sobota, 17 stycznia 2015

Rozdział 3

Następnego dnia obudziła mnie moja siostrzyczka.Wstałam z uśmiechem jak to ja, ale kiedy zobaczyłam smutna minę Vic od razu przypomniało mi się że dzisiaj wylatujemy.Ubrałam kapciuszki i zeszłam na dół na śniadanie. Przy stole siedziała już mama i tata.Nie zauważając mnie rozmawiali o przeprowadzce a mi z sekundy na sekundę robiło się smutniej,kiedy mama mnie zauważyła powiedziała
-Hej córeczko jak Ci się spało ???
-Wiesz, że dobrze, w końcu dzisiaj była moja ostatnia noc tutaj.-powiedziałam, a mama popatrzyła się na tatę.
-Dobra dzieci mamy już wszystko spakowane, idźcie się ogarnąć bo za dwie godziny mamy samolot-powiedział tata,a ja się go posłuchałam i poszłam się ubrać i uczesać, razem z moja siostrą umyłyśmy ząbki i zeszłyśmy na dół. Nawet nie wiem kiedy minęła godzina i już trzeba było wychodzić, mama dała nam kurteczki do założenia i wyszliśmy do auta.Kiedy byliśmy na miejscu nurtowało mnie jedno pytanie
-Tato, a co zrobisz z autem ?
-Wujek Mark po nie przyjedzie.
-To znaczy że jeszcze ich zobaczymy? -uśmiechnęłam się do taty
-Nie, przyjadą po nie jak sobie odlecimy.
-Dlaczego?
-Bo to jest zły pomysł żebyście się zobaczyli bo będziecie płakać.-Niech mu będzie nie chcę się  kłócić z nim.Przeszłam przez pewną bramkę i byłam już w samolocie nie powiem bałam się, no bo jakim cudem taka wielka maszyna unosi się w powietrze, a ja nie.Kiedy wystartowaliśmy Vic złapała mnie za rękę i powiedział "wszystko będzie dobrze". Lecąc podziwiałam chmurki  i to co było pod nami.Zasnęłam, obudziłam się dopiero przy lądowaniu.Kiedy czekaliśmy na lotnisku aż przyjedzie po nas Taxi, tato poszedł po coś do picia.Ale że mój Pan brzusio był głodny postanowiłam podbiec do taty i powiedzieć mu żeby mi coś kupił.
-Tato,tato
-Co chcesz ?
-Kupisz mi coś do jedzenia bo mój brzusio jest głodny.-kasjerka się popatrzyła i powiedział do taty
-Ale urocza dziewczynka jak się nazywa?
-Nell, a urodę to ma po tacie - no chyba nie
-Nie strasz mnie - powiedziałam,a oni zaczęli się śmiać,kiedy skończyli kasjerka powiedziała do mnie
-Proszę pączek dla księżniczki na koszt firmy.-już łubie tę panią, podziękował i poszłam do mamy i Vic.Oczywiście podzieliłam się z siostrzyczką,a mama nie chciała, kiedy podjechała po nas taksówka zabraliśmy swoje bagaże i pojechaliśmy do nowego domku. Kiedy wysiadłam z samochodu moja twarz osłupiała.Boziu mój dom  to nie dom to jakaś Willa z tajemniczym ogrodem. Jest strasznie piękny na zewnątrz, to jaki musi być w środku.Kiedy weszłam poczułam się jak księżniczka.Po prawej stronie wielkie schody na przeciwko kuchnia, a po lewej stronie jadalnia.Przejście do salonu było koło jadalni był on w ciepłych kolorach i czułam się dzięki nim jak u siebie w domu, nawet był kominek już wiem gdzie będę spędzała dużo czasu.Postanowiłam szybko popędzić na górę zobaczyć pokoje, mój pokój był na końcu korytarza.Kiedy otworzyłam drzwi,uśmiech na mojej twarzy pojawił się momentalnie pokój był różowo-żółty miałam wielkie łoże bo łóżkiem nie można było tego nazwać, i chyba ze sto tysięcy poduszek w różnych kolorach dzięki nim mój pokój wydawał się być radosny, najbardziej mnie zachwycił obraz który wisiał tuż nad nim, przedstawiał on dziewczynę w różowych barwach różnego odcieniu, na rękach trzymała małego wilczka, a z boku była polowa głowy dużego. To był coś pięknego, oczywiście najlepsze zostawiłam sobie na koniec, to balkon.
