________________________
Hej mam nadzieje że rozdział wam się spodoba, no i liczę na komentarze od was ma być co najmniej 3 żeby był następny rozdział. Rozumiemy się. *.*
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
Super rozdział
OdpowiedzUsuńCzekam na next :3
Super :*
OdpowiedzUsuń