Jak co dzień byłam sobie na porannym spacerze, żeby porobić zdjęcia.Kiedy znalazłam pięknego ptaka, jeszcze tak świetnie padało na niego wschodzące słońce, że aż grzechem byłoby nie zrobić mu zdjęcia.Kiedy już miałam wszystko ustawione, miałam klikać ale nagle ktoś krzyknął strasząc mnie i tym samym płosząc ptaka, i zostało mi samo oświetlenie.To był ten gościu z klubu.
-Ty...aaaa..-byłam tak wkurzona że nawet nie potrafiłam na niego nakrzyczeć.
- Tak to ja-popatrzyłam się na niego ze złością-a może jednak nie ,co ci tak zależało na tym ptaku ?
-Nie widziałeś jaki on był piękny ?
-To chyba nie widziałaś mojego-no i nie chce.
-Tego liliputa ?-blondyn wyraczył oczy i widać było że jest zły
-Jeszcze byś się udławiła-uśmiechnął się tryumfalnie
-Chyba powietrzem - powiedziałam usatysfakcjonowana-a za tego ptaka to cię nienawidzę.-i odeszłam
-Wzajemnie- krzyknął chłopak.Wchodząc do domu zauważyłam że mama już nie śpi.No tak dzisiaj idziemy do kościoła.Poszłam szybko na górę przebrałam się w czarną koronkową sukienkę i czarne koturny do tego wisiorek,który dostałam od taty jeszcze jak byłam mała.Tak strasznie mi go brakuje.Schodząc na dół spostrzegłam się że Van jeszcze nie ma,zawsze jest gotowa.
-Mamo,a Van nie idzie do kościoła ?
-Nie, dajmy jej spać dobrze wiesz jaka jest marudna jak się nie wyśpi.-no to prawda,nie da się żyć z takim człowiekiem.Kiedy wyszłyśmy z mamą cała drogę opowiadała mi nowe kawały jakie usłyszała w pracy.Tak moja mam pracuje,lepiej się już czuje ale to nie zmienia faktu, że nie powinna,ale nie będę się kłócić bo i tak mnie nie posłucha.Niedziela to jedyny dzień,w którym możemy być razem bo cały tydzień mama pracuje.Kiedy msza się skończyła poszłyśmy na cmentarz,a później do domu.Mamie nie kończyły się kawały,co z tego że koniec mówiła na początku i tak były śmieszne,po za tym ja jestem pod wrażeniem bo spalić kawał to jest wielka sztuka.Mama chciała ze mną jeszcze iść na zakupy więc poszłyśmy na targ,a że były duże kolejki to ja poszłam do jednej,a mama do drugiej.Stanęłam za blondynką przy warzywach
-O hej dzięki tobie nie jestem ostatnia-zaśmiałam się z dziewczyną-jestem Rydel, a ty ?
-Hej Nell.Teraz ja jestem ostatnia,ale podobno ostatni stają się pierwszymi.
-Jak masz na imię ?-zapytała tak jak by zdziwiona,ciekawe dlaczego.
-Nell ?
-Nie pamiętasz mnie ? To ja Rydel Lynch,ta co Ci dała lalkę i ta co była twoją przyjaciółką.-WoW jestem w szoku,przytuliłam się do blondynki dziewczyna to odwzajemniła.
-Boziu ale ty się zmieniłaś.Co za spotkanie przy warzywniaku.-zaśmiałyśmy się.Opowiadaj co tam u was ?-i zaczęła opowiadać,że ma zespół z rodzeństwem i przyjacielem,musieli się tu przeprowadzić w sprawach biznesowych,a że im się tu spodobało to zostaną na zawsze.Że Ross się zmienił na gorsze.I że wszyscy za mną tęsknią.Kiedy z dziewczyną kupiłam to co potrzebuje poszłam do mamy okazało się że moja mama odnalazła ciocię Stormie.Nie mogę w to uwierzyć co za spotkanie,haha na targu.
-Słuchajcie mam taki pomysł może zrobię dzisiaj grilla i się wszyscy razem znowu spotkamy?-powiedziała ciocia, nie jestem zbytnio za
-No to będzie dobry pomysł,to co znowu razem ?-jak to? to jest zły pomysł.
- Pod warunkiem że się już nie wyprowadzicie.
-Nie ma mowy.-Stormie powiedziała nam jeszcze gdzie mieszka i o której mamy przyjść i się rozeszłyśmy.
-Mamo słuchaj bo ja się jakoś tak źle czuję i nie wiem czy dam radę iść na grilla.
-Coś kręcisz dobrze wiem,że się boisz spotkać z przyjaciółmi no i Ross'em ale daj spokój raz się żyje.-kurczę ja to mam dzisiaj pecha nie dość,że ten tleniony to jeszcze to spotkanie.Ale okey jestem silną dziewczyną,która przetrwa wszystko.Kiedy wróciliśmy do domu Van siedziała w kuchni i zajadała się płatkami.Widać było że nie ma dobrego humoru.
-Hej dzisiaj idziemy na grilla.-powiedziałam oschle,dziewczynie się to nie spodobało
-Ja nigdzie nie idę,nie obchodzi mnie gdzie i do kog.-powiedziała na fochu i poszła do pokoju.
-Mamo to jest niesprawiedliwe,ja muszę iść,a ona nie ?
-Oj no weź zostawisz mnie samą ?-powiedziała udawanym smutnym głosem,niby wiedziałam,że udaje ale i tak było mi szkoda zostawiać ją samą.Poszłam się przebrać,ubrałam czarne rurki,różowa bokserkę i do tego czarne trampki.Rozpuściłam włosy i zeszłam na dół,moja mam była już gotowa.Wychodząc krzyknęłam"wychodzę"usłyszałam tylko "no i dobrze"i się z mamą zaśmiałam .W końcu doszliśmy do wyznaczonego domu.Kiedy mama zapukała chciałam się wycofać ale mnie złapała za rękę.Otworzył mi wujek,jego słowa zmieniły moje nastawienie co do dzisiejszego grilla
-Oooo czyżby moja księżniczka wróciła w końcu do mnie ?-o czy to nie jest słodkie.
-Jakby mogło być inaczej.-uśmiechnęłam się do wujka i go przytuliłam,poczułam się tak jak kiedyś
-Heeeej. Jak miło że przyszłaś myślałam, że nie przyjdziesz.-no i dobrze myślałaś
-Nie no co ty darmowe żarcie kto by nie skorzystał- uśmiechnęłam się blondynka to odwzajemniła.
-Dziewczyny idźcie zawołać chłopaków i spotykamy się na ogródku.-nie ale po co ?
-Okey-powiedziała blondynka i łapiąc mnie za rękę pociągnęła po schodach,kiedy byłam już na górze,złapał mnie stres i się zatrzymałam.
-Stresujesz się co nie? Wiesz,że nie ma czym.Riker jest wiecznie zadowolony,Rocky lubi nowe znajomości,ale teraz to tylko ją odbuduj,zobaczysz Ell,Ryland cię po chwili pokochają,a Ross'em się nie przejmuj strasznie się zmienił,ale dasz radę.-no to mnie podniosła na duchu.Najpierw poszłyśmy po Rocky'ego,okazało się ze byli u niego wszyscy, oprócz Ross'a nawet nie wiecie jak się cieszyłam.
-Hej siora kogo nam przyprowadziłaś?-blondyn zmierzył mnie wzrokiem ma szczęście, że z uśmiechem.
-To jest Nell pamiętacie dziewczyna która kocha chowanego.-popatrzyli się na mnie tak jak by się przez chwile zacieli,za chwile podszedł do mnie chyba Ell
-No i ? Myślisz,że się teraz ucieszymy co nie?-okey zaczynam się bać -ale nie my cię wyściskamy-i mnie mocno ścisnął po chwili podeszła do mnie reszta i co? Grupowy uścisk to nie możliwe, że tak łatwo poszło.
-Okey to wy idźcie już do ogródka bo mama woła,a my idziemy jeszcze po Ross'a.
-A ja nie mogę iść z chłopakami ?
-Nie ty idziesz ze mną.-i pociągnęła mnie za sobą.Kiedy stałyśmy przed drzwiami słychać było brzmienie gitary i jakieś pod śpiewki.Kiedy Rydel zapukała nie usłyszała proszę więc weszła,kiedy weszłam chłopak miał nawet czysto nad jego łóżkiem wisiał obraz taki zagmatwany,on siedział na krześle tyłem do nas.
-Nie powiedziałem proszę, a ty i tak weszłaś.Czego ode mnie chcesz?-głos był znajomy
-I tak dobrze wiem,że byś się nie odezwał chciałam ci powiedzieć,że mamy gościa i rodzice robią grilla.
-A ten gość to?-i odwrócił się.To Tleniony? Nie no kto by się spodziewał,ale serio.-oo,a my się już znamy,dzisiaj przyjaźnie mnie powitała rano-powiedział sarkazmem patrząc się na mnie z byka.
-To ty wiedziałeś,że to jest Nell i nic minie powiedziałeś ?
-A ty ją znasz?To jakaś dziewczyna z imprezy, a ty na nie nie chodzisz skąd masz ją znać?
-A ty wiesz,że to jest ta Nell co się z nią droczyłeś kiedyś jak byłeś mały?-chłopak popatrzył się na mnie
-I co myślisz,że ci padnę teraz do stóp i powiem jak to ja nie tęskniłem ?Jeżeli tak to mylisz się.Po co przyszłaś żeby znowu po jakimś czasie się wyprowadzić?
-Nie chciałam się tylko z tobą przywitać ale z takim człowiekiem jak ty nie warto nawet się odzywać.-i wyszłam nie miałam ochoty ani na nie go patrzeć ani się odzywać.Usłyszałam tylko jak Rydel mówi "co za przywitanie" Kiedy byłam już na ogródku usiadłam między Rockym ,a Ellem nawet nie wiecie jacy z nich debile,ale oczywiście pozytywnie.Nagle wujek włączył muzykę i wziął mnie do tańca,poczułam się tak jak kiedyś kiedy wujek mną zakręcił wpadłam w ramiona Riker'a.Kiedy z nim tańczyłam do ogródka wszedł Ross.Co się stało że przyszedł? Usiadł koło Rydel cały czas coś szeptali i patrzyli się na mnie,kiedy moje i Ross'a spojrzenia się spotkało poczułam taki chłód postanowiłam nie przejmować się nimi i tańczyłam dalej.Zaczęła się wolna piosenka chciałam sobie już usiąść ale Rocky teraz zaczął mnie męczyć,a co tam raz się żyje.Kiedy tańczyliśmy zobaczyłam,że Rydel i Ell się do siebie przytulają to takie słodkie.
-Co też byś tak chciała?
-Wiesz nie zaprzeczę-uśmiechnęłam się do bruneta on odwzajemnił usmiech
-To wiesz jak chcesz-i mnie objął ale oczywiście po przyjacielsku zaczęliśmy się śmiać.Cały czas czułam na sobie to zimne spojrzenie.Niby kiedyś się tak przyjaźniliśmy,a teraz jest on dla mnie kompletnie obcym człowiekiem.Ale ważne,że reszta mnie zaakceptowała.Kiedy piosenka się skończyła poszłam usiąść wszyscy tańczyli oprócz Ross'a.Chłopak się przesiadł bliżej mnie i zaczął rozmowę
-Widzę,że ci Rocky wpadł w oko -chciałam zaprzeczyć ale mi nie dał dojść do słowa-i co jego też zostawisz po pewnym czasie?-powiedział z obrzydliwą pewnością siebie
-Jesteś świnią,dobrze wiesz,że wyjechałam dla dobra mamy.A Rocky to tylko mój przyjaciel.O co tobie chodzi strasznie się zmieniłeś ?
-Chodzi mi o to,że obiecałaś mi,że będziesz wysyłać listy dostałem tylko jeden przez te dziesięć lat.To życie mnie zmieniło.
-Wysłałam chyba z dziesięć,a ty mi obiecałeś,że znajdziemy się i dalej będziemy przyjaciółmi widzisz i ty i ja się zawiedliśmy na swoich obietnicach.-powiedziałam odchodząc od stołu i pożegnałam się z resztą,wytłumaczyłam,że jutro mam zajęcie i szkołę i że jest już późno.Oczywiście ten wieczór nie mógł sie skończyć radośnie bo Stormie wpadła na pomysł,że moja mama może u nich nocować,a Ross ma mnie odprowadzić.To była długa i ciężka podróż.
____________________________________________________________________
Hej Hej Hej *.* co tam u was :D u mnie nawet nawet jest jeden minus bo kończą mi się ferie.Tak strasznie się cieszę że komentujecie.Oczywiście moje czytelniczki/czytelników kocham :*
KOMENTUJESZ =MOTYWUJESZ
Tak na zachętę. Czy to nie nie jest boskie *.*

Ogólnie świetny blog!
OdpowiedzUsuńCzekam na next :3
Dobre xD Kocham x* Czekam na next xD
OdpowiedzUsuńUwielbiam tego bloga. Czekam na nexta :)
OdpowiedzUsuńBoski <3 czekam na next <3
OdpowiedzUsuńczekam na następne , a najlepiej 2 :-*
OdpowiedzUsuńSuper blog czekam na next
OdpowiedzUsuń