Kiedy podeszłam i otworzyłam wielkie przezroczyste drzwi.To co tam zobaczyłam powaliło mnie, widok miałam na ogród na którym były wszystkie rodzaje kwiatków jakie się tylko dało było tam tak kolorowo tyle  tego,a jednak nie było to nawalone trochę tu trochę tam był to jak by to powiedzieć... o już mam artystyczny nieład. Mogę tu siedzieć godzinami, nic i  nikt mi w tym nie przeszkodzi.Gdyby nie mama która właśnie weszła do pokoju i powiedziała
-I jak podoba ci się tu ?- podobać podoba ale strasznie tęsknie za przyjaciółmi
-No baaa jeszcze się pytasz , pomyśl dla tak małej dziewczynki to to miejsce jest magiczne.-podbiegłam i przytuliłam się do mamy. Za chwile doszedł do nas tato z siostrą
-No no księżniczko brakuje Ci tu tylko jeszcze księcia- i puścił mi oczko
-No przecież właśnie do mnie przemówił i nawet osła mam- popatrzyłam się na Vanessę ona powiedziała tylko "ej" i wszyscy zaczęli się śmiać.
-Chciałbym was poinformować że od jutra zaczniecie chodzić do szkoły. Jutro o 8:40 zbiórka koło drzwi już ubrane i gotowe do rozpoczęcia nowego roku szkolnego.
-Tak jest kapitanie- powiedziałyśmy jednocześnie z siostrą i zaczęłyśmy się śmiać. Kiedy rodzice już poszli Van została jeszcze u mnie i zadał mi dziwne pytanie
-Boisz się jutrzejszego dnia? No wiesz że nas nie zaakceptują.
-Nie. Może troszkę ale to ich problem jak nas nie zaakceptują bo jesteśmy super dziewczyny i nie damy się tak łatwo prawda? Razem przetrwamy wszystko. W bólu i w szczęściu zawsze razem.-Przytuliłam siostrę
-Tak masz racje.Ej chcesz pooglądać mój pokój ?
-No jasne jeszcze się pytasz.- ona miała pokój zaraz przy samych schodach. Kiedy weszłam pokój był mieszanką fioletu z niebieskim.Miła ona wysunięty parapet żeby mogła sobie tam usiać a nawet się położyć skulona.Widok miała na główną ulicę. Patrząc przez okno już można stwierdzić że dużo się tutaj dzieje i każdy ze sobą ma dobry kontakt, mam nadzieje że sąsiedzi przyjmą nas ciepło.Łazienka znajdowała się po między moim a mamy pokojem, był tam i prysznic i wanna mówiąc szczerze do wyboru do koloru.Więc żeby nie tracić czasu poszłam się wykąpać z Van ona wybrała wannę a ja prysznic i codziennie będziemy się wymieniać. Kiedy byłyśmy już po kąpieli zeszłyśmy na dół na kolacje. Zjadłam ją ze smakiem i już chciałam rozpakowywać kartony ale mama powiedziała
-Zostaw to córeczka ja jutro siedzę cały dzień w domu to sobie porobię chociaż nie będzie mi się nudziło- czemu nie jak chce, szybko poleciałam do mojego pokoju zamknęłam drzwi, wzięłam kartkę i długopis wyszłam na balkon z krzesłem i zaczęłam pisać list. Obiecałam  ze codziennie będę opisywać swój dzień w liście do przyjaciół. Napisałam im wszystko po kolei jak mi miną lot, jak wygląda moje nowe mieszkanie, jak się w nim czuje, o ogrodzie dużo napisałam, no i o tym że jutro zaczynam szkołę. Dam radę jestem silną dziewczynką. Na końcu napisałam ze wszystkich całuje i pozdrawiam.Włożyłam kartkę do szuflady w biurku i położyłam się na łóżku i dopiero wtedy zrozumiałam jak mi ich brakuje.No nie piwem parę łez mi poleciało ale to chyba każdy tak ma jak za kimś tęskni.Uśmiech mi powrócił kiedy sobie pomyślałam co by było gdyby oni tu byli, a zabawa w chowanego była by niesamowita w tym ogrodzie.Tak rozmyślając co oni teraz robią zasnęłam. 
________________________________________________________________
Hej ten rozdział jest taki króciutki bo chciałam wam tylko opisać jak teraz będzie mieszkać rodzina. Mam nadziej że nie jedna dziewczyna chciałaby poczuć się tak jak główna bohaterka, sama czasem chciała bym zapomnieć o tym świecie i być jak księżniczka żyć beztrosko i szczęśliwie, ale czy to koniec problemów dla tej niewinnej dziewczynki to się okaże w następnym rozdziale *.*
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ <3

4 komentarze